|
Słowo pisane zimą nad ranem
singulair.serwis |
Tak a propos poruszenia tematu, że na forum się pisze o różnych rzeczach a nie tylko muzyce to przyszedł mi do głowy pewien samolubny, acz nie do końca, pomysł.
Ostatnio, z racji nadaktywności w sferze słowa pisanego (twórczego i odtwórczego), po latach przerwy spróbowałem swoich sił w prozie. 'Dzieła' moje sprzed lat odkopałem i łzę nad nimi uroniłem, bo mimo zaczątków pomysłu, napisane były wręcz paskudnie. Ale coś mi się odmieniło i teraz inaczej mi się pisze. Problem mam jednak z tym, że samemu oceniać własnych dzieł się po prostu nie da a czytelników-testerów mam, ale niemalże całkowicie niekompetentnych jak się okazuje. Z jednym może wyjątkiem.
Z braku czasu raczej produkuje krótkie opowiadania, w których staram się nie trzymać sztywno żadnych ram konwencji i być może niektóre teksty mają nawet elementy prozy eksperymentalnej (ale w granicach rozsądku), stąd też pewnie brak zrozumienia u znajomych 
Pytanie do ludu: ktoś podjąłby się krytycyzmu i analizy? Wysyłałbym wszystkim chętnym. Opowiadania są zazwyczaj krótkie (1,5 strony najkrótsze, 12 bodaj najdłuższe) więc nie jest to aż tak czasochłonne a bardzo by mi zależało, bo naprawdę irytujące jest kiedy nie ma się żadnej reakcji na to co się robi 
Rzecz jasna, jeśli się zdarzy, że ktoś ma podobny problem, to oferuje także swoje zdolności analityczne i zachęcam do przyłączenia się do tematu, może znajdą się inni. W sumie bardzo dobrze by było, gdyż nie chcę, żeby to był temat tylko o mnie
dnia Pią 08:23, 25 Styczeń 2013, w całości zmieniany 2 razy
To dawaj, ślij na tajemnego maila mrocznybonk@gmail.com. Nie obiecuję że zrobię to szybko, ale obiecuję że zrobię i z perspektywy jakoś tam artystycznie wrażliwego czytelnika postaram się coś tam stwierdzić.
A ja też coś tam czasem piszę, ale większość ręcznie w formie "przepiszę później na komputer i dodam trochę dialogów tu i tam (znaczy sobie zaznaczam gdzie dialog, a tak to lecę fabułę i piszę tylko te najważniejsze dialogi" a później nie mam jakoś czasu tego przepisać, a jak zacząłem pisać na komputerze jedno opowiadanie to mi się jakoś przestało kleić w pewnym momencie, mimo że pomysł do tej pory mi się podoba, pewnie kiedyś do niego wrócę, ale jakoś będę to musiał ratować.
Spoko sprawa, zawsze mozesz dawac na rmg-90@o2.pl
To do mnie też możesz wysłać mintaj666@gmail.com
Już myślałem, że duch czytelniczy umarł bez pamięci. Powysyłam zaraz takie krótkie, którego nikt nie rozszyfrował.
hmmm możesz i do mnie ale nie obiecuję że prędko przeczytam DwojraZielona[at]gmail.com
Bede Ci odpisywal na maila z ktorego wysylasz. Wydaje mi sie, ze publiczne wytykanie bledow/zachwalanie byloby nie w porzadku.
Tak wiec badaj skrzynke.
Jestem gruboskórny i dobrze znoszę krytycyzm ale może być i tak.
http://www.youtube.com/watch?v=AnUH9rVe_ns
Tu masz moja krytyke. Tekst Kaczmarskiego, tekst ktorego nie da sie krytykowac, po prostu bije sie poklony lub nie - nie zajmuje sie pisaniem 'na powaznie' co radzi mi dziewczyna, pisze urwane mysli i czuje sie 'jak brzdac w kolysce, gdy go rece pieszcza bliskie'. To znaczy pisze szczere spostrzezenia 'na czysto', bo 'JA WOLE SKOK, PRZEZ BLASK I MROK'.
Wyslalem Ci maila, ale nie wiem czy doszedl bo tlen sie zbiesil. Napisz mi tu czy cos doszlo, zebym sie nie stresowal.
Doszło i odpisałem już.
Ej, jak wszyscy to ja też chcę. Niszczuk małpa dżimejl plis.
Też z ciekawości poczytam. marcinche@gmail.com
Poszło.
W ogóle to temat wisiał trzy dni bez odpowiedzi a jak zuy_pan się odezwał, to nastąpił efekt domino. Nie wstyd wam? 
Nie widziałem tego tematu.
Przeczytałem. Nie za bardzo mnie to urzekło, ale ja się na literaturze nie znam. Także moją opinią możesz się podetrzeć 
To nie będzie nawet słowa komentarza?
Jestem w fazie kształcenia stylu i opinia każdego czytelnika jest dla mnie konstruktywna. Jean był niezwykle pomocny ale nie mogę zakładać, że cała potencjalna publika będzie się składała z Jeanów 
Hmm... zwróciłem uwagę na 2 rzeczy. 1- widać w tym ducha romantyzmu. 2- wydało mi się to jednak trochę chaotyczne, a może takie miało być?  Tak jak mówię- to są spostrzeżenia literackiego nosala.
Może być z pozoru nieco chaotyczne, bo trzeba samemu wypełnić pewne luki. To generalnie z założenia ma być proza, która po pierwszym kontakcie nie do końca zdradza o co chodzi i skłania do zastanowienia się, przeczytania jeszcze raz i wyłapania porozsiewanych wskazówek.
Co by tu powiedzieć... ciekawe, to na pewno, może trochę pokręcone, ale daleko pod tym względem temu nawet do "klasyków" typu Schulza. Bohaterka zachowuje się co najmniej irracjonalnie, a dlaczego to robi to stwierdzić trudno, mi przyszło do głowy że może być chora psychicznie, może uciekła z psychiatryka, albo jest w jakimś szoku "pourazowym", ale to wszystko bardzo niejednoznaczne i w sumie może być to tak dalekie od "prawdy" czy "założeń" że sam w szok pourazowy wpadłbym gdybym się dowiedział o co faktycznie chodziło. Styl pisania też dość nietypowy, rwany, ale widać w tym konsekwencję. Mi się podobało, tutaj akurat forma bardzo krótka, ale za to bardzo niejednoznaczna, rozbiegana i na pierwszy rzut oka dziwaczna, a ja lubię takie rzeczy.
Zobaczyłeś bardzo ważny element, którego nikt, kto by to przeczytał jeszcze nie wypatrzył. Z szokiem.
Moją opinią, a raczej jej brakiem, również można się podetrzeć, bo ja literatury tego typu nie łykam. Jam prosty człek.
To opowiadanie jest odrobinę surrealistyczne na powierzchni, przyznaję. Nie wiem czy romantycyzujące, ale jedna ze ścieżek interpretacji, odnajdująca się w świecie nadprzyrodzonym, może w tym kierunku w sumie wskazywać.
Pozbieram trochę opinii jeszcze i powysyłam wam wbrew waszej woli jedno takie dłuższe ale bardziej czytelne. Korporacyjny horror. Oczywiście i tam będzie haczyk.
A w którym z Twoich opowiadań nie ma haczyków powiedz. Jedyna możliwa interpretacja to z Tobą pod ręką, bo samemu można w głowę dostać, jakby się chciało stricte domyślać co miałeś na myśli 
Oj Buko, przecież na tym polega interpretacja, na tym że sami sobie wymyślamy co tam w treści jest i co oznacza, mając w sumie trochę w dupie co myślał autor pisząc to. Czasem możemy wymyślić to samo, a czasem coś zupełnie innego niż autor, nie ma złej interpretacji sztuki, to zawsze jest subiektywne. To tylko w szkole się uczy że jak zinterpretujesz coś inaczej niż pani polonistka to dostaniesz pałę i chuj, nie ma odwołania. W sumie miałem w technikum 3 nauczycielki od polskiego, w 2 klasie romantyzm omawiała z nami taka właśnie babka co, dla niej ważne było żeby interpretować tak jak jej się podoba, na szczęście romantyzm był dość prosty na poziomie szkolnym, więc nie było co się przejmować, ale pamiętam że raz próbowałem mówić że moim zdaniem wiersz jest o czym innym, to o mało nie wyszła z siebie, do tego lubiła robić sprawdziany z interpretacji wiersza, cieszę się tylko że nie miała z nami zajęć później, bo by mi popsuła całą radość odkrywania poezji XX wiecznej.
Zgadzam się, z tym że fajnie jest trafić w to, co autor miał jednak na myśli, niż sobie swobodnie dywagować- to tak apropo interpretacji opowiadań Greeba, nie mówię o poezji w liceum jak Ty.
Dlaczego fajnie? Co to zmienia w odbiorze czy nam się wydaje tak czy inaczej? Jak czytasz wiersz jakiegoś martwego już poety to później wywołujesz jego ducha żeby się spytać co miał na myśli, czy przyjmujesz własną interpretację za słuszną i jest git?
Dlaczego fajnie? Co to zmienia w odbiorze czy nam się wydaje tak czy inaczej? Jak czytasz wiersz jakiegoś martwego już poety to później wywołujesz jego ducha żeby się spytać co miał na myśli, czy przyjmujesz własną interpretację za słuszną i jest git? I dlatego napisałam, że odwołuję się do interpretacji opowiadań Greebka, a nie martwych poetów zostawionych w liceum. Jak czytam opowiadanie znajomego, to poza własną interpretacją, która się tak czy siak nasuwa, jestem ciekawa czy przyjmuję taki sam tok myslenia, jaki miał ów znajomy autor, co pominęłam, co zrozumiałam totalnie inaczej, tak jest chyba ciekawiej nie?
Nie, najciekawiej jest samemu.
Oł jea, jedyna słuszna droga, to taka jaką sobie sam wyinterpretujesz.
Jest najciekawiej samemu, acz miło jest mnie, jako autorowi, kiedy czytelnik zobaczy to, co ja namalowałem.
Bo jak się spytasz autora to później już podświadomie nie pójdziesz w inną ścieżkę, tylko w tą jedną, a samemu sobie można zwiedzać i zwiedzać...
Chce ktoś mój scenariusz eksperymentalny do oceny? Krótki, na 6 stron, taka etiuda raczej, krótki metraż (mam też średni metraż, ale ma 50 stron, więc raczej nikomu się nie będzie chciało, a poza tym nie bardzo jest co tam oceniać, bo to taki pulpowy noir w PRL-u).
Ja chcem
No w sumie spoko, spodziewałem się jakiejś mocniejszej puenty ale po namyśle taka też jest niezła, pasuje do konwencji.
|
|