|
STOCH MISTRZEM
singulair.serwis |
KAMIL FRYDLEWICZ - DZIEŁA WYBRANE wydanie pierwsze przez Jagodziński Companyź, Kraków, Rok 2014, z biblioteki Kongresu Nowej Prawicy. Cena zakupu: 18 JD*
Wolność
Walczcie Nie poddawajcie się Kim będziecie Jeśli teraz polegniecie To co doczesne Jest bez wartości Prawdziwego celu Zmysły dojrzeć nie potrafią
Straty będą dotkliwe Dla tych co sprawiedliwi I nawet świeczka tylko jedna zapłonie Lecz pochodni tysiące Teraz rodzi się szansa Dla wszystkich By brunatnemu Nadać kolor złoty
Zdrajcy swoim nazwą nas imieniem My ich zdrajcami Na końcu objawi się prawda A my będziemy musieli Na szali życie położyć I życie z honorem stracić Lecz śmierć jest niczym Gdy wolność jest wszystkim
Cel ponad wszystkie inne
Niech duszy celem prawdy droga będzie A na jej końcu otwarte na oścież wrota By gdy nadziei ostatnie światełko zagaśnie A każdy krok oddali od celu Móc w wierze ukoić cierpienia i ten jedyny raz Paść na kolana i śmierci się nie lękać
Niech umysłu celem mądrość będzie A jasność czysta zstąpi na Ziemię By poświęcenie nauce granic nie znało A wiedzy z kart domek na wietrze Stał się ze spiżu fortecą torując drogę chwale i Pozostając w pamięci potomnych śmierci splunąć w twarz
Niech serca celem serce będzie A ciała jednym staną się organem By w blasku ognia własny płomień wskrzesić A miłość niczym szabla ostra i miecz kłujący Śmierć na wskroś przecięła nie dając szansy Duszy nie dostąpić nieśmiertelności
Tytuł na końcu
Jedno spojrzenie Wszystko co Mam
I wspomnienia O nocach nieprzespanych
Nadzieje marzenia W obłokach Bujanie
I zdjęcia Pozostały tylko zdjęcia
Niepozowane naturalne Z lekkim Uśmiechem
I dylemat Czy zdjęcia wyrzucić
Próbować zapomnieć Przeszłość odrzucić Wyrzucić
I nic To nie zmieni
Wobec siebie Uczciwym być Zachować
I ranić siebie Lecz kochać Ciebie
Dla Angielki
Ostatnia godzina
Trzymając orła na pięcie Ślepych prowadzą do raju Łagodnie w błocie stąpając Poczują oddech głuchej ignorancji
Przepadną skarby litery Wybiła godzina dwadzieścia jeden Następnej nie będzie Powieje oddech nadziei
Albowiem to co było powróci A to co powróci zginie Ale to co zginie Może się odrodzić
Drugi początek
Zabłyśnie nowe ogniwo nadziei Najmniejsi staną najwyżej Najwyższych czeka zrównanie Czas nie pozwoli się cofnąć Od upadku krok będzie dzielić Biologia stała sie gilotyną Fizyka szubienicą Matematyka krzyżem Samiśmy siebie zabili Teraz celem będzie naukę pokonać Ponownie powstać z umarłych Ponowne powrócić do życia I ponownie Z popiołów Ziemię narodzić
Miłość
Ronić wiecznie będzie niebo łzy Zamknie Helios swoje nocne oko Zniknie blask w ciemnościach nocy świateł Jęczeć będą smukłe nory wilków Ustaną ciche wiatry nadziei Nie zawyje niemym śpiewem morze Nie zaśnie noc nie narodzi się dzień Próżnia będzie pełniejsza od serca Serce od duszy Gdy miłość w poecie zagaśnie Bo nie najgorzej jest kochać bez wzajemności Lecz nie kochać wcale
Wieczny ból
Każdy krok oddala od celu Każde wpomnienie napełnia goryczą Każdą próbę spowijają kolce Nie napiszą o nas książki Nie powstanie kolejny serial Nie dostaniemy oskara To tylko kilka pustych listów Nas nigdy nie było Tak bardzo Ciebie pragnąłem Nie dano nam siebie poznać Nie można zamknąć rozdziału Którego się nawet nie rozpoczęło
Pytania
Ile łez można przelać by nie zamienić życia w gałąź umarłej winorośli Ile lat trzeba stracić by przeżyć jedną szczęśliwą chwilę Ile siebie można oddać by nie zamienić się w stare spróchniałe drzewo Ile marzeń trzeba poświęcić by w zamian otrzymań jedno ziarno nadziei Ile czasu można walczyć w imię niczego by nie zatracić duszy Ile trzeba zniszczyć by zbudować Ile to jeszcze potrwa I w końcu ile istnień trzeba zabić by zdobyć ciebie
Człowiek rozmawia z Bogiem
- Zamordowano ci syna, Księcia równemu królowi. - Jego cierpienie było wolą ojca. - Nic nie uczynisz? Jego śmierć zostawisz odłogiem? - Cóż miałbym zrobić? - Zabij tego kto jest winny! - Winni są wszyscy, Polegnie całe królestwo. - Jak słaby musi być ojciec, By nie pomścić morderców? - Nie odznacza się człowiek siłą, Gdy w proch mrówkę zamienia. - Gdzie jest zatem sprawiedliwość? Gdzie miłość ojca do syna? - On jest we mnie, a ja w nim. Jego śmierć była koniecznością, Powrót nadzieją To nie koniec końca, Lecz koniec początku. Wrota zostały otwarte.
Koniec świata
Stanie się to co początek zwiastował od dawna Każdemu dany był czas Każdy otrzymał nadzieję Każdy mógł się nawrócić Każdy miał szansę żyć wiecznie Tysiąc wojen przegranych chwała w pył się obróci Ostatnia bitwa stoczona musi być bitwą wygraną Gdy ciemność zaleje Ziemię a jasność zatopi umysły Wyjdzie smok z ukrycia i polegnie z rąk niewiasty Dwanaście tuneli otwartych Jednego celem jest światło Inne wiodą do cienia
Koniec życia
Będzie można tylko iść naprzód Wypatrywać w oddali światełka I otworzą się wrota poznania Smak stanie się dotykiem zapach obrazem Tysiąc barw w jedną się przerodzi I dopłynie statek do portu Wszystko przeminie Pozostanie naga sprawiedliwość I odlecą białe wrony Niosąc purpurowy list żałuję Lub jego brak
*Jagodolary
Jagodziński Company jest/są znakiem/ami towarowym/i prawnie chronionym/i, zabrania się kopiowania tekstu i udostępniania go.
Zabieraj ten szajs bo ci cipsko wypruje.
Ależ co Ty chcesz, urodził nam się drugi Mickiewicz, doceń to :////
Ależ co Ty chcesz
Miednice.
|
|