ďťż

Witam
Wiedziony zazdrością i zmianami starczymi postanowiłem wykonać model
ukochanego okrętu podwodnego w butelce. Ponieważ jestem coraz słabszy, to i model za duży być nie może. I wreszcie może coś uczynię na tym Forumnie co by pasowało do Jego charakteru.
Dziś mam to :

A poszukuję materiału na śrubę. Najlepsza będzie folia mosiężna o grubości poniżej 0.1mm w ilości 1cmkw.
Blachę 0.1mm mam na składzie.
Ale może być folia od cukierków barwiona dwustronnie.

Z ukłonami
Andrzej Korycki


Trzeba będzie zawiązać podforum dostarczycieli pustych butelek .
Paczym co z tego wyjdzie

Trzeba będzie zawiązać podforum dostarczycieli pustych butelek .
...

Co z tego wyjdzie też jestem ciekaw. A flaszka została wyjęta z kokpitu
modelu Marii w knajpie w Szczecinie. Jeden pijak ją włożył, drugi wyjął.

Z ukłonami
Andrzej Korycki

P.S.
Wskazówek dotyczących wykonania udziela Wojtek-Żeglarz.
Patrzę i patrzę. Nareszcie nie będzie się brudził modelik. A piękny będzie zapewne.
Czekam niecierpliwie na c.d. (który zapewne nastąpi).
Trzymam kciuki


Dziędobry Ci
Dziś siurek wygląda tak :

i tak :

Czynione są również pierwsze próby śruby. Jak nie wyjdzie, to zawsze w odwodzie pozostaje Blacman, na którym można jak na Zawiszy.
Lizus - tekst wygenerowany przez Forum automatycznie.Proszę na niego nie odpowiadać.
Z ukłonami
Andrzej Korycki
Dziędobry Ci
No i kotlet (inni mówią klops).
Czarna farba wraz z białą, którą miała być użyta do malowania
numerów taktycznych i czegoś jeszcze, została naruszona przez żywicę.
Ta czarna to matowy Motip a ta biała to jakaś Pactra.
Będę malował całość farbami samochodowymi z utwardzaczem, ale przedtem próby na wałku. Stosowna butelczyna już się płucze.
A wyglądało to tak :

A modelik, który pójdzie gdzieś do kubeła tak :

Najbardziej mi szkoda peryszkopów, które były czynione z dużą trudnością.

Z ukłonami
Andrzej Korycki

(...)No i kotlet (inni mówią klops).(...)A modelik, który pójdzie gdzieś do kubeła tak ...)

Być zwyciężonym i nie ulec to zwycięstwo, zwyciężyć i spocząć na laurach to klęska.
Józef Piłsudski

Folię mosiężną możesz spreparować rozklepując kawałek drutu.

Folię mosiężną możesz spreparować rozklepując kawałek drutu.
Dzięki piękne. Folię 0.01 z drutu 0.1 już zrobiłem. Ale śruba wyszła z niej
na literę c . Nawet fotografii nie mogę już zrobić bo śrubę rozwaliłem.
Natomiast, sercem czuję, że najwłaściwsza będzie blaszka ze złota.
Już czynię starania aby ową posiąść.
Dopóki nie dostanę złota to będę się koncentrował na doborze farb.
Niestety najpierw trzeba nałożyć dwa kolory na wałeczek. Poczekać dobę aż to wyschnie, następnie nałożyć białą, poczekać może ze dwie doby.
Włożyć do żywicy i poczekać 36 godzin i można szukać innych farb albo i nie.

Z ukłonami
Andrzej Korycki
Nie załamuj się. Przecież wiesz, że gdy próbowałem zrobić to cudo (SSN) 12 dwanaście modelików powędrowało do kosza. Podstawą jest ta chol.... żywica. Do tej pory na odpowiednią nie trafiłem. Ale próby są czynione.
Trzymam kciuki
Wojtek

Nie załamuj się.
...
Trzymam kciuki
Wojtek


O załamywaniu się mowy być nie może.
Za kciuki dziękuję. Wydaje się, że użycie tego samego rodzaju farb : czarnej i białej co użyta czerwona, rozwiąże cały problem.
Czerwono-czarny wałek schnie na parapecie.
Jutro malnę na nim biały symbol religijny.
Dwa nowe kadłby już wytoczone i czekają na farbiany werdykt.

Z ukłonami
Andrzej Korycki
Myyy. A farby akrylowe? Nie byłyby lepsze?
One się z żadną żywicą nie żrą, jak zauważyłam.

Myyy. A farby akrylowe? Nie byłyby lepsze?
One się z żadną żywicą nie żrą, jak zauważyłam.

I w tym problem widzę cały, bo wszystkie użyte farby miały przydomek
akrylowe. Czarna to był matowy Motip w sprayu i ta zareagowała z białą
Pactrą też akrylową. Teraz próbuję z farbami (wszystkie takie same)
Akrylowe + utwardzacz rozcieńczane BCO20 (cokolwiek to znaczy).
Czerwona była taka i żywica D150 Translux jej nie ruszyła.
Trudność jest jeszcze taka, że żywica Translux D150 + utwardzacz D151 wiąże 36 godzin. Więc farby muszą być bardzo odporne.

Z ukłonami
Andrzej Korycki
e, to ja już wiem. To był akryl rozpuszczalnikowy. A Pactra to akryl zasadniczo wodny.
Gdybyś kupił jakieś akryle modelarskie, powiedzmy Vallejo, nic by się nie pożarło.
No dobrze, dzięki za radę. Spróbuję. I tak będę miał parę dni przerwy, więc wrzucę dwa patyczki do żywicy.
Co prawda jakoś nie przemawia do mnie gatunek farby rozpuszczalnikowy i jakiś inny. Ten jakiś inny to może być, według mnie oczywiście, chemoutwardzalny. Bo jak farba ma zamienić się z płynu na ciało stałe ?
Albo po wyparowaniu rozpuszczalnika albo pod wpływem reakcji chemicznej,
jakoś innej drogi nie widzę (no może światłoutwardzalne).
Parowanie zachodzi na powietrzu bez dodawania czegokolwiek, a to drugie
gdy dodamy czegoś, na ten naprzykład utwardzacza.
No jeszcze może być tak jak klej CA. Ale się rozfilozowałem.
W każdym razie zamawiam Vallejo, dziękuję Ci o Pani.

Z ukłonami
Andrzej Korycki
one są wyparowujące, te Vallejo. Tu rozpuszczalnikiem jest woda.
Kiedys odnawiałam nimi litery na nagrobku. Parę lat temu. Trzymają do dziś dnia. Takie mocne te farby.

(...)Co prawda jakoś nie przemawia do mnie gatunek farby rozpuszczalnikowy i jakiś inny. Ten jakiś inny to może być, według mnie oczywiście, chemoutwardzalny. Bo jak farba ma zamienić się z płynu na ciało stałe ?(...)

Jak Szefowa mówi , że są akryle wodne i akryle rozpuszczalnikowe (dzień bez podlizywania się jest dniem straconym ), to ruki pa szwam i przyjąć do wiadomości i stosowania .

Proszę, zapodawam poniżej przykładowy przykład w postaci dwóch sznurków sklepowych do farb akrylowych tej samej firmy, tego samego koloru i takiegoż akryla, gdzie jak wół stoi "water-based" albo 'solvent-based".

http://www.bnamodelworld.com/hobby-model-paints-thinners-paints-gsi-creos-gunze-mr-color
http://www.bnamodelworld.com/hobby-model-paints-thinners-paints-gsi-creos-gunze-mr-hobby

W sumie mnie jako użytkownika-pacykarza reakcje utwardzania czy zatwardzania mniej mnie interesują, natomiast mam, przynajmniej cząstkowe, doświadczenie, że farby na bazie wody mniej "jadą".
I to by było na tyle a ja już dzisiaj nie występuję.


...
Jak Szefowa mówi , że są akryle wodne i akryle rozpuszczalnikowe (dzień bez podlizywania się jest dniem straconym ), to ruki pa szwam i przyjąć do wiadomości i stosowania .
...


Dzięki piękne za przywołanie mnie, ale jak się znam to na za wiele się to nie zda. Za brak pokory, zadawanie niewłaściwych pytań niewłaściwym osobom,
niewłaściwe zachowanie (choć nie niegrzeczne) wyrzucano mnie ze wszystkich organizacji, do których przynależność była obowiązkowa lub
prawie obowiązkowa, albo się zapisałem. Między innymi, w latach 80-tych, wyrzucono mnie z Solidarności i z Wojska.
Być może teraz zostanę usunięty z Foruma za zachowanie nie po linii.
Przyjmę to z pokorą jak i poprzednie usunięcia.

W każdym razie woda jest jednym z najbardziej agresywnych rozpuszczalników ze względu na swoją polarną budowę. Bo ja zwykle oprócz tego jak, chcę wiedzieć dlaczemu - taki zboczeniec jestem.

Jeszcze chciałem uprzejmnie donieść, że wałeczek pomalowany farbami Tamiya, akrylowymi bezsprzecznie, ( tych na V nie udało się kupić dziś )
stoi i schnie na czopuchu kotła grzewczego. Po dwóch dobach włożę to do żywicy i będę Apaczem.
A na razie dostałem blachę mosiężną 0.06 i z niej spróbuję wymodzić śrubę.

Z ukłonami
Andrzej Korycki
A może spróbowałbyś pomalować pomalowany model - żywicą, w której zatopisz jednostkę ??? Jak mówił jeden pomocnik "taką mam koncepcję..."
Co prawda robiłem takie sztuki bezskutecznie, ale może Tobie uda się.
Przysiady
Wojtek
Tu chyba wyolbrzymiamy problem, o ile pręcik w żywicy nie zmieni jej koloru, a na razie wygląda, że nie zmieni. Bo ten efekt, dymu w butelczynie, uzyskałem gdy przesuwałem niesforny pręcik w dół buteleczki, gdzieś po 20 godzinach..
Wtedy okazało się, że biała Pactra odlajzła i pociągnęła za sobą troszku czarnego Motipa.
W rzeczywistym modelu będzie inaczej :
1. Model NIE będzie ruszany po zalaniu.
2. Nie będzie Pactry ani Motipa.
A czerwona zachowała się bez zarzutu - jak do tej pory.
O ile nagle coś się nie stanie, to wszystko będzie dobrze. W każdym razie ja jestem dobrej myśli ale przezornie włożę jeszcze dwa pręciki do żywicy
i NIE będę ich ruszał i poczekam z tydzień albo dwa.
Gdy wszystko będzie dobrze, to dopiero zrobię drugi okręcik i pomaluję go właściwymi farbami.
Narysowałem śrubę i jestem przerażony tym czego nie zobaczyłem - taka mała.

Z ukłonami
Andrzej Korycki

(...) Ponieważ jestem coraz słabszy(...)

Nie jest to jednostkowa przypadłość, bo dopiero teraz przez moje zwoje przewierciło się pytanie: czy onże SSN vel okręcik vel siurek będzie zatopiony w żywicy całkowicie imitując pływanie w głębi czy w pozycji wynurzonej. A (Pani w szkole uczyła, że od "a" nie zaczyna się zdania ale nauki poszły w ....) tak to to sobie wykombinowałem przeglądając po raz któryś relację, że jak pod wodą to po cholerę mu peryszkopki - chyba, że miałby być w pozycji właśnie peryskopowej i to byłby majstersztyk (ja tu nikogo, broń Boże, nie podpuszczam ).
Z zapartym śledzim dalej.
Bo onże (siurek) ma być na głębokości peryskopowej. Gdyby był cały w wodzie, nie byłoby żadnego problemu z żywicami.
Onże siurek, vel czopek będzie się zanurzał właśnie. Ma być tak, że peryszkopy wystają nad wodę, obok okrętu kawitacyjny ślad po torpedzie, a okręt sam zanurza się w trybie alarmowym. Stąd dwa ośrodki woda i powietrze. Taki zamiar jest i plan. A czy da się zrealizować - tu ciekawych mnóstwo wielkie jest.
Już dwie strony relacji a w efekcie butelka po lakierze do paznokci zapaprana żywicą. Same zamiary i plany. Jak ja lubię takie relacje.
Bardzo Ciebie Szlachetny Czytelniku przepraszam za to co tu czytasz.

Z ukłonami
Andrzej Korycki
Dziędobry Ci o niestrudzony Oglądaczu.
Teraz mogę Ci coś pokazać :
Z blaszki 0.3 wytrawiłem 24 śruby do LA. Dwie co prawda zgubiłem, a jedną przykleiłem, a było to tak :
W Corelu narysowałem śrubę. Zmniejszyłem do stosownych rozmiarów
i za pomocą technologii opisanej tu :
http://www.koga.net.pl/forum/viewtopic.php?f=523&t=23122&start=640
przeniosłem rysunek na blaszkę :

Blaszkę przykleiłem do polistyrenu 0.5 i wytrawiłem.
Teraz wygląda tak :

Nieskromnie powiem, że jest nieźle.

Z ukłonami
Andrzej Korycki
Dobra. A dlaczego łopaty śruby nie są wyprofilowane !!! (pewnie brak Ci Sławka).
A poważnie - gratuluję
Ukłony
jest bardzo nieźle.
Poza granicami moich możliwości.
Congratulations

(...)Zmniejszyłem do stosownych rozmiarów i za pomocą technologii opisanej tu :
http://www.koga.net.pl/forum/viewtopic.php?f=523&t=23122&start=640(...)

(...)Nieskromnie powiem, że jest nieźle.
Noooooo...
Paczym dalij
pozdrowienia dla por. Rżewskiego
Dziękuję Paniom i Panom, za życzliwe zainteresowanie moimi pracami ręcznymi. Dziękuję za komentarze i podpowiedzi. Także tym, którzy to oglądają z obrzydzeniem, również dziękuję. Dziękuję też tym, którzy tego nie oglądają z różnych powodów, być może religijnych.
Dziś wkładam wałeczki pomalowane dwojako do flaszki od lakieru do paznokci. Chwila prawdy za 30 godzin.

Z ukłonami
Andrzej Korycki
P.S.
Droga Pani, nic nie jest poza Pani możliwościami. Zrobienie tych śrub zajęło mi może dwie godziny. Co prawda wszystkie materiały mam w domu, ale
podstawowe narzędzie użyte w tej pracy czyli żelazko też Pani ma.
Potrzebowałem : program graficzny, poapier photo, drukarkę laserową,
blaszkę (mogę się podzielić), trawnik do trawienia (też mogę, choć jako żrący wolałbym nie wysyłać), blaszkę służącą kiedyś do dociążania listów,
dwa małe kawałeczki teflonu, ściski modelarskie w liczbie dwa i dwie godziny. Tym ostatnim niestety się nie podzielę bo nie.
Andrzej K.
z tego wszystkiego, szanowny Panie, to ja posiadam trawnik.
Przed domem.
Zafajdany przez psy

żelazko kiedyś może miałam. Ale nie widziałam go w domu tak dawno, że obawiam się, iż albo zeszło śmiercią głodową, albo cichcem udało się na emigrację wewnętrzną.
Moje piesuki, że tak się wyrażę, srają na ścieżkę. Wobec tego muszę to sprzątać aby nie nanosić do domu i samochodu.
Czasem, wstyd się przyznać, zgarniam to na trawnik.
Nie oferuję pożyczenia żelazka bo nie jest moje - to żonine żelazko
i próba wywleczenia go z domu dla jakiejś kobiety mogłaby się spotkać z gwałtownym protestem nieadekwatnym do powagi sytuacji.
Rogi już mi wystarczą.

Z ukłonami
Andrzej Korycki
moja stara suka rąbie właśnie na ów trawnik. Sprzątam. Ale nie ona jedna zrobiła sobie tam wychodek.

nie chcę żelazka. Moje koty by się poparzyły. Dziękuję
A propos żywicy, to może żywica adhezyjna da radę.

A propos żywicy, to może żywica adhezyjna da radę.
Dzięki za radę, ale żywica adhezyjna - to jest KAŻDA żywica, nawet ta z drzewa też. Adhezja, bowiem, to łączenie ze sobą powierzchniowo ciał fizycznych. WSZYSTKIE kleje epoksydowe działają jako kleje adhezyjne ponieważ nie naruszają łączonych powierzchni.
Spoina trzymie się dzięki przyleganiu warstewki żywicy do klejonych powierzchni.
I nie problem w żywicy jest tu, tylko w wytrzymałości farb na długotrwałe przebywanie w ciekłej żywicy (czas wiązania 36 godzin). Żywica pozostanie Translux 150.
Według dzisiejszych obserwacji to Tamiyja nie wytrzymuje ruszania w żywicy. W zasadzie, gdyby Tamiyji nie szturgać igłą, też by wytrzymała,
ale ta z utwardzaczem nawet szturgana igłą nie rozlewa się po żywicy.
Wygląda na to, że muszę malować okręt podwodny farbą do błotników - fuj.

Z ukłonami
Andrzej Korycki
Mniejsza o znaczenie wyrazu. Żywica adhezyjna, przynajmniej wg wypowiedzi sprzedawców, to taka która umożliwia robienie odlewów z odlewów, czyli nie ima się żywicy zwykłej. Może więc będzie się też inaczej zachowywać w kontakcie z resztą materiałów.
Taka to reguła Forum, że im mniejszy okręcik tym ciekawsza dyskusja
Zaglądam i czytam sobie i takie mam pytanie Adrzeju odnośnie żywicy: nie obawiasz się, że zżółknie po pewnym czasie?
Bo rozumiem, że będziesz zalewał butelkę i robaka w niej...
Z tego, co pamiętam adhezyjna - pochodzi od łacińskiego słowa "adhesive" czyli; klej, klejący, samoprzylepny. Chyba nawet w kilku innych językach (zwłaszcza romańskich) ma podobne znaczenie. Poza tym nie czepiam się. Jak zwykle niezwykle ciepło kibicuję i trzymam kciuki.
Pozdrawiam
Wojtek


...
Zaglądam i czytam sobie i takie mam pytanie Adrzeju odnośnie żywicy: nie obawiasz się, że zżółknie po pewnym czasie?
Bo rozumiem, że będziesz zalewał butelkę i robaka w niej...

Oh !
A nie dość moich wątpliwości co do farby ? I jeszcze Ty, mój Dobroczyńco, rzucasz problem, o którym nie pomyślałem.
Jak do tej pory żywica jest krystaliczna, ale to kilka tygodni, stoi sobie na parapecie, koło pustego miejsca na koperty. Te w buteleczkach razem z kołeczkami też są krystaliczne. Jak moja zżółknie to trudno - będzie żółta łódź podwodna. Nic nie jest wieczne, a nie mogę czekać latami patrząc na
buteleczki po lakierze i zastanawiać się czy nie zżółkną.
Może ja zżółknę pierwszy ?
Dobrze Mu odpowiedziałem, proszę Pana ?
A na poważnie, to postaram się aby użyte farby były dobrze wysezonowane tak ze dwa tygodnie, tak, aby jak najmniej czegoś co żywicą nie jest było w żywicy.

Z ukłonami
Andrzej Korycki
Nie bądź Pan żabą.

Nie bądź Pan żabą. ...i użyj Pan akrylu zamiast żywicy. Żółcieni Pan unikniesz....

Nie bądź Pan żabą. ...i użyj Pan akrylu zamiast żywicy. Żółcieni Pan unikniesz....
Mam nadzieję, że i tak uniknę, bowiem ta żywica do zalewania preparatów jest, nie jest to żywica przypadkowa.

A co do żabki, to było to tak :

Pewnego słonecznego dnia, nad rzeką siedział wędkarz.
Słonko świeciło, woda płynęła leniwie, ryby nie brały.
Od rana nic nie złapał. Spławik stał w wolno płynącej wodzie.
Nuda i upał.
Nagle dookoła spławika zaczęła pływać zielona mała żabka.
Opłynęła spławik parę razy dookoła, wychyliła się z wody i w te słowa :
- Dziędobry, czy mogę se skoczyć przez spławik proszę Pana ?
Wędkarz ze zdziwienia nieco zaniemówił.
Przez głowę różne mu myśli chodziły, z samobójczymi włącznie.
Wreszcie doszedł do siebie, i pomyślał : ryb nie ma co mi szkodzi.
- A,a skacz
Żabka skoczyła i pływa dookoła dalej.
Wreszcie się wychyla z wody i pyta :
- Przepraszam, a mogę se usiąść na spławiku proszę Pana ?
- A, a siadaj.
Żabsko wypełzło na spławik. Kończynami dolnymi macha.
W końcu zeskoczyła i pływa wokół spławika, ale nie za długo.
Wychyla się i :
- Przepraszam, a czy mogę se usiąść koło Pana, proszę Pana ?
- A, a siadaj.
Żabsko wypełzło, siadło sobie obok wędkarza, górne łapy na brzuchu splotła, dolnymi przebiera. Trwało to chwilę.
Aż tu nagle dookoła spławika zaczęła pływać druga żabka.
Popływała chwilę, wychyla się i mówi :
- Dziędobry, czy mogę se skoczyć przez spławik proszę Pana ?
Na to żabka siedząca obok wędkarza :
- SPIER...J !!!
- Dobrze mu powiedziałam proszę Pana ?

Z ukłonami
Andrzej Korycki
Napisać, napisałem, jak Wojtek wspomniał o żabie, to uznałem za stosowne, aby objaśnić Szanownemu Gronu skąd zwrot : "Dobrze Mu powiedziałam proszę Pana" się wziął pośród chętnie przeze mnie używanych.
Dopiero później zdałem sobie sprawę z tego jak to może być odebrane,
szczególnie przez Blacmana.
Otóż oświadczam wszem i wobec, że zacytowane zdanie było wyjęte z kontekstu bez zrozumienia całości. I nie było moim celem obrażanie kogokolwiek, a Blacmana w szczególności. Moja żona często używa :"Czy dobrze ... " i jest to przyjęte w domu jako normalny tekst kojarzący się WYŁĄCZNIE z dobrym dowcipem (w każdym razie mi się ów dowcip podoba) a nie ze zdaniem je poprzedzającym w tymże.
Jeżeli Blacman czuje się urażony, to w każdej chwili, oprócz oczywistych przeprosin, gotów jestem stanąć na polu.

A poza wszystkim, jest mi bardzo miło, że ktoś taki jak Blacman poświęca czas i uwagę na zajmowanie się moimi niegodnymi wyrobami. Było by mi bezmiernie przykro, gdyby tego poniechał.

Z ukłonami
Andrzej Korycki

P.S.
W moim domu używane jest jeszcze wiele skrótów myślowych związanych z dowcipami. Między innymi jest to : sorok dwa (42), który oznacza, że coś jest takie samo jak inne coś, lub że jest wszystko jedno.
A dowcip jest taki:
Wowa przyszedł ze szkoły i ojciec zapytał :
- kak było w szkole ?
- no dwojku po matematikie ja połucził
- a za szto ty etu dwojku połucził ?
- uczitelnica sprasziwała skolko eto budiet szest krat siem
- no i szto ty otwietil ?
- sorok dwa
- no otliczno
- a potom uczitelnica srasziwala skolko eto budiet sem krat szest ?
- toż to odin choj
- tak i ja skazał
Z powodu pochodzenia a także matury mogę w razie czego stawać za sekundanta. A Pan się kajaj dalej. I dobrze.
Ale i tak pozdrawiam serdecznie.
Wojtek
drugi dowcip równie dobry...

no ....! Panowie ze Szczecina bojowi są ...! nie rzucajcie rękawic tak dziarsko - idzie zima - mogą się przydać

Urażony się bynajmniej nie czuję. Wręcz przeciwnie !
Dowcip wędkarski zacny - zapodam może dalszą historię owego wędkarza...

"Kolejnej niedzieli pojechał on na wędkowanie. Znalazł piękną zatoczkę na bardzo popularnej wędkarsko rzece. Rzuca spławik - a tu krzyk spier....aj!
Zwinął żyłkę - rzuca w inne miejsce - ponownie - spier....aj!!
Konsternacja... rzucił spławik bliziutko brzegu... a tu - spier....aj!

nagle zza zakrętu rzeki wyłania się facet na pontonie płynący pod prąd... w rękach zamiast wiosła ma dwie patelnie.
Wędkarz - Panie a nie łatwiej byłoby wiosłem?
na to gość w pontonie - spi.... aj ! "

a tak na poważnie - żywice mają to do siebie, że żółkną od promieni UV.
jeśli jest to żywica epoksydowa - na pewno zżołknie.
Akryl na pewno nie zżółknie. Dobry do takich rzeczy jest specyfik o nazwie Still Water...
No to kamień z serca.
I jeszcze jeden dobry (moim zdaniem) dowcip :

Pytali Wanię ile to będzie jedna druga dodać pół ?
- Sercem czuję, że to jest litr, no udowodnić nie potrafię - powiedział Wania.

Z ukłonami
Andrzej Korycki
Gwoli wyjaśnienia; jestem z Włocławka, co czyni mnie mniej krwiożerczym.
Ale i tak wykonanie SSN bardzo mi się podoba.
Witam Ciebie. Dziś nic nowego, ale ...

Tym, którzy doradzą mi kolejny rodzaj farby, dedykuję takie oto zdjęcie :

Zmajstrowałem taki modelik :

i włożyłem go do buteleczki od lakieru do paznokci.
Zalałem żywicą i efekt jest niestety niezadowalający.
Ostatnie próby z farbami Vallejo i Humbrolem trwają.

Z ukłonami
Andrzej Korycki
To, znowu Ty ? - Ogromnie się cieszę.
Dziś mam dla siebie dobrą nowinę.
Zakończyły się próby mieszania gówna z piaskiem. Bezapelacyjnie
wygrał piasek – gówna było mało.
Ale do rzeczy : dwa rodzaje próbowanych przeze mnie farb nadają się
do malowania modelu umieszczanego w żywicy D150, są to
akrylowa farba samochodowa z utwardzaczem oraz wodne farby Vallejo.
Ze względu na łatwość stosowania oraz mniejszy smród przy ich użyciu, wybieram Vallejo.

Pozostał jeszcze problem zrobienia wody. I tu, po wielu próbach, możliwości są trzy :
Pactra, pigment od farby firmy Lesonal do błotników, podarowany mi w ilości kropli trzech przez Dobre Dusze z Hipera oraz pigment do farb akrylowych.
Pactra daje lekko mętną wodę, co ma swoje dodatnie strony bo maskuje niedociągnięcia modeliku.
Pozostałe dwie dają idealnie przejrzystą wodę, przy czym pigmentu dodaje się znacznie mniej,
co pozwala sądzić, że mniejszy będzie wpływ na własności żywicy.
Wybieram więc pigment.

Wydaje się, że wszystkie schody zostały z tyłu, modelik się klei i maluje.

Z ukłonami
Andrzej Korycki

P.S. (Pod Spodem)
Chciałbym podziękować wszystkim, którzy zadali sobie trud i doradzali mi w sprawie farb - dziękuję Państwu ślicznie.
Viltianus - Twoje na wierzchu.
A.
Ależ zazdraszczam Ci żywicy !!!!
Trzymam kciuki za ciąg dalszy.
P.D.
(paczym dalej )
Witam. Oto przedostatni obcinek mojego Faterloł muter.

Ostatnia próba dała wynik nie nachalnie pozytywny. Farba w żywicy
trzymała się jako tako modeliku. Przejrzystość powietrza i wody bez
zarzutu. Niestety żywica epoksydowa kurczy się w trakcie żelowania
i powstał bąbel. Na całe szczęście tylko z jednej strony.
Kurczenie się żywicy dało jeszcze dodatkowy niepożądany efekt
w postaci menisków, bardzo widocznych na takim małym modelu.
Można by próbować smarować czymś modelik i flaszkie co by zmniejszyć meniski ale Orkan czeka a ja mam już dość żebrania o buteleczki po lakierach do paznokci a i żywica mi się kończy.
Ogólnie oceniam wygląd próbnego modelu na 3+.
Zmęczyło mnie już próbowanie, nie będę próbował z acrylem bo nie.
A wygląda to teraz tak :

Strona z bąblem.


Na dole kawitacyjny ślad po torpedzie. Aby uniknąć pęcherzy (zmniejszyć je) zrobię dwie warstwy wody symulujące termoklinę.
Za kilka dni, jak nie będzie wybuchu we flaszeczce to zaleję model właściwy.
Z ukłonami
Andrzej Korycki
W pierwszych słowach mego postu chciałbym Ciebie serdecznie powitać,
o niestrudzony Oglądaczu moich wypocin, a i Ciebie także, przypadkowy Przechodniu.
Doszło już do tego, że modelik O.P. Los Angeles uważam za skończony i wyglądający na
całe 4+.
Najprzód jak wygląda, a wygląda tak :



Dołożyłem termoklinę w celu uniknięcia bąbli, wynikających ze skurczu żywicy, pomiędzy ścianką a żywicą. Na razie się udało.

A teraz przepis prania. Użyłem następujących specyfików :

Proces technologiczny jest niestabilny i wrażliwy na zmiany warunków dlatego gdybyś chciał to powtórzyć, to powtarzaj, ale powtarzaj dokładnie. Okręcik zrobiony z polistyrenu i klejony klejem do polistyrenu. Materiał na model to ramki
z modeli plastikowych. Stery – polistyren w płycie 0.25. Przed malowaniem modelik szlifowany papierem 600 na sucho. Taśma maskująca Tamiya cięta na paski o szerokości
1 mm. Po malowaniu należy odczekać minimum dwa dni w ciepłym pomieszczeniu.
Śruba przyklejona na średnio gęsty klej CA. Po lutowaniu śrubę należy umyć w acetonie.
Przed włożeniem do butelki modelik odkurzyć.
Żywica mieszana w stosunku 1:0,6 do 1 z utwardzaczem. Powietrze 1:1, woda
1:0,6 ( jedna część żywicy 0,6 utwardzacza objętościowo). Pomiar dokonywany strzykawką
jednorazową. Strzykawka wyrzucana po użyciu. W celu ułatwienia sobie pracy z żywicą, można odciąć stożek do mocowania igły od strzykawki służącej do pomiaru ilości żywicy. Utwardzacz jest dość rzadki, i nie stwarza kłopotów przy nabieraniu do strzykawki.
Przed zalaniem żywica z utwardzaczem grzana do circa 40 stopni, odpowietrzona
w komorze próżniowej. Zalewana żywica ma być prawie idealnie przejrzysta, wg sprzedawcy odpowietrza się sama, ale nie próbowałem. Wlewać powoli.
Barwnika dodaje się naprawdę znikome ilości :
jasna woda – igła (0,8mm) zanurzona w barwniku na głębokość 2-3mm i to dość,
ciemna woda – igła zanurzana dwa razy.
Żelowanie w temperaturze 16-18 stopni przez dwie doby.
Butelka 50ml (większe wymagają prób) musi być idealnie czysta wewnątrz. Najpierw myta wodą bieżącą, wysuszona kilka dni, wypłukana acetonem i też ze dwa dni przerwy.
Powodzenia.

Z ukłonami
Andrzej Korycki
P.S. Dziękuję wszystkim tym, którzy mi doradzali. Miło było. Wracam na Orkana.
dzięki za receptury...
Model bardzo fajny.
Żywica jak to żywica.... epoksydowa. Akryl chyba jest bardziej towarzyski
Piękny bardzo jest. Gratulacje. Tylko trochę za dużo powietrza (moim zdaniem). Ale i tak śliczny.
Pozdrawiam
Wojtek

...
Tylko trochę za dużo powietrza (moim zdaniem).
...

Dziękuję, ale dziś już nie wypuszczę - to nie ponton tylko okręt podwodny.

Z ukłonami
Andrzej Korycki
Dziędobry Ci (Tobie ?)
Dziękuję wszystkim za udział we wkładaniu wykałaczki do flaszki.
Niestety po paru dniach żywica się skurczyła na tyle, że odlazła od ścianki butelki.
Widać to pod niektórymi kątami, ale i tak jest nieźle.
Tę jasną wodę należało wlewać na trzy- cztery razy, może wtedy by to się nie stało.
Natomiast nie bardzo sobie wyobrażam utrzymanie koloru. Barwnika dodawałem zanurzając w nim igłę.
Nawet nie na krople, tylko na zwilżenie igły. Za każdym razem barwa byłaby nieco
(ciekawe czy byłoby to widać) inna.
Raz jeszcze dziękuję i wracam do Orkana.

Z ukłonami
Andrzej Korycki
A mnie to się i tak podoba. Jest lepsze, niż moje wszystkie razem i każdy z osobna. Gratulacje.
Wojtek



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  SSN688 1:2750
singulair.serwis