ďťż

W tym temacie wspominamy i przytaczamy zacięte boje, w których przelewaliśmy krew walcząc z ignorancją i głupotą w innych miejscach niż nasze forum. Zapraszam do opisywania swoich historyj!

Zacznę pierwszy, na pewnym portalu społecznościowym koleżanka wrzuciła album Division Bell tytułując go jako pięknie smutny, po czym napisałem, że się myli ponieważ smutek zawarty na tym albumie jest sztuczny i zrobiony na siłę, nie trzeba było długo czekać na atak nosali; najpierw (jak zwykle) zarzucono mi, że nie słucham muzyki dla emocji (?) tylko żeby móc zabłysnąć wiedzą, potem, że każdy odczuwa inaczej, ale przyszedł jakiś większy nosal, z typu bardziej wkurwiających bo udających znawców i rzekł:

"jeśli The Division Bell to "emocje wywoływane na siłę", to kolega chyba musi trochę więcej o Floydach i Gilmourze poczytać a to "nudne pitolenie" ukształtowało brzmienie i zdefiniowało kierunek dla mnóstwa muzyków z gatunku rocka progresywnego i pokrewnych, w tym takich tuz jak Steven Wilson chociażby, ponadto TDB jest także punktem odniesienia dla wielu zespołów współczesnej muzyki elektronicznej, zwłaszcza niszowej i w klimatach typu indie-pop, więc wstrzymałbym się z tak mocną krytyką tego albumu - choć oczywiście rozumiem subiektywne podejście"

Jebłem. Ale walka trwa dalej, chociaż skazana na porażkę z tego co znam nosali.


Dawno temu wykłócałem się z moim ziomkiem o Dark Side of Moon, to znaczy on coś tam mi pisał, że ten album to jest jakaś kiszka, bo nie ma energii i jakieś smęty bla bla bla, jak można tego słuchać, punk rock najlepszy. Odpuściłem sobie, gdy poraz 3435254446 napisał mi, że o gustach się nie dyskutuje oraz stwierdziłem, że zamiast wykłócać się z nosalami w internetach lepiej ich trolować, albo np. pozmywać naczynia.
Ja generalnie nie bawię się w toczenie podobnych bojów, bo szkoda czasu i nerwów. Kiedyś, gdy używałem jeszcze konta na Gronie wlazłem na grupę Dream Theater i napisałem, co sądzę o ich dokonaniach, zwłaszcza o "Octavarium". Mój główny argument był oczywiście taki, że w sumie zespołów grających bardziej złożony metal jest od groma i trochę, więc DT nie są ani jedyni, ani pierwsi ani najlepsi, a swoimi ostatnimi dokonaniami dowodzą, że nie mają już nic do powiedzenia. Oczywiście wywołało to święte oburzenie fanów.

Zapytałem też, co na płycie rzekomo progresywnego zespołu robią takie koszmarki:
http://www.youtube.com/watch?v=MzovR0s7EbI
i dowiedziałem się, że jest to "świetny bujak na koncertach"...

Ponadto kiedyś nieopatrznie na forum ArtRock.pl wyjawiłem swoje zdanie na temat Nocy Muzycznych Pejzaży wywołując mały skandal, bo sam pan Redaktor się odezwał. Generalnie zarzut dotyczył tego, że zamiast dowiadywać się o różnorodnych zjawiskach ze świata proga, są męczone cały czas zespoły grające na jedno kopyto z tego samego neo- i nowo-progresywnego światka. Problem w tym, że podniosłem je w wątku stanowiącym o tym, że mogą w ogóle NMP wyrzucić z ramówki i dla niektórych zabrzmiało to trochę, jakbym optował właśnie za jej usunięciem.

"jeśli The Division Bell to "emocje wywoływane na siłę", to kolega chyba musi trochę więcej o Floydach i Gilmourze poczytać a to "nudne pitolenie" ukształtowało brzmienie i zdefiniowało kierunek dla mnóstwa muzyków z gatunku rocka progresywnego i pokrewnych, w tym takich tuz jak Steven Wilson chociażby, ponadto TDB jest także punktem odniesienia dla wielu zespołów współczesnej muzyki elektronicznej, zwłaszcza niszowej
Zainteresował mnie ten fragment. Bo cokolwiek złego mogę powiedzieć o Wilsonie nie słyszę u niego szczególnych inspiracji ostatnią płytą Floydów. Wilson to przecież wczesno-floydziarz, owszem, chętnie zrzynający z Floydów, ale najczęściej z twórczości do DSOTM.

Odnośnie niszowej muzyki elektronicznej proponuję zastosować argument:

"PF: http://www.youtube.com/watch?v=5OMFiqNA6Ag
Niszowa muzyka elektroniczna:
http://www.youtube.com/watch?v=7nXcLBXR70M

Znajdź różnicę."


Ja to już rzadko się angażuje w dyskusje z takimi beznadziejnymi nosalami.


Właśnie, SW jeżeli kradnie to z WYWH i wcześniej, poza tym na ostatnich dwóch solowych albumach chciał Frippować i chuj wie co jeszcze, ale raczej floydzenia to tam nie ma...
Ja zwykle po pijaku prowadzę zażartą dyskusję na temat muzyki z moim dobrym kumplem. On twierdzi, że słucham dziwnych rzeczy, tylko dlatego, że są dziwne i zazwyczaj stare, z góry skreślając nowości. Pewnie uważa mnie za snoba, który się tym szczyci i wywyższa. Jak się mnie pyta o jakieś popowe nowości to mu odpowiadam, że nie znam i nie zamierzam znać. Oczywiście tłumaczę mu, że słucham również nowej muzyki, ale nie takiej, którą usłyszy w radiu, a nie muszę próbować gówna by wiedziec jak smakuje. Już 4 razy prowadziliśmy taką dyskusję i zawsze wyglądała tak samo. Dziwne jest też to, że słucha zarówno chłamu typu Adele, jak i muzyki poważnej. Czasami spodobają mu się moje "wynalazki", ale rzadko.
Adele to nie taki chłam panie Che. Muzyka poważna też może być chłamem. Myślę, że nawet w tym waszym wiewiórczym gównie jakieś gówno się znajdzie.

http://www.youtube.com/watch?v=O1mXmr5fve0
Wszędzie się znajdzie jakieś gówno.

sam pan Redaktor się odezwał
Adele to nie taki chłam panie Che.
Muzyka poważna też może być chłamem
http://www.youtube.com/watch?v=O1mXmr5fve0

Zupełnie znośny numer całkiem przyzwoitego zespołu.

Trzeba Ci przyznać, że jesteś typem niezwykłym. Znam wiele osób, którym kompletnie brak wyczucia w kwestiach muzyki, tylko, że one, w odróżnieniu od Ciebie się na niej nie znają. A Ty się znasz, ale podoba Ci się wszystko to, co najgorsze. Niby lubisz Yes, ale nie to normalne, tylko upiorne płyty z lat 90', niby słuchasz hard rocka, ale gustujesz w kuriozach typu UFO z XXI wieku, które jest bladziutkim cieniem tego, co grali w latach 70'. Takie przykłady dałoby się mnożyć. Jak to jest możliwe, że interesując się muzyką i słuchając jej przez tyle lat kompletnie się nie rozwinąłeś? Autentycznie mnie to ciekawi. dnia Wto 20:39, 19 Marzec 2013, w całości zmieniany 2 razy

sam pan Redaktor się odezwał

I co powiedział?

Że jest to jego autorska audycja, w której puszcza to, co lubi, a za Magmą akurat nie przepada. (Mój zarzut był między innymi taki, że nie wspomniał o wielu wysoko notowanych w danym roczniku na ProgArchives płytach, a przede wszystkim o Magmie.)

Oczywiście jest tajemnicą poliszynela, że Pan Redaktor puszcza to, co wcześniej zamówił do swojego sklepu. Nawet powtórki pokrywają się z reguły z reedycjami starych płyt. Więc kieruje się chyba raczej nie tyle gustem, co perspektywą zbytu.


Adele to nie taki chłam panie Che.


Tez tak uważam.

Oczywiście, że nie jest to najgorsze co powstaje dziś w muzyce popowej. Ba! Nawet pewnie jedno z lepszych, co nie zmienia faktu, że patrząc na muzykę jako ogół nadal pozostaje to chłamem. Przynajmniej dla mnie.
Yes wcale nie powiedziałem, że lubię. Hard rock z lat 70-tych jest najlepszy i to jest nie do podważenia. Jeśli chodzi o UFO i ogólnie wszystkich wykonawców starych którzy jeszcze grają, to sprawa jest taka iż zawsze staram się zrozumieć to jak i co teraz czują w danym utworze który tworzą. Z perspektywy słuchacza to jest inaczej niż muzyka grającego już 30 i więcej lat. Wszystkim można się znużyć, może się nie chcieć lub mieć słabszy okres twórczy, ale to nie znaczy, że to nic nie warte. UFO w ostatnich latach nagrywa przyzwoite płyty jak na starych pryków. To samo powiem o Saxon. Myślę, że rozwój gustu nie polega na słuchaniu co raz trudniejszych i ciężkostrawnych płyt. Moim zdanie polega na rozszerzaniu się na inne gatunki i wyciąganiu z nich to co jest dla mnie dobre. Nie mam zamiaru katować się czymś czego nie rozumiem lub nie lubię. Słucham wszystkiego już dziś tak jest, choć są gatunki których szczerze nie cierpię ( punk-rock i alternatywny rock a także hip hop)
Nie wiem co to jest "alternatywny rock", ale właśnie ostatnio zniszczyłem jednego hajtera punk-rocka, więc podaj argumenty albo zgiń (pamiętaj że punk to także wszystko do okoła, czyli post-punki, grindcore i takie inne)

A Adelel jest sztampowa do bólu i tak naprawdę nie widzę w jej muzyce nic ciekawego, poza tym że ma dobry głos.
O głos mi chodzi, dlatego to nie chłam. O punku po za tym, ze go nie lubię nie będę nic więcej pisał. Jedni nie cierpią neo, a ja punka i całej reszty z tym związanej.
A szkoda, bo tracisz kawał dobrej muzy. Dobry punk niekoniecznie opiera się tylko na nieskładnym graniu riffów i darciu mordy do kotleta, nie mówię nawet o post-punku tylko o dobrym punku. dnia Wto 23:18, 19 Marzec 2013, w całości zmieniany 1 raz
Chuj z głosem, taki Andrea Bocelli niby se mógłby śpiewać w operze, a jego muzyka jest żałosnym gównem dla gospodyń domowych, z Adele nie jest dużo lepiej.

A kilka płyt punkowych warto znać, nawet polskich, taka Moskwa, czy Siekiera to dość wysoki poziom punkowego grania, na pewno lepsze to niż jakieś pudle i podrzędne hard rocki.
Kurwa nie offtopujcie w takim pięknym temacie!
Zależy jak na to patrzeć. W latach 80-tych w Polsce był bum na punk rocka i te wszystkie Siekiery, Sedesy, Armie i dużo dużo innych znam. Wiecie co mnie w tej muzyce najbardziej odpycha! Brud, niedbalstwo, chaos i najczęściej prymitywizm.
Nie zaprzeczam, że punk wniósł dużo do muzyki rockowej. Z niego właśnie wykluł się rock alternatywny na początku nazywany college rockiem. Wielu muzyków jest niedouczonych w grze i to słychać, ale nikt się tym nie przejmuje bo to taka stylistyka.
Widocznie słuchacze Frippa potrzebują odskoczni, przeciwwagi by słuchać Clash, Ramones itp.
Ja tam wolę bluesa i hard rocka który z niego powstał, lub tak jakby go wypełnił.

Kurwa nie offtopujcie w takim pięknym temacie!

Jeszcze zdążysz powalczyć z nosalami. Tylko z taką kichawą jak ja będzie ci trudno.
Tylko że chaos to pierwsze wrażenie: potem ta muzyka staje się kurewsko poukładana. Zresztą - nikt tu nie mówi o punku z rejonów Clash/Ramones koniecznie, bo ja się lepiej odnajduję w napierdalaniu z pomysłem i techniką.

Zależy jak na to patrzeć. W latach 80-tych w Polsce był bum na punk rocka i te wszystkie Siekiery, Sedesy, Armie i dużo dużo innych znam. Wiecie co mnie w tej muzyce najbardziej odpycha! Brud, niedbalstwo, chaos i najczęściej prymitywizm.
Nie zaprzeczam, że punk wniósł dużo do muzyki rockowej. Z niego właśnie wykluł się rock alternatywny na początku nazywany college rockiem. Wielu muzyków jest niedouczonych w grze i to słychać, ale nikt się tym nie przejmuje bo to taka stylistyka.
Widocznie słuchacze Frippa potrzebują odskoczni, przeciwwagi by słuchać Clash, Ramones itp.
Ja tam wolę bluesa i hard rocka który z niego powstał, lub tak jakby go wypełnił.


O kurwa... ooooo... kuuuurwaaaaaaa... koleś wrzuca do jednego wora Sedes, Siekierę i (ja pierdolę, kurwa) Armię... kurwa, brak słów normalnie, totalny brak słów... Armia nawet jak jest około-punkowa (bo jest) to bardzo mi przykro ale ich muzyka jest tak różnorodna że nawet wrzucenie ich do wora z punkowcami jest trudne, bo z jednej strony mamy to:
http://www.youtube.com/watch?v=NZNFL-n2zKM
a z drugiej faktycznie punkowe piosenki, ale naprawdę na dość wysokim poziomie, to jedna z lepszych polskich kapel rockowych w ogóle. Siekiera to był mistrzowski brudny punk, właśnie ten brud był w tym najlepszy na tym polega punk, że człowiek jest brudny od samego słuchania, bodźce z innej strony skali, jak ktoś jest ograniczony to wystarczą mu bodźce jednego rodzaju, ale każdy porządny człowiek powinien dostarczać sobie rożnych bodźców estetycznych, najróżniejszych. Natomiast Sedesy, Parawina i takie tam to było gówno niemiłosierne, disco-polo grane na gitarach, żadne bodźce, zadne emocje, prymitywne wulgarne teksty, które mnie nawet czasem śmieszą, ale niestety mam wrażenie że przynajmniej niektóre z nich pisali na poważnie...

Myślę, że rozwój gustu nie polega na słuchaniu co raz trudniejszych i ciężkostrawnych płyt. Moim zdanie polega na rozszerzaniu się na inne gatunki i wyciąganiu z nich to co jest dla mnie dobre.
Wielu muzyków jest niedouczonych w grze i to słychać, ale nikt się tym nie przejmuje bo to taka stylistyka.
.


Za to Pink Floydzi byli wirtuozami co? Zwłaszcza Nick Mason A Latimer jakim jest wirtuozem gitary! Ho ho! Albo Mayall - wybitny gitarzysta i jeszcze wybitniejszy wokalista...

Jesteś pewien, że tylko w obrębie punka i jego pochodnych grali ludzie, którzy grać za bardzo nie umieli (a jednak robili to świetnie)? dnia Śro 09:55, 20 Marzec 2013, w całości zmieniany 1 raz
Mayall jest spoko harmonijkarzem, więc na czymś tam potrafi grać (No chyba że to jakiś inny Mayall niż John Mayall, ale innego nie znam, a tego nawet na żywo widziałem).
Kapitanie! To co piszesz o moim braku rozwoju gustu idzie w obie strony. Ty przecież też
od trzech lat nie zmieniłeś swojego gustu. Ty lubisz wczesny Yes, ja późniejszy. Było tak
wtedy i jest teraz. Nasz rozwój stanął.
Chciałbym aby jakikolwiek gitarzysta punk-rockowy wycisnął ze swojego instrumentu tyle co Latimer. Bardzo chciałbym, ale małe szanse na to.

Kapitanie! To co piszesz o moim braku rozwoju gustu idzie w obie strony. Ty przecież też
od trzech lat nie zmieniłeś swojego gustu.


Chciałbym aby jakikolwiek gitarzysta punk-rockowy wycisnął ze swojego instrumentu tyle co Latimer.


Tylko, że Latimer wyciska ze swojego instrumentu dlatego, że jest dobrym muzykiem, a nie dlatego, że jest wirtuozem, bo nie jest. dnia Śro 16:55, 20 Marzec 2013, w całości zmieniany 1 raz
A co myslisz, że ja nie zmieniłem gustu. W ciągu ostatnich trzech lat poszerzyłem swoje zainteresowania o jazz-rock całkowicie zmieniłem swój stosunek do muzyki country.
20 lat temu ani bym na to nie uchem nie rzucił. U mnie jest to okresowe jak u kobiety tylko na lata trzeba to przełozyć. Ostatnie lata to zainteresowanie progresywnym rockiem w całości, teraz przychodzi czas na jazz ( choć klasyczny jeszcze nie ).
Prawie wcale nie słucham metalu, a przez całe życie to był jeden z ulubionych gatunków.
Hard rock poznaję dekadami teraz jestem w latach 80-tych, dlatego tyle pudli choć oceny moje tej muzyki są dość mizerne. Muzyka to mój świat ( ogólnie ).
Klasyczną też słucham, vocal jazz, dobry pop, soul, elektronika, new age. Gdy patrzysz na moje oceny na RYM-ie to przewaga progresywnego rocka (742) płyty. To są te ostatnie trzy lata, ale zmiany nadejdą.

Co do Latimera to prawda bardzo dobry muzyk. Ja nie potrzebuję wirtuozerii w muzyce, gdyż ona często nie idzie w parze z pięknem.
Jednak nie mam zamiaru słuchać słabych muzyków.
Weź sobie posłuchaj Bauhausa, Killing Joke, Joy Divison itp to zobaczysz co punkowcy potrafią wycisnąć z instrumentów.
Ale przecież to tylko bezczelne darcie mordy i rzępolenie!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!!

A co myslisz, że ja nie zmieniłem gustu. W ciągu ostatnich trzech lat poszerzyłem swoje zainteresowania o jazz-rock całkowicie zmieniłem swój stosunek do muzyki country.


No dobra, w takim razie nie miałem racji.
Może i wyciskają. Ja nie powiedziałem, że wszyscy zapewne nie. Jednak większość gra
jakby mieli zawiązane ręce. Z drugiej strony to wielka sztuka umieć a nie pokazać, że się umie. To tak jak doskonały wokalista cały czas fałszujący.
Wielka sztuka to jest nie umieć i zagrać coś ciekawego, spierdolić to każdy jeden potrafi.
Tylko słowo "ciekawe" nie każdego zainteresuje.
Ciekawe ma to do siebie, że chce się chociaż sprawdzić - nawet jak nie zainteresuje.
Kurwa, o czym ty gadasz? Ciekawe, czyli interesujące, jak ktoś gra coś ciekawego to znaczy że cię to interesuje. Takie ziomy z Joy Divison były łamagami technicznymi, ale mieli talent i pomysły, dlatego te dwie płyty JD to absolutny kanon muzyki rockowej, Closer to jeden z najlepszych albumów rockowych lat 80'.
I to powinni kurwa gówniarzom do głowy wkładać. Potem lata taka gównażeria co to twierdzi RZE NIRWANA ZROBIŁA NAJWIĘCEJ DLA ROKA XD
Taki malutki offtopik.

A wracając do tematu: post-punk to ciekawa sprawa, mimo, że znam go w chuj mało do tej pory. dnia Śro 23:27, 20 Marzec 2013, w całości zmieniany 3 razy
A ja, a ja, jestem nosalem? :C
Jak ktoś pyta czy jest nosalem to sam wiesz co to znaczy ;_;
Hehe ;_;
;_;
Ile trzeba mieć psotów by być Dżonsonem? W ogóle to ma jakiś związek z Eltonem Johnsonem?
100
Właśnie usłyszałem, że słuchanie Alice In Chains, Faith No More, Jane's Addiction, Rage Against The Machine i Tool zamiast System Of A Down to ograniczające spojrzenie na muzykę, padłem.
Streść treść całej gównoburzy, bo brzmi ciekawie ;s
Daria — 20:47
ja jade na SOAD w sierpniu <3
Piotr — 20:47
nic specjalnego
Daria — 20:47
prosze cie
Piotr — 20:47
o co?
Daria — 20:48
czekam na soad w polsce od...bardzo dawna xd
Piotr — 20:48
i tak soad to nic specjalnego ;p
Daria — 20:48
ja ich kocham
Piotr — 20:48
nie przeczę
Piotr — 20:48
mówię tylko, że to nic specjalnego
Piotr — 20:49
jaki koleżanka ma punkt odniesienia, zna koleżanka Tool, Faith No More, Alice In Chains, Jane's Addiction?
Daria — 20:49
znam
Piotr — 20:50
albo Rage Against The Machine?
Piotr — 20:50
wszystko co wymieniłem znasz?
Daria — 20:50
no Rage mam całą dyskografie xD
Piotr — 20:51
ale znasz, że znasz kilka piosenek, czy znasz i słuchalaś większośći / wszystkich albumów
Daria — 20:51
janes addiction nie znam
Daria — 20:51
reszte słuchałam jakiś piosenek i nie specjalnie lubie
tylko alice in chains ma pare spoko
Piotr — 20:52
to wiele wyjaśnia
Daria — 20:52
nie wiem do czego zmierzasz...
Piotr — 20:52
do tego, że soad to nic specjalnego, rozwinę: to podrabianie wszystkich wyżej wymienionych przeze mnie zespołów w dość marny sposób
Daria — 20:54
aha
Daria — 20:55
ale jeśli pójdziesz dalej tym tropem,to każdy z ww zespołów w jakimś stopniu naśladuje inny
Piotr — 20:55
nie, bo grały mniej więcej w tym samym czasie
Piotr — 20:55
nie licząc toola
Piotr — 20:55
a soad pod koniec lat 90 zaczął coś kombinować
Piotr — 20:56
poza tym to są twórcy gatunku który grali więc nie za bardzo mieli od kogo zżynać
Piotr — 20:56
a taki soad już miał ;d
Piotr — 20:57
jakbyś posłuchała całych płyt zespołów przeze mnie wymienionych to byś usłyszała o co mi chodzi
Daria — 20:58
pewnie tak,ale nie podoba mi się takie myślenie -.-
Daria — 20:58
to trochę ograniczające
Piotr — 20:59
ograniczające w jaki sposób?
Daria — 21:01
hmmm może na przykładnie malarzy:Mimo,że Salvador Dali tworzył obrazy o wiele wcześniej,to Beksiński dodał coś swojego,ale można w jego obrazach znaleźć wiele nawiązań do Dalego.
Daria — 21:02
Oboje to moi ulubieni malarze.Więc czy to znaczy,że mam nie lubić Beksińskiego,bo był po Dalim
Daria — 21:02
cholera.troche zagmatwałam
Piotr — 21:02
trochę mylisz pojęcia
Piotr — 21:03
po pierwsze chodzi o to, że może Cię zdziwię, ale muzyka to nie tylko SOAD, jeżeli przyjmiemy, że muzyka to droga, to oni są dopiero na samym początku dla kompletnych nowicjuszy.
Piotr — 21:03
a po drugie jak mam dzieło wybitne, to po co słuchać jego marnej podróbki?
Piotr — 21:03
Lubisz przecież Dalego, a nie jego naśladowców
Piotr — 21:04
chyba, że ktoś dobrze naśladuje dodając coś od siebie, ale to się rzadko zdarza
Daria — 21:04
w takim razie posłuchaj sobie Led Zeppelin,bo wszystkie późniejsze zespoły to ich podróbki
Piotr — 21:05
niezbyt
Piotr — 21:05
właśnie LZ jako jedyny z wielkiej trójki hard rocka (LZ, Deep Purple i Black Sabbath) nie wniósł za dużego wpływu na przyszłe pokolenia twórców.
Daria — 21:05
mhm
Piotr — 21:05
chyba, że znasz jakieś zespoły które grają podobnie do LZ?
Piotr — 21:05
bo ja nie
Piotr — 21:05
ale podobnie, a nie identycznie
Piotr — 21:07
jest taka teoria, że wszystko co w muzyce rockowej to wymyślono w latach 60, zagrano w 70, a później to już przypisy i ta teoria jest słuszna, ale akurat LZ to zły przykład
Daria — 21:08
dobra,nie chce mi się już pisać z tobą xD ide sobie posłuchać Pink Floyd jeśli wolno...
Daria — 21:08
chyba ze tez kogoś kopiują
Daria — 21:08
rock zrodził się z bluesa
Daria — 21:08
narka
Piotr — 21:08
prawdziwa kobieta, nie ma argumentów - obraża się
Piotr — 21:09
szkoda, bo widzę w Tobie potencjał na słuchacza spox muzy
Daria — 21:09
poprostu to do niczego nie rpowadzi
Piotr — 21:09
prowadzi
Piotr — 21:09
oczywiście, że prowadzi
Daria — 21:09
słocham "spox" muzy
Daria — 21:09
lol
Piotr — 21:09
a przynajmniej powinno
Daria — 21:09
potencjał xDDD
Piotr — 21:09
Pink Floyd swego czasu to była moja miłość
Piotr — 21:09
ale się poznało lepszą muzykę
Daria — 21:09
i coś ci się gust spierdolił widze
Piotr — 21:09
nawet byłem na koncercie Rodża w Łodzi
Piotr — 21:09
niezbyt
Piotr — 21:10
no i co z tego że rock się zrodził z bluesa?
Daria — 21:10
nic,tak napisałam
Piotr — 21:10
a co do PF, to Ummagumma nadal robi niesamowite wrażenie na mnie
Piotr — 21:10
a reszty już nie mogę słuchać
Piotr — 21:10
tak to jest jak coś się przeje
Daria — 21:11
mhm
Piotr — 21:11
widzisz, dla Ciebie muzyka kończy się na Pink Floyd, a dla mnie na nich się zaczyna
Piotr — 21:11
i tym się różnimy
Daria — 21:11
jesteś w błędzie
Daria — 21:11
dla mnie muzyka nie ma początku ani końca
Piotr — 21:11
oczywiście, że ma
Piotr — 21:12
nikt na początku nie będzie słuchać Can czy Soft Machine bo po prostu nie zrozumie tej muzyki
Piotr — 21:12
tak jak mówiłem, muzyka to droga
Daria — 21:12
jesteś taki mądry
Piotr — 21:13
problem taki, że niektórzy są na początku, a myślą, że doszli już prawie do końca
Piotr — 21:13
i wiele przez to tracą
Piotr — 21:13
no i potem się pojawia ktoś taki jak ja
Piotr — 21:13
i ten ktoś kto podróżuje ma dwie drogi
Daria — 21:14
hahahahahahahahaha chyba się zabardzo gloryfikujesz...
Piotr — 21:14
albo stwierdza: kurde, może rzeczywiście nie jestem najmądrzejszy na świecie i warto poszerzyć horyzonty, odrzucając uprzedzenia i sentymenty
Daria — 21:14
mówisz o sobie ?
Piotr — 21:15
nie no mówię jakie masz drogi gdy pojawia się ktoś taki jak ja
Piotr — 21:15
a druga droga to
Daria — 21:15
znajdź se lepiej laske,bo chyba ci się nudzi...
Piotr — 21:15
stwierdzenie, że taki ktoś (ja) się wymądrza, bo przecież ja wiem wszystko najlepiej i się obraża i zostaje tam gdzie był
Piotr — 21:16
liczyłem, że wybierzesz pierwszą drogę
Piotr — 21:16
no ale Twój wybór ;d
Daria — 21:16
nie licz na to
Daria — 21:16
pójde swoją drogą
Daria — 21:16
albo nie...
Piotr — 21:16
czyli będziesz stać w miejscu?
Daria — 21:16
ojej alice in chains i tool są najlepsi na świecie <3 soad ich kopiuje.soad to dno
Daria — 21:16
uuuuuuuuuuu
Piotr — 21:16
w swoim gatunku są najlepsi
Piotr — 21:17
soad ich kopuje
Piotr — 21:17
to fakty
Daria — 21:17
dobra.
Piotr — 21:17
soad to nie dno, ale nic specjalnego
Daria — 21:17
soad to nie grunge
Piotr — 21:17
alice in chains też nie
Piotr — 21:17
tylko tak do nich przylgnęło bo byli z Seattle
Daria — 21:18
alice in chains akurat troche słuchałam kiedyś zanim mój gust ewoluował...
Daria — 21:18
i to w sumie jest grunge
Piotr — 21:18
chyba regres nastąpił a nie ewolucja ;d
Piotr — 21:18
w sumie nie jest
Piotr — 21:19
co prawda ma naleciałości
Piotr — 21:19
ale bardziej mu do jakiejś progresywnej odmiany hard rocka
Piotr — 21:19
ciężko ich zaszufladkować
Piotr — 21:19
ale grunge to na pewno nie jest
Daria — 21:19
no nie sądzę
Daria — 21:19
chyba nie znasz definicji grunge
Piotr — 21:20
znam
Piotr — 21:20
typowy grunge to Pearl Jam, Soungarden
Daria — 21:20
ponury nastrój,zniekształcone gitary
Daria — 21:20
dobra,nudzi mnie ta rozmowa troche
Piotr — 21:20
nirvana, mad season
Piotr — 21:21
nudzi? a wydaje mi się, że jednak wyzwala emocje jakieś ;p
Daria — 21:22
mhm,tyle emocji co sprzątanie kupy...
Daria — 21:22
nie lubie sie kłocić przez neta
Piotr — 21:26
no w sumie udowodniliśmy już, że się mylisz, to jeszcze tylko spytam skoro PF to dla Ciebie nie koniec na muzycznej drodze to poweidz mi jakie inne zespoły słuchasz, które grają bardziej skomplikowaną, inteligentną i wymagającą muzykę niż PF?

CDN!
I teraz prawdziwa perła:

Daria — 21:29
hmmm nie uważam,żeby Alice in Chains,tool było bardziej skąplikowane od PF

Reszta potem bo ideu.

Piotr — 21:08
prawdziwa kobieta, nie ma argumentów - obraża się


Dużo w tym racji ;_;

Piotr — 21:08
prawdziwa kobieta, nie ma argumentów - obraża się


Dużo w tym racji ;_;

Wszedłem w ten temat, zobaczyłem to i pierwsze co mi przyszło do głowy to to, że ktoś cytuje biblię. Ale wraz się zreflektowałem, żę w biblii nie ma takich mądrych rzeczy.

Chujowa dysksuja Carpet, z boku wygląda jak rozmowa debila z bufonem. Nie ma sensu.
A w ogóle to przyjebaliście się do SOAD wszyscy a to jeden z najbardziej spoko zespołów dla gimbazy ;__;

Rune ma rację. Takie dyskusje nie mają sensu bo nie sposób kogoś przekonać nie wychodząc na znawcę-megalomana.
Wola poznania spox muzy musi wychodzić z wnętrza.
Jak ktoś chce poznać coś nowego to można go nakierować. I nie ma co udowadniać nosalowi, że słucha chujowych zespołów tylko podsuwać mu coraz lepsze aż sam nie będzie chciał słuchać gówna.
Ja się tam soadu wcale nie czepiam, sam wychodzę z podobnego założenia ;_;

A tak w ogóle to uważam, że nie da się osiągniąć wyższego lvlu wtajemniczenia, bez uświadomienia sobie, że o gustach jednak się dyskutuje.
+7 dla Megadziobaka
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:30
to fajnie że nie uważasz, to przesłanka do wniosku, że jesteś głucha
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:30
poza tym, to żę coś nie uważasz, albo uważasz to nie znaczy, że to od razu fakt
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:31
opinia nei równa się faktowi
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:32
obracam się w srodowisku muzyków i wszyscy są zgodni
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:32
więc to chyba Twoje opinia
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:32
a fakt po mojej stronie
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:32
(ps. nadal mi nie odpowiedziałaś jakie zespoły znasz)
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:32
zgodni co do czego?
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:33
typują PF jako największe muzyczne osiągnięcie wszechczasów
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:33
to oznacza, że nie znają nawet połowy muzyki rockowej świata
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:33
nie sądze
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:33
skoro tak uważają, to można tak wnioskować
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:34
ale nie martw się, niektórzy myślą, żę najlepsze co w muzyce to The Beatles XD
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:34
skoro tak uważa wielu ludzi to coś w tym jest
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:34
czyli zakładasz, że prawda leży po stronie większości?
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:34
kiedyś większość uważała, że ziemia jest płaska
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:35
CZŁOWIEKU CZY TY NIE ROZUMIESZ,ŻE KAZDY ALE TO KAZDY MOZE MIEC SWOJĄ OPINIE I MOZE SŁUCHAC TEGO CO CHCE ???
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:35
JESTES NAPRAWDE TAK OGRANICZONY ZEBY POJĄĆ ŻE KAZDY JEST INNY ?
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:35
To gratuluje i powodzenia
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:35
ale ja nie rozmawiam o gustach
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:35
wiadomo, że każy może mieć swoją opinię i słuchać czego chce
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:36
słuchałam tych zespołow co pisałes
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:36
i mi się nie spodobały
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:37
to znak że musisz posłuchać jeszcze raz
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:37
a uważam,że najlepszy zespół na świecie to THE DOORS
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:37
kocham ich
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:37
a takiego frontmana jak Morrison nie będzie nigdy
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:37
ale nigdy bym nie powiedział, że The Doors to najlepszy zespół na swiecie
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:37
a dla mnie są najlepsi
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:37
mam w dupie opinie innych
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:38
i twoją
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:38
ale to nie jest opinia
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:38
tylko fakt
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:38
gdybyś znała więcej muzyki to byś zobaczyła

Kolejna perła:

Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:38
kurwa mam kolekcje 1000 płyt winylowych chyba i 2x więcej płyt CD
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:38
no i?
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:38
jazz,blues,rock,metal
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:38
alternatywa
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:38
no i?
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:38
,każdy rodzaj
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:39
a ty co ?
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:39
10 zespołów znasz?

Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:42
ciekawy masz gust
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:42
inny od mojego ale nie znaczy że lepszy
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:42
xD
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:43
to nie tak
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:43
gusta mamy podobne
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:43
oboje lubimy rocka
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:43
i okołorockowe rzeczy
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:44
róznimy się raczej etapem rozwoju tego gustu
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:44
a nie gustem
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:44
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:44
boooże znowu to samo
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:44
nie podoba mi się to co wysłałeś i raczej mi się nie spodoba
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:44
soundtrack do nosferatu jest nie do słuchania -.-
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:45
jakbyś dała sobie szanse to pewnei by Ci się spodobało
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:45
wiesz to nie jest SOAD to obirania ziemniaków tylko muzyka która wymaga trochę wysiłku
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:45
także może nie wejść za pierwszym, drugim a nawet i trzecim razem
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:45
lolz
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:46
geniusz najczęściej jest schowany głębiej i trzeba się wysilić by go dostrzec
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:46
oczekuje od muzyki żeby mnie porwałą.to miłość od pierwszego wejrzenia
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:46
nie zrozumiesz.
Piotr — środa, 10 lipiec 2013 21:46
i to jest właśnie ograniczające podejście
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:46
odbierasz muzyke niż ja
Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:46
inaczej

No i na tym na razie stanęło. Wklejam wam to oczywiście przede wszystkim w celach humorystycznych, ale chciałbym również pogadać. W każdym razie co mi nie daje spokoju i chciałbym z wami o tym pomówić i poznać wasze zdanie na temat to: są ludzie, którzy znają wiele zespołów i słuchają jednocześnie z tego samego gatunku rzeczy wybitnych i totalnej chały. Jak to wytłumaczyć? Przecież w miarę myśląca istota powinna umieć porównać i odrzucić to co gorsze, bo przecież szkoda czasu na słuchanie chujowej muzyki. A np. taka Daria uważa, że SOAD i chociażby AIC to ten sam poziom. Laska pisze, że zna Popol Vuh i jest dla niej nie słuchalny a lubi PF, nie rozumiem tego, przecież jakaś wrażliwość na muzykę rockową podczas jej słuchania się wytwarza i raczej każdy kto poznaje zespoły przez nas tu chwalone docenia ich wartość. Piękno w rocku tkwi mniej więcej zawsze w tym samym miejscu.

Po drugie w rozmowie tej przytoczone chyba zostały wszystkie najbardziej popularne nosalowskie "argumenty". Najbardziej jednak ciekawym jest taki, że nosal uważa się za wyrocznię, natomiast o mnie pisze, że znam 10 płyt na krzyż i się wymądrzam. Tego procesu psychologicznego też nie rozumiem, skąd takie argumenty wśród ludzi, którzy znają 10 zespołów i uważają przy tym, że są wyroczniami? Przecież powinni cichutko słuchać co się do nich mówi i dziękować, że ktoś im chce otworzyć oczy.

Co do kopania się z koniem i bezsensownego mówienia nosalowi, że się nie zna to zgoda, ale proszę Was jak ktoś pisze takie rzeczy to po prostu nie da się nie napisać tego i owego. Poza tym zwróćcie uwagę jakie ona ma nastawienie: "słuchałam dwóch piosenek, chujowe, nie spodoba mi się, nie będę słuchać" Nie piszę jej że jest chujowa itp. tylko żeby spróbowała dać szanse innej muzyce to odpowiada tekstami jak dziecko w podstawówce.
(nie znam się, ale coś napiszę)

Po prostu użyłeś chyba paru 'wytrychów', przez co dostała z miejsca pierdolca - 'co on się tam zna, tylko ma wielkie ego'. Jej 'argumenty' są faktycznie potwornie śmieszne, ale dobra. Mieliśmy swego czasu na forum konika polnego, co w sumie nie wiadomo, co z gościem było nie tak (a może wszystko było z nim tak?). W momencie, gdy człowiek faktycznie sporo zna, decyduje już... nie wiem, czy wrażliwość muzyczna (bo sam w sumie nie wiem, czym ona ma być), ale gust na pewno. Gust, który jest chyba po prostu tak, a nie inaczej wykształcony i tyle. To już w sumie bliżej pasuje do rozmów z naszego tematu - tego z relatywizmem i absolutyzmem. Nie wiem, czy w ogóle coś takiego jak 'etapy rozwoju gustu' istnieje. Znaczy, wiem, że istnieją - ale co o nich świadczy, to za chuja pojęcia nie mam. Sam jestem w sumie zielony, i nie wiem co mi się podoba np. u Heńka Krowy, ale mi się podoba. Może sama nietuzinkowość? Niektórzy nie chcą słuchać rzeczy nietypowych, i to chyba tutaj leży problem - tak samo z kinem (i prawie ze wszystkim?). Z jakiegoś powodu tłumy lecą na n-ty sztampowy film o Kaśce co to kochała Stefana, ale on wolał inną, no ale potem zobaczył, że ona bierze do buzi no to do niej poszedł i byli zawsze szczęśliwi i super i w ogóle. A przecież wszyscy jęczą, że 'ło jezu, znowó guwno i nje ma jusz dobrych filmuf'. Jakby nikt nie oglądał, to by nie było. Dodam, że nie piszę tutaj (chyba juz nawet wcale) o tym, co jest dobre, a co nie, tylko o śmiesznych zjawiskach, takich jak koty z tostami na głowach. Ale mi się rozpisało, uhuhu. Szkoda, że nie wierszem. Włączyłbym se w ogóle coś fajnego, no ale muszę iść spać, bo pora z urzędasami załatwić kwestię wyrobienia mi pierniczonego dowodu osobistego - co z tego, że słownie 3 miesiące temu (no, nie co do dnia) wyrabiałem tymczasowy - znowu muszę im oddać swoje śliczne zdjęcie, pewnie zboczeńcy chcą do albumu domowego. Hańba. I znowu podpis, bo w końcu 'szysko na papieże, bo czemu nie!'.

Ale takie nastawienie, to faktycznie rzecz po prostu haniebna. dnia Czw 01:30, 11 Lipiec 2013, w całości zmieniany 3 razy
Ale wrażliwość muzyczna powinna kształtować gust, natomiast ta wrażliwość jest kształtowana przez gatunek. Tak jak kiedyś pisał Rune, gdy się nei zna Led Zeppelin wiele się traci, bo umyka gdzieś podstawa rocka; która kształtuje pewną wrażliwość. Dlatego zagadką dla mnie są ludzie, którzy znają dobrą i słabą muzykę i stawiają między nimi znak równości.

Co do nieokreśloności tego co nam się podoba, dobrze to ujął Kobaian w cytowanym już kilka razy poście: "dzieło ma jakieś wewnętrzne cechy, które nadają mu szczególną wartość, nawet jeżeli są to własności, których na ten moment nie potrafię dobrze nazwać."

Nosale tego po prostu nie łapią.
Trochę chamska ta Daria nawet
Może jakbyś jakoś bardziej strategicznie ją podszedł to coś by z tego było... Trzeba by wypracować jakąś metodę psychologiczną. Sam kiedyś nawracałem jedną fankę metalu, nie wyszło, chyba uznała że się wywyższam XD i dałem sobie spokój z takimi akcjami
Co do wywyższania to Kobaian też o tym pisał. Chciałem odnowić dyskusję, ale mnie olał
No właśnie, ja tu rozumiem te wszystkie oznaki wywyższania i tak dalej, ale to raczej baba ma we łbie nie po kolei, bo wychodzi z założenia "WIE WIĘCEJ? NIE, NIEWYKONALNE, ON SIĘ PO PROSTU MIOTA I NOSI, JA WIEM LEPIEJ".

Wiecie, co jest podstawą? Wyleczenie człowieka z przekonania, że 'gusta są niezmienne przez całe życie'.

Dziwi mnie jedna rzecz: często i gęsto leci 'o góstah sie nie dyskótóje' - a przecież ludzie się pytają czy coś jest smaczne, albo czy im się film podobał, tudzież czy mam zjebane skarpety czy może ładne - wtedy im to nagle nie przeszkadza. Kiedy wchodzi legendarna sentencja? Kiedy osobnik nie ma już NIC do powiedzenia, co by go nie pogrążyło.
Taaa, ale chodzi o wrażenie jakie wywieramy na nosalu. Jeśli za cel uznamy dobro nosala, myśląc sobie: "nadejdzie dzień, w którym podziękuje mi, że otworzyłem mu uszy", to trzeba starać się aby go nie zrazić do siebie i muzyki.

Ogólnie chodzi mi o to, żeby nie dążyć do pokazania nosalowi, że nie ma racji, tylko zachęcić do rozwoju. Wraz z poszerzaniem horyzontów dostrzeże głupoty w swoim dawnym rozumowaniu.
Problemem jest to, że każda próba wykazania, że nosal jest w błędzie co do tego, że

a) wie wszystkiego najlepiej
b) gusta się nie zmieniają
c) o gustach się nie rozmawia

Kończy się na argumencie wywyższania się.
Moim zdaniem nie można tego zaczynać w stylu 'jestem na innym stopniu rozwoju' i tak dalej - coś takiego... można chyba przedstawić dopiero później, albo nawet wcale.
Drogą, która mi (aczkolwiek nie próbowałem) wydaje się skuteczna, byłoby pewnie coś w stylu zadawania dobrze przemyślanych pytań. Jak najlepiej kogoś przestawić, jak nie tym, żeby sam się nagle zaczął zastanawiać?
Jakie pytania np.?
Popytać na przykład co się w tym podoba. Wtedy można na poczekaniu dobrać odpowiednie odpowiedzi i kolejne pytania (oczywiście bez przesady). Jeżeli ktoś mówi o nowatorskości XY, które gra jak wiele zespołów kiedyś, ale obiekt testu (lol) tego nie wie, to mu podsuwać oryginały. Coś w ten deseń. Jak mówi, że element X, to podrzucać coś, co ten element wprowadzało, lub korzystało z niego ciekawiej. Ja to tak widzę, ale mówię - nie miałem za cholerę okazji tego sprawdzić - metoda ta wszak wymaga wysokiej wiedzy, i dobrego operowania przykładami, 'miejscem narodzin' takiego grania, brzmieniami itepe. Sam nie umiem komuś, dla przykładu, polecić bandu X grającego jak band Y, który mu odpowiada. dnia Czw 01:53, 11 Lipiec 2013, w całości zmieniany 1 raz
No widzisz, a tu jest przykład jak to działa; "słuchałam kilku piosenek, nie podoba mi się, SOAD THE BEST" i koniec dyskusji.
A btw. jeszcze mnie jedna rzecz rozjebała: "odbierasz muzykę inaczej niż ja" - bo Daria oczekuje że muzyka porwie ją od pierwszego odsłuchania, a Carpetcrawler uważa, że dobra muzyka wymaga pewnego wysiłku intelektualnego. Ale Daria nie zdaje sobie sprawy, że Carpetcrawler kiedyś też miał takie podejście jak ona (tak zakładam, kto nie miał). Prawda jest taka, że to nie jest "inny gust", tylko wyższy stopień rozwoju tego gustu, no ale spróbuj wyskoczyć z takim tekstem xD

Piotr — 21:11
widzisz, dla Ciebie muzyka kończy się na Pink Floyd, a dla mnie na nich się zaczyna

Sam bym tego nie napisał, gdyż po prostu to, już w ogóle, nie ma sensu.

Jak lala nie chce się wysilać żeby się spodobało, to rzucić czymś instant - niektóre rzeczy po prostu jak kopną, tak nie puszczą, i tyle. W sumie byłbym nawet gotowy powiedzieć, że rzeczy pokroju Can, Magmy czy innych dziwactw, mogą złapać i nie puścić za pierwszym razem. Dwóm znajomym dawałem Magmę, i w sumie im się podobała - nie wiem w jakim stopniu, ale goście nie mówili o tym negatywnie. Terapia szokowa może być chyba dosyć skuteczna. dnia Czw 01:59, 11 Lipiec 2013, w całości zmieniany 1 raz
To neich mi ktoś w końcu wytłumaczy fenomen ludzi, którym podoba się dobra i chujowa muzyka jednocześnie.
Najzwyczajniej w świecie podoba im się takie, a nie inne, połączenie instrumentów/głosów/dźwięków/chujwieczego. Druga rzecz, że ja np. nie odczuwam straty czasu, słuchając czegoś 'niegenialnego' - jak mi akurat leży, i się podoba, to se włączę.

Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:45
lolz


Tu masz problem znacznie większy niż jej spaprany gust. Pisanie 'lolz' przestało być fajne jakoś w 2007, Daria jest ewidentnie nieogarnięta! Teraz pisze się 'topkek'.
Ja używam 'lolz'.
To bardzo, bardzo źle. Rób to po cichu w domu, ale się tym nie chwal.
lolz jest fajne. Co to jest,kurwa, topkek? dnia Czw 02:14, 11 Lipiec 2013, w całości zmieniany 1 raz


Mutacja 'toplel', które z kolei jest połączeniem 'top gun' i 'lel', które jest połączeniem 'le' i 'lol'... Muszę częściej wychodzić z domu.
Ostatnia dyskusja o ocenia dzieła bla bla natchnęła mnie do pewnego pomysłu jak wciągnąć kogoś w dyskusję. Chyba każdy zna jakiś kawałek, który uważa za totalne gówno. Nie powie o nim, że to nie jest w jego guście tylko, że to dno. Przeważnie rolę takiego gówna pełni disco polo, które uderza swoim banałem melodii i frazesami w tekście. Widzi to niemal każdy, dlatego dyskusję można zacząć od uświadomienia tego faktu i że ktoś na podstawie swojego osłuchania stwierdza, że disco polo jest obiektywnie i absolutnie chujową muzyką. To pozwoli zauważyć, że być może po załadowaniu większej ilości muzy do głowy może się zmienić perspektywa.



Mutacja 'toplel', które z kolei jest połączeniem 'top gun' i 'lel', które jest połączeniem 'le' i 'lol'... Muszę częściej wychodzić z domu.


Wolę wariant 'lul', który na dodatek po holendersku znaczy 'chuj'. Bardzo wesołe.

Ostatnia dyskusja o ocenia dzieła bla bla natchnęła mnie do pewnego pomysłu jak wciągnąć kogoś w dyskusję. Chyba każdy zna jakiś kawałek, który uważa za totalne gówno. Nie powie o nim, że to nie jest w jego guście tylko, że to dno. Przeważnie rolę takiego gówna pełni disco polo, które uderza swoim banałem melodii i frazesami w tekście. Widzi to niemal każdy, dlatego dyskusję można zacząć od uświadomienia tego faktu i że ktoś na podstawie swojego osłuchania stwierdza, że disco polo jest obiektywnie i absolutnie chujową muzyką. To pozwoli zauważyć, że być może po załadowaniu większej ilości muzy do głowy może się zmienić perspektywa.

Szatański plan, panie majorze.
Panie Piotrze, więcej pokory!

Panie Piotrze, więcej pokory! Nom, chyba będę musieć trochę złagodzić swój język podczas krucjat nosalowych.
Tylko żebyś podczas tych krucjat nie wylądował w Konstantynopolu zamiast w Jerozolimie.
W moim przekonaniu Piotr popełnił tu kilka błędów.

Po pierwsze, wyhaczanie nosala i nawracanie go w sytuacji 1:1.
To nie ma najmniejszego sensu. Żeby używać skutecznych argumentów trzeba coś o danej osobie wiedzieć, z reguły więcej niż to, co poda w krótkiej rozmowie.
Jak już się za to brać nie należy używać argumentów z forum. Na forum jest Kapitan, Rune, Zuy Pan, Kobaian, lomyrin, Megadziobak i reszta ferajny. Dzięki temu nosal nie jest z Carpetcrawlerem w sytuacji 1:1 i ma szansę zajść zjawisko zwane osmozą. Polega ono na tym, że jeśli nosal sobie nie pójdzie, zaczyna łagodzić swoje argumenty, czytać wnikliwiej, co do niego piszemy, słuchać tego, co polecamy, a potem po jakimś czasie przyznaje nam rację. Jak tyle osób, którzy przyszli tu gadać o rocku twierdzi, że SOAD to gówno, ewentualnie początek drogi, to może coś w tym jest. Ale jak to twierdzi jeden Carpetcrawler? Musiałby mieć naprawdę dużą siłę przekonywania.

Po drugie, ja tych wszystkich argumentów z obiektywności itp. używam bardzo rzadko w dyskusjach o konkretnej muzyce, bo one nie wiele wnoszą. Mówię je wtedy, gdy ktoś próbuje teoretyzować po "subiektywistycznemu". Mówienie - rozwijaj się, bo ja jestem na wyższym poziomie i słucham zajebistej muzy, też nie ma sensu. Dlaczego nosal ma Ci uwierzyć na słowo?

Muzyka rockowa to produkt masowy i jak prawie każdy taki produkt, kierowany on jest nie tylko do tego, który go naprawdę potrzebuje. Natomiast prawie każdy jest w stanie zrozumieć w miarę prostą muzykę. Disco-polo, jak w ogóle każda muzyka disco popularność wzięła z tego, że była grana na imprezach tanecznych i zdobyła popularność u tych, którzy nie potrzebują muzyki do słuchania, ale lubią sobie pląsać w rytmie. Znaczna część hip-hopu nie jest kierowana do ludzi potrzebujących muzyki do słuchania, tylko do ludzi, którzy chcą się poczuć ziomami. Istnieje cała ogromna gałąź metalu, te wszystkie grindcory itp, które nie są skierowane do ludzi szukających muzyki do słuchania, tylko chcących zamanifestować zuo. W związku z tym muzyki słuchają ludzie, którzy jej tak naprawdę nie szukają i brakuje im odpowiedniej wrażliwości, by traktować to zjawisko jako sztukę. Stąd ich niechęć do rozwijania się. I dlatego warto w dyskusji dać się wypowiedzieć drugiej osobie, aby wybadać z kim mamy do czynienia, wypytać, co się jej podoba w muzyce. Jeżeli ktoś słucha muzyki z pozamuzycznych względów należy sobie odpuścić, bo nie pogadasz.
Płaczę.

Daria — środa, 10 lipiec 2013 21:45
lolz


Tu masz problem znacznie większy niż jej spaprany gust. Pisanie 'lolz' przestało być fajne jakoś w 2007, Daria jest ewidentnie nieogarnięta! Teraz pisze się 'topkek'.

Gdzie niby się tak pisze? ;s
Czyli zalecacie zamienić walkę na polecanie? Kobaianie zakładasz, że w pojedynkę nie można dyskutować o muzyce by przekonać nosala? W sumie rzeczywiście w pojedynkę mało ludzi udało mi się przekonać do dobrej muzyki. Nie do końca na słowo, bo przecież wysyła się linki do utworów więc taki nosal może se porównać i stwierdzić: no rzeczywiście dobre, może ten gość nei mówi źle. Problem w tym, że nosal myśli: nie będzie mi jakiś bufon narzucał swojego stylu, ja słucham muzycznego absolutu SOAD i Mansona.
Przyznam, że sam lubię rzucać perły przed wieprze, ale robię to dla zabawy. Bardzo śmieszy mnie czytanie opinii jakichś kompletnych ignorantów na temat dobrej muzyki. Natomiast do głowy by mi nie przyszło przekonywać kogokolwiek do przysłowiowego słuchania Art Bears. Jeśli ktoś jest prymitywem to jego problem. Mogę mu polecić normalną muzykę i niech sobie wybierze co chce.

To mniej więcej ta sama zasada, którą wyznaje Korwin Mikke - on sobie da radę, jeśli ludzie chcą żyć w cywilizowanym państwie to niech go wybiorą, a jak nie to niech sobie mieszkają nadal w stepie Azji i niech tam zdychają bo to jest ich, nie Korwina problem. Ja słucham dobrej muzyki. Jak ktoś chce słuchać chujni to jest to jego problem, bo to on ma gorzej, nie ja.

Nikogo do niczego nie zachęcaj. Jak chcesz możesz się po prostu pośmiać z ludzi - fajna zabawa, polecam - , możesz pokazać im nasze forum, możesz zaproponować im jakąś normalną muzykę do posłuchania, a poza tym możesz mieć ich głęboko w dupie.
Odkąd trafiłem na to forum i sam z nosala stałem się brodaczem czuję poczucie misji nawracania niewiernych, bo wiem z własnego doświadczenia ile można zyskać. Problem jest taki, że wszyscy wiedzą wszystko najlepiej

Odkąd trafiłem na to forum i sam z nosala stałem się brodaczem czuję poczucie misji nawracania niewiernych

A ja wręcz przeciwnie, wolę z takich ludzi cisnąć sobie bekę i mam wywalone na nawracanie. Serdecznie polecam takie podejście,

Mintaj 634

Natomiast do głowy by mi nie przyszło przekonywać kogokolwiek do przysłowiowego słuchania Art Bears.

E, ale jak se włączyłem Art Bears pierwszy raz, to w sumie mi się podobało. Nie rozumiem tego do tej pory, ale było spoko.

Czyli zalecacie zamienić walkę na polecanie? Kobaianie zakładasz, że w pojedynkę nie można dyskutować o muzyce by przekonać nosala?
Problem w tym, że nosal myśli: nie będzie mi jakiś bufon narzucał swojego stylu, ja słucham muzycznego absolutu SOAD i Mansona.
Ale ja miałem tak samo, gdy np. zacząłem wymieniać poglądy na innym forum z niejakim Rafałem Kochanem, autorem Encyklopedii Muzyki Industrialnej, który uświadomił mi, że istnieje w ogóle coś takiego jak awangarda. Bufon słuchający jakichś jazgotów i szumów i piętnujący każdą piękną muzykę. Ale niektórzy mają coś takiego jak ambicja, by sprawdzić samemu. Po przeczytaniu zapodanego linka do znanego Wam już artykułu Palczewskiego, stwierdziłem, że chyba jednak Trójkowa edukacja nie wyszła mi na dobre i zabrałem się za wyszukiwanie na Progarchives próbek tego, o czym ten gościu mówił. I okazało się, że to było tak dobre, że nie było już powrotu do Snoteatrów, Pejnofsalwejszynów ani innych Trójkowych bzdetów. Początkowe przekonanie o tym, że rozmawia się z bufonem właściwie o niczym jeszcze nie przesądza, jak widać.
Tylko żeby ten artykuł dobrze zrozumieć, to trzeba mieć już:
-wyrobioną 'pokorę'
-wyrobione własne zdanie (czyli facet pisze XY, co prawda się z nim nie zgadzam, ale może mieć rację - tak jak nt. KC pisał Palczewski)
-jakieś-tam ciągutki w kierunku bardziej radykalnych form
Mimo wszystko niektórzy, w związku z preferencjami, szukają raczej nowego, nieznanego brzmienia (albo nawet znanego, ale lepszego) - ktoś, kto chce rzeczy melodyjnych, a jednocześnie słucha dosyć dużo takowych i tak szybko zauważy, że X gra ciekawiej od Y. Inne wartościowanie tego, co nam świadczy o klasie muzyki w sumie nie jest złe. Jak ktoś ambitnie drąży określony kierunek, to też pewien wyznacznik ambitności - na pewno lepszy od gościa, który udaje, że mu rzępoły wchodzą (dobra autodiagnoza nie jest zła). Czy człowiek, który nie słucha atonalizmów, ekspetymentów, i tak dalej, musi mieć od razu z dupy gust?
Nie mówię tu o takich nosalach jak ten, tylko o 'nosalach' - którzy nie znają, bo nie czują potrzeby, albo im się nie podoba. Niektórzy wszak nie próbują, ale nie powiedzą 'zjebane' tylko 'nie podchodzi mi/nie dam rady'. Czy trzeba na siłę? Część z tej awangardy ma, tak naprawdę, jedynie (tak, jedynie) wartość świeżości, w których to dźwiękach też można odnaleźć coś w stylu piękna, ale z grubsza póki ktoś nie popełnia kretyńskich stwierdzeń, i przy okazji dobrze zna własny teren, to nie zasługuje na opierdol, prawda?
Krócej ujmując: moim zdaniem trzeba nosali kopać nie na nasze ulubione, odkrywcze zespoły, tylko na jakikolwiek grunt, który jednostkę zajmie - niech se to nawet będzie ekspert od Marillionów & co. - liczy się to, że się zna, no nie?
W sumie, to jak ktoś podczas konfrontacji umie się wybronić (z głową), nie myli pojęć i jest świadomy pewnych zjawisk, to jest fo najwyżej nieogarnięty muzyczniw, aniżeli nosalem. Dlatego chyba wywiaf środowiskowy to podstawa. dnia Czw 19:32, 11 Lipiec 2013, w całości zmieniany 1 raz
Słuchałem sobie utwór pt. Lobotomia zespołu Area.
Zjebana muza.

Słuchałem sobie utwór pt. Lobotomia zespołu Area.
Zjebana muza.


Free jazz jak się patrzy. Mieli elektryczne instrumenty, więc często sięgają po nich fani rocka i mówią "łał, ale jazda", a tak naprawdę muzyka Arei nie odbiega specjalnie od tego co grali inny muzycy free jazzowi. Może na debiucie jest w tym jakiś pierwiastek rockowy (przez czysty przypadek zresztą, bo członkowie zespołu nigdy rocka nie słuchali), ale później było już regularne free.

Mimo wszystko niektórzy, w związku z preferencjami, szukają raczej nowego, nieznanego brzmienia (albo nawet znanego, ale lepszego) - ktoś, kto chce rzeczy melodyjnych, a jednocześnie słucha dosyć dużo takowych i tak szybko zauważy, że X gra ciekawiej od Y. Inne wartościowanie tego, co nam świadczy o klasie muzyki w sumie nie jest złe.
Problem w tym, że słuchacz przedkładający ładne melodie i harmonie nad awangardowe rzępolenie jak dla mnie również nie ma szans wybronić się uznawania np. Blackfield za szczyt muzycznego wyrafinowania. Nie może dlatego, że istnieje coś takiego jak muzyka poważna i każda osoba wrażliwa na ładne melodie powinna szybko dostrzec, że Bach, Mozart, Beethoven czy Brahms skomponowali ich więcej niż Stefek Wilson.
Poza tym jest jeszcze folk i world music. Muzyka zazwyczaj prosta i melodyjna, ale gdy dobrze wykonana, brzmi przecież i tak lepiej niż Ci wszyscy anemicy razem wzięci.
Cały czas uważam, że chwalenie różnych pitollionów, pudli itp. świadczy o niewyrobionym guście bez względu na to jaki ogólny typ wrażliwości ktoś przejawia.

Słuchałem sobie utwór pt. Lobotomia zespołu Area.
Zjebana muza.


Free jazz jak się patrzy. Mieli elektryczne instrumenty, więc często sięgają po nich fani rocka i mówią "łał, ale jazda", a tak naprawdę muzyka Arei nie odbiega specjalnie od tego co grali inny muzycy free jazzowi. Może na debiucie jest w tym jakiś pierwiastek rockowy (przez czysty przypadek zresztą, bo członkowie zespołu nigdy rocka nie słuchali), ale później było już regularne free.

Jestem już po przygodach z free jazzowym Coltranem i po "Free Jazzie" Colemana. Intrygująca muza. Natomiast ten przykład co podałem to jest 3 min. wiercenia wiertarą.


Jestem już po przygodach z free jazzowym Coltranem i po "Free Jazzie" Colemana. Intrygująca muza. Natomiast ten przykład co podałem to jest 3 min. wiercenia wiertarą.


Om Coltrane'a nie jest łagodniejszy, Dancing in Your Head Colemana też nie, więc zależy co słyszałeś.
I tak nic nie pokona Braxtona i jego For Alto.

Mimo wszystko niektórzy, w związku z preferencjami, szukają raczej nowego, nieznanego brzmienia (albo nawet znanego, ale lepszego) - ktoś, kto chce rzeczy melodyjnych, a jednocześnie słucha dosyć dużo takowych i tak szybko zauważy, że X gra ciekawiej od Y. Inne wartościowanie tego, co nam świadczy o klasie muzyki w sumie nie jest złe.
Problem w tym, że słuchacz przedkładający ładne melodie i harmonie nad awangardowe rzępolenie jak dla mnie również nie ma szans wybronić się uznawania np. Blackfield za szczyt muzycznego wyrafinowania. Nie może dlatego, że istnieje coś takiego jak muzyka poważna i każda osoba wrażliwa na ładne melodie powinna szybko dostrzec, że Bach, Mozart, Beethoven czy Brahms skomponowali ich więcej niż Stefek Wilson.
Poza tym jest jeszcze folk i world music. Muzyka zazwyczaj prosta i melodyjna, ale gdy dobrze wykonana, brzmi przecież i tak lepiej niż Ci wszyscy anemicy razem wzięci.
Cały czas uważam, że chwalenie różnych pitollionów, pudli itp. świadczy o niewyrobionym guście bez względu na to jaki ogólny typ wrażliwości ktoś przejawia.

Dlaczego od razu uderzenie w pitoleńska? Miałem właśnie na myśli ludzi lubiących world bądź różności, które nie są nowoczesnym pitoleńskiem. Powiedz mi, czy osoba, która po prostu wybrała ładne, melodyjne rzeczy (rozmaitego pochodzenia), koniecznie musi mieć dziadowski gust. Kobaianie, z tego co widzę, to naprawdę trzymasz spory uraz dla tych rozmaitych nowobuców. Zresztą, wiele osób, które ładnych rzeczy słuchają, jest raczej dalekie od krzyczenia co jest absolutem, a co nie. Z tym ma chyba problem głównie nowa gwardia (ja też). Sam zresztą już nie wiem, czy jestem w ogóle w pozycji do rozmów na te tematy, bo generalnie (w porównaniu do reszty bywalców) ani nie rozumiem większości z tych dziwactw (mimo podobania się), ani nie jestem jakoś specjalnis osłuchany. Inna sprawa, że wcale ktoś nie musi się poczuwać do udowadniania wyrafinowania czy czegokolwiek - musi? dnia Czw 22:15, 11 Lipiec 2013, w całości zmieniany 1 raz

Istnieje cała ogromna gałąź metalu, te wszystkie grindcory itp, które nie są skierowane do ludzi szukających muzyki do słuchania, tylko chcących zamanifestować zuo.

grindcore w czystej formie to nie metal, a punk napierdalany, chociaż 90% bandów łączy to z death metalem. A poza tym to zajebista muza do bansowania jest, a nie do manifestowania zua, ekstremalna muzyka taneczna, fajnie się do tego skacze czy coś. Zuo to manifestują te śmieszne black metale, ale większośc grindcore to są takie dośc specyficzne żarty, typu przerysowany dewiancki sex i przemoc, nikt mi nie powie że Anal Cunt to był poważny zespół manifestujący zuo...no sorry.

Dlaczego od razu uderzenie w pitoleńska? Miałem właśnie na myśli ludzi lubiących world bądź różności, które nie są nowoczesnym pitoleńskiem.
Powiedz mi, czy osoba, która po prostu wybrała ładne, melodyjne rzeczy (rozmaitego pochodzenia), koniecznie musi mieć dziadowski gust.

grindcore w czystej formie to nie metal, a punk napierdalany, chociaż 90% bandów łączy to z death metalem. A poza tym to zajebista muza do bansowania jest, a nie do manifestowania zua, ekstremalna muzyka taneczna, fajnie się do tego skacze czy coś. Zuo to manifestują te śmieszne black metale, ale większośc grindcore to są takie dośc specyficzne żarty, typu przerysowany dewiancki sex i przemoc, nikt mi nie powie że Anal Cunt to był poważny zespół manifestujący zuo...no sorry.

Owszem, może źle się wyraziłem, ale nie było celem tego postu określanie funkcji grindcore, tylko wskazanie, że pewne gatunki mają za zwyczaj inny cel, niż wzbudzanie w słuchaczu poszukiwań muzycznych. I akurat grindcore taki cel ma, może nie manifestację zua, tylko napieprzanie w gary dla jaj.
Co ciekawe, nie było chyba jeszcze nosali z kategorii 'lubię, lecz jestem świadomy wad/płytkości' - chyba, że ja się wliczę ze swoim lubieniem Stefana i spółki.
Jarczysław xD
Ja też słucham Porcupine, ale na jutubie bo wstyd skroblować także nie jesteś sam!
A ja nie mam konta na last.fm i nawet nie macie pojęcia czego sobie słucham

Ja też słucham Porcupine, ale na jutubie bo wstyd skroblować także nie jesteś sam!
A ja nie mam konta na last.fm i nawet nie macie pojęcia czego sobie słucham


Ja mam i śmieszkuję w elitarnych grupach dla śmieszków i prawilniaków

Co ciekawe, nie było chyba jeszcze nosali z kategorii 'lubię, lecz jestem świadomy wad/płytkości' - chyba, że ja się wliczę ze swoim lubieniem Stefana i spółki.

Lubię Blur, ale jestem świadomy wad i płytkości!
Chodziło mi głównie o to, że tacy względnie długo wytrzymują - Jarczu był dłużej, niż ustawa przewiduje.
A gdzie jest Jarek?
Bywał, ale nie ma, chyba.
Na laściQ.
A myślałem, że po odejściu Ivoire'a populacja Jarczysława zwiększy się.


Ochujjejchodzi.
To je kobieta, z nio się nie dyskutuje. Swojo drogo jaki masz ten "przerośnięty" zestaw najlepszych z najlepszych?
polajkowane mam HC, KC, Hypnosa, Gonga, jakieś inne rozmaite bandy. BO TO PROG, TO OD RAZU PRZEROST FORMY NAD TREŚCIĄ.
Od czego się to zaczęło?
wrzucona jakaś lista, co to 'zespoł przez kościuł zakazane' no to coś takiego napisałem po rzucie okiem "część jest wrzucona, bo psuje młodym ludziom gust, jakieś comy i inne" - potem poszło "comy? * czepiasz się, kolego, złych nazw, a sam nie umiesz napisać COMA?" - wcześniej zwróciłem uwagę, iż to musi być nędzny troll, gdyż McLanglin zamiast McLaughlina. Nie wiem o co babie chodziło, do tej pory nie mam pojęcia, bo niestety się wykruszyła.
Mój poprzedni komentarz nadal aktualny.
Nadal nie wiem gdzei jest Jarek.
Pisałem z nim przed chwilą, pytaj o co chcesz
Filas - Rozmawiałeś z nią dalej, czy na tym się konwersacja skończyła?
Przestała pisać.
Cytat (Ew. Św. Łukasza 12:37-40): "Jeśli cię kto zaprosi na ucztę, nie zajmuj pierwszego miejsca, by czasem ktoś znakomitszy od ciebie nie był zaproszony przez niego. Wówczas przyjdzie ten, kto was obu zaprosił, i powie ci: Ustąp temu miejsca; i musiałbyś ze wstydem zająć ostatnie miejsce. Lecz gdy będziesz zaproszony, idź i usiądź na ostatnim miejscu. Wtedy przyjdzie gospodarz i powie ci: Przyjacielu, przesiądź się wyżej; i spotka cię zaszczyt wobec wszystkich współbiesiadników. Każdy bowiem, kto się wywyższa, będzie poniżony, a kto się poniża, będzie wywyższony."
Gratuluję dobrego samopoczucia każdemu z poczuciem misji Jednakowoż sam stronię od nawracania, konsekwentnie trzymając się zasady, że gust (podobnie jak poznanie w innych zakresach) to w przeważającym stopniu efekt indywidualnych działań. Niezbyt rozwinięci muzycznie, zwani tu (właściwie czemu?) nosalami, na pouczenia niemal zawsze zareagują tak, jak każdy, kto się czuje uczniem strofowanym przez nauczyciela, czyli albo oburzeniem, albo zignorowaniem. Dlatego jeśli już promować otwarte podejście do poznawania muzyki, w tym sięganie po bardziej wymagającą twórczość, wolę ograniczyć się wyłącznie do przekazu pozytywnego - polecać to, co wydaje mi się mogło daną osobę zainteresować, stosownie do jej poziomu "ogarniania", czyli nie proponując niczego w stylu Canaxis albo pierwszego Fausta komuś, kto ledwo łapie podstawy hard i proga, bo jeszcze się wystraszy, ucieknie i nigdy nie wróci do żadnej oryginalniejszej muzyki. Jeśli odbiorca rekomendacji nie stracił doszczętnie uszu w starciu ze słoniem i zyska motywację, by przynajmniej od czasu do czasu przesłuchiwać, dawać szansę nieznanym mu brzmieniom, to z czasem zrewiduje swoje poglądy na temat tego, czego słuchał wcześniej. Bez konieczności udowadniania mu tego przez bardziej doświadczonych słuchaczy.

Takie bezwzględne wykazywanie komuś, że słucha chłamu, też może przynieść pewne efekty, ale raczej w dalszej perspektywie: jeśli gość po wstępnym buncie wróci do błyskawicznie odrzuconych zdań po pewnym czasie: za tydzień, za miesiąc, za rok czy kilka lat i wówczas postanowi je zweryfikować na spokojnie. Takie indywidualne i pozbawione emocji konfrontowanie cudzych tez, jakie od początku negujemy, ogólnie uważam za najskuteczniejszą metodę, nie tylko w poznawaniu sztuki, ale również w nauce, kształtowaniu światopoglądu etc. Jedno małe "ale": nie da się ukryć, że nie wszyscy są zdolni do podobnego namysłu oraz dążenia do samorozwoju. Pozostałych nosali lepiej pozostawić z ich przyspawanymi do nich od lat stanowiskami, zamiast prowadzić krucjaty. Rozumiem jeszcze prowadzenie dyskusji takich jak z ową miłośniczką SOAD dla beki, choć mnie samemu nie chce się tracić czasu nawet na żarty
Trzeba zaczynać od ostrego uderzenia, jak kogoś od razu ostro zwyzywasz, a on się nie popłacze i nie ucieknie, to można z nim próbować łagodniejszych form perswazji.
http://i.imgur.com/5rMC26F.png
Echh, chyba ostatni raz bawię się w takie wojny z nosalami na kwejku, nic do nich nie dociera, jak grochem o ścianę
http://kwejk.pl/obrazek/1863492/metal-fans.html
>na kwejku
To już YouTube nie wystarcza ludziom do filozoficznych i światopoglądowych dyskusji?
swego czasu też miałem ubaw po pachy na kwejku, może nawet do tego wrócę - naprawdę, umysłowe tłuczenie gimbusów to prawie jak kopanie sparaliżowanego - tylko, że oni czują ból, głównie le duppy bul.
Ja się trzymam od tej strony z daleka.
mnie teraz grożą na last.fm ;_;
Mnie ten blondasek priwami zarzucał, coś o tym, że anonimowo i ble ble ble, ale gdyby to był człowiek z mózgiem to bym mu nawet zdjęcie posłał, ale jak to typ metala, co za to że wyśmiałem w necie jego gust i fryzurę, chce mi spuścić wpierdol, to sorry, ale nie zasłużył.
Pamiętam, że na fejsie był taki ziomuś co chciał mi wyjebać z glana (tró) bo coś tam o metalu nieprzychylnie pisałem XDDD

Mnie ten blondasek priwami zarzucał, coś o tym, że anonimowo i ble ble ble, ale gdyby to był człowiek z mózgiem to bym mu nawet zdjęcie posłał, ale jak to typ metala, co za to że wyśmiałem w necie jego gust i fryzurę, chce mi spuścić wpierdol, to sorry, ale nie zasłużył.

No właśnie mi też zarzuca, nawet się wdałem w "polemikę", jak mi się będzie chciało, to potem to przekleję
O kogo chodzi? Bo ja niezorientowany w temacie jestem ;x
polecam serdecznie: http://pastebin.com/ibqWrREh
Możesz mi na PW napisać co to za osobnik?
Mogę i tutaj ( ͡° ͜ʖ ͡°): http://www.lastfm.pl/user/MetalGrail
Mam nadzieję, że żaden z was nie skończy w marketingu albo, nie daj grogu, w polityce. Przekonywanie ludzi do czegoś stawiając się ponad nimi i udowadnianie jak się jest bardzo oświeconym i w ogóle spox jest chujowe. Nie tylko wygląda na prężenie klaty niemal na równi z glanującymi po sieci metalami ale w dodatku w 98,54%* jest całkiem nieskuteczne, bo nawet jak ktoś ma potencjał do odkrycia ambintej muzyki to się go tyylko zniechęca.

*Margines błędu oscyluje w okolicach 0,04% zależnie od pory roku
W sumie ogień, mi raz na laściku groził jakiś kolo, bo napisałem, że ma chujowy gust. Jak napisałem, że idę na policję z tym to chciał zostać nagle moim przyjacielem jednak XD

Co do kwejka to widzę tam typowych nosali i typowe dla nich argumenty, tylko strasznie agresywni są. Synkowie co przesłuchali w życiu 10 płyt stawiają się w roli mega ważniaków i piszą do kogoś per "dziecko", argumenty "każda muzyka jest dobra" albo "o gustach się nie dyskutuje" są na poziomie mocnego przedszkola, jednak prawie każdy nosal je stosuje więc o czymś to może świadczyć. No i ta nieumiejętność czytania ze zrozumieniem. Czy w gimbazie nie ćwiczą przecież tego co lekcję?
RoT, w pewnych miejscach się po prostu nie próbuje przekonywać.

Mam nadzieję, że żaden z was nie skończy w marketingu albo, nie daj grogu, w polityce. Przekonywanie ludzi do czegoś stawiając się ponad nimi i udowadnianie jak się jest bardzo oświeconym i w ogóle spox jest chujowe. Nie tylko wygląda na prężenie klaty niemal na równi z glanującymi po sieci metalami ale w dodatku w 98,54%* jest całkiem nieskuteczne, bo nawet jak ktoś ma potencjał do odkrycia ambintej muzyki to się go tyylko zniechęca.

*Margines błędu oscyluje w okolicach 0,04% zależnie od pory roku


Tylko, że ten kolo naskoczył na mnie jak sobie jaja robiłem tutaj:
http://www.lastfm.pl/festival/3348087+Woodstock+Festival+Poland+2013+%28Przystanek+Woodstock+2013%29/forum/1265632/_/2212036/1
Więc mu pojechałem, po czym zaczął mi wysyłać wiadomości.
Ciekawe ile we mnie jest nosala, boję się, że sporo.
Fan starego Myslovitz przekonuje mnie, że Cohen to nudziarz, a Dylan to "dziadek". Przy okazji wskazując na znakomite inspiracje polskiego zespołu: Radiohead, The Verve.

Fan starego Myslovitz przekonuje mnie, że Cohen to nudziarz, a Dylan to "dziadek". Przy okazji wskazując na znakomite inspiracje polskiego zespołu: Radiohead, The Verve.

kurwa nie znoszę zagorzałych fanów starego Myslovitz(samego zespołu zresztą też) ci to zazwyczaj tylko Rojek Rojek więc nic nowego
Ja tam Rojka szanuję, znaczy za OFF Festival, ale zawsze ;x

Fan starego Myslovitz przekonuje mnie, że Cohen to nudziarz, a Dylan to "dziadek". Przy okazji wskazując na znakomite inspiracje polskiego zespołu: Radiohead, The Verve.
Ale Radiohead to akurat nie jest jakaś zła inspiracja. Ja uważam, że to jeden z ostatnich zespołów rockowych, który próbował z rockiem coś jeszcze zrobić sensownego i trafić z tym do w miarę szerokiej publiczności. Dodatkowym atutem jest fakt, że Radiohead nagrał swoje opus magnum - "Kid A" w momencie, gdy nie musiał, jego popularność była wystarczająca, by sprzedać dowolne gówno. A nagrał naprawdę przyzwoitą płytę, przyzwoitszą jak dla mnie wszystkiego, co serwowali w tym czasie bogowie nowego progresu. A inspiracje Radiohead u Myslowitz są bardzo powierzchowne.
Nie przesadzajmy. Przecież cała ich twórczość to nudne flaki z olejem dla nastolatek. Oprócz Kid A, bo to rzeczywiście b. dobry album jak na stan współczesnej muzyki rockowej. Ale "ratownikami" rocka nigdy bym ich nie określił, bardziej już PT mi pasuje do tej roli, bo Stefan rzeczywiście próbował, wzorując się na ciekawych rzeczach, pchnąć rocka trochę do przodu. A jak wyszło to wiemy, bo wyjść inaczej nie mogło.
Nie jest to na pewno zespół odkrywczy, ale twórczość po Amnesiacu nadal ujdzie, bardziej od większości obecnej kaszany - nie jest to wiele, ale bez porzygu ujdzie.

Nie przesadzajmy. Przecież cała ich twórczość to nudne flaki z olejem dla nastolatek. Oprócz Kid A, bo to rzeczywiście b. dobry album jak na stan współczesnej muzyki rockowej. Ale "ratownikami" rocka nigdy bym ich nie określił, bardziej już PT mi pasuje do tej roli, bo Stefan rzeczywiście próbował, wzorując się na ciekawych rzeczach, pchnąć rocka trochę do przodu. A jak wyszło to wiemy, bo wyjść inaczej nie mogło.
Radiogłowi na innych płytach miewali przebłyski - choćby całkiem spoko "Paranoid Android" z "Ok. Computer". I tu nie widzę większej różnicy między nimi a Stefanem. Większość twórczości to flaki z olejem z przebłyskami, oraz od czasu do czasu coś dobrego.
Radiogłowym można wybaczyć, bo oni mielili głównie otaczającą ich pop-kulturę. Natomiast Stefek to siedzący po uszy w muzyce lat 60' i 70' znawca, więc gdy pitoli, to go nic nie usprawiedliwia.
Radiohead nawet jak smędził robił to z pewną klasą. Nawet ich hiciory dla nastolatek w swetrach są całkiem całkiem. To jeden z najmniej przejebanych zespołów swojego pokolenia - jeden z nielicznych tak późnych, których daje się słuchać.

Myslovitz natomiast to zespół który wychodzi w swych inspiracji od mainstreamowej "alternatywy - nie tylko britpopowo - radiogłowej, ale i klasycznie psychodelicznej - i idzie z tymi inspiracjami do Polskiej muzyki rozrywkowej z gatunku szeroko pojętego pop. Więc trudno nie przyznać ich fanom racji, kiedy mówią, że w swojej klasie jest, czy był to zespół wybitny. Oczywiście, należy zadać sobie pytanie - co z tego? Co mnie obchodzi, że w klasie totalnej chujowizny jakieś tam Misie Pluszaki są mniej niestrawne, skoro mogę ich popierdolić i słuchać Mingusa? Tylko, że Mingus, choć niby nie grał muzyki szczególnie trudnej tworzył dzieła wyszukane i wyrafinowane, a nie każdy chce czegoś takiego słuchać. Wiele osób chciałoby posłuchać zwykłych piosenek z radia, ale nie tak bezbarwnych i nudnych, jak te, które w radiu lecą. I dla nich właśnie gra Myslovitz.
A w teorii Stefan jest podobno wielkim fanem Magmy, więc czemu nie ZeuhloStefan?

Przecież cała ich twórczość to nudne flaki z olejem dla nastolatek. Oprócz Kid A,

Święte słowa. Jedynie "Kid A" nieznacznie wyróżnia się na plus, ale to również żadne wielkie dzieło. Obecność albumów Radiohead w czołówkach rankingów najwybitniejszych płyt wszech czasów uznaję za wyjątkowo nieśmieszny żart.

Przecież cała ich twórczość to nudne flaki z olejem dla nastolatek. Oprócz Kid A,

Święte słowa. Jedynie "Kid A" nieznacznie wyróżnia się na plus, ale to również żadne wielkie dzieło. Obecność albumów Radiohead w czołówkach rankingów najwybitniejszych płyt wszech czasów uznaję za wyjątkowo nieśmieszny żart.
Gdyby na te czołówki składały się płyty Soft Machine, Magmy czy Henry Cow, to przyznałbym Ci rację. Ale tak nie jest. Czołówki to często i tak albumy drugo-, trzeciorzędne. Dlaczego na liście, na której szczytach znajduje się Nirvana nie ma znaleźć się miejsce dla Radiohead?
A "Kid A" nie wyróżnie się nieznacznie, tylko jednak jest czymś innym od rockowego maistreamu tamtych czasów. Jest podobnym fenomenem pop-kultury jak ambitniejsze dokonania Beatlesów - może nie jest to najwyższa forma awangardowego rocka, ale jest na tyle wyróżniające się, że człek i tak się dziwi, że miało to w ogóle jakiekolwiek wzięcie.
Przesadzasz Kobaian. Tak jak kiedyś to porównał Kapitan; jeżeli cała klasa jest nieprzygotowana na egzamin, a jednostka coś tam czytała to od razu ma dostać bdb? Ja tam wielkiej różnicy między Radiohead a PT nie widzę, a jeśli już to in plus dla ekipki Stefana. Takie usprawiedliwianie jest śmieszne, bo tak można wszystko usprawiedliwić. Stefan również był otoczony neo progiem i marnymi podróbkami klasyków, a starał się jednak wnieść jakiś powiew świeżości. To samo Radiohead, nie widzę naprawdę dużej różnicy między nimi.
Ale przecież Kid A to naprawdę dobry album jest.
Ale nudniejsze momenty ma.
Ale ja tego nie neguję
Hmmm, jest chyba tylko kilkadziesiąt idealnych płyt, które nie mają "nudniejszych momentów"
Ja bym znalazł kilkaset (może nie idealnych, ale bez nudnych momentów)
Oj, pewnie znajdzie się więcej. A z tymi nudniejszymi momentami - w formule piosenkowej są zdecydowanie bardziej rażące.

Ja bym znalazł kilkaset (może nie idealnych, ale bez nudnych momentów)
Daj listę, chętnie posłucham
http://rateyourmusic.com/~carpetcrawler -> oceny -> od 4.0 wzwyż.
Coś dużo tych czwórek dajesz
Taka karma.
Genesisowy baranek bez nudniejszych momentów? Kłóciłbym się.

Przesadzasz Kobaian. Tak jak kiedyś to porównał Kapitan; jeżeli cała klasa jest nieprzygotowana na egzamin, a jednostka coś tam czytała to od razu ma dostać bdb? Ja tam wielkiej różnicy między Radiohead a PT nie widzę, a jeśli już to in plus dla ekipki Stefana. Takie usprawiedliwianie jest śmieszne, bo tak można wszystko usprawiedliwić. Stefan również był otoczony neo progiem i marnymi podróbkami klasyków, a starał się jednak wnieść jakiś powiew świeżości. To samo Radiohead, nie widzę naprawdę dużej różnicy między nimi.
Ale właśnie ja też nie widzę wielkiej różnicy, dlatego porównuję te zespoły. Problemem Porcupine Tree jest to, że w ich twórczości jest więcej kalkomanii, przez co jak dla mnie ich muzyka traci na integralności. Bo jak by nie patrzeć Radiohead nie siliło się na bycie Pink Floyd lat 90'.
Ale najważniejsze jest dla mnie to, że Radiohead to pewien fenomen popkultury, którym PT niestety nie jest. Mianowicie dla mnie ten zespół wraz z Toolem zgasił światło. Tzn. to były dwa zespoły, które mniej więcej w tym samym czasie nagrały dwie niezłe płyty, które były równocześnie ostatnimi niezłymi płytami rockowymi, które trafiły do mainstreamu. (Oczywiście nie mówię tu o różnych co lepszych powrotach zgredów, tylko o czymś w miarę nowym.) A Porcupine Tree to jedynie zespół, który miesza w głowie sekcie progresiarzy, skupionej wokół Trójki, ewentualnie Progarchives.
W sumie zasadnicze różnice między PT i Radiohead (nie mówię tu o tym, co grali, tylko o właściwie 'przejściu' w jakiś bardziej 'swój' obszar) wyklarowały się w XXI wieku: dla PT była to zasadniczo In Absentia, dla Radiohead już Kid A. Radiogłowi kombinowali coś-tam (nie odkrywczo, tego nie napiszę) z elektroniką, co to już była, zaś zasadniczo Stefan & spółka poszli w łączenie pierdółek jak wcześniej ze zuuuym metylem. Rozmowa o jakości to temat na inną rozmowę.
Lateralus >>>>>>>>>> Kid A
Ponczki > Lateralus > Kid A > życie
Walka z nosalami








Wycinek z pewnej wymiany zdań na wiadomej stronie dla gimbusów. dnia Nie 18:11, 29 Wrzesień 2013, w całości zmieniany 1 raz
No i co? Mam wrażenie że taką wypowiedź widziałem już z 84673 razy.
Ale to jest tak stereotypowe, że powinno być jako wzorzec nosala tam pod Paryżem.
Ale myślałem, że w tym temacie powinno się wrzucać jakieś bardziej oryginalne wypowiedzi nosali. Znaczy tak mi się wydaje, bom nie ja go zakładał
Mnie się zdaje, że to temat nosalogólny.

dnia Czw 22:20, 10 Październik 2013, w całości zmieniany 1 raz
1/10
Ale macie durne zabawy
owszem, ale to jest po prostu przegięcie.
Filas słuchasz spox muzy dla szpanu? Dorośnij!
szpan czy nie szpan, facet bzdury gada
Ja słucham spox muzy dla siebie, ale często się z tym lanszę.
Hmmmmmm kiedyś gdy jeszcze zdarzało mi się kłócić z nosaczami w internecie (chyba z rok temu to było, już tak nie robię ) to pewnego razu gdy wymieniłęm Popol Vuh jako przykład mega muzy, typ też praktycznie mnie wyśmiał, to było coś w stylu "jak ty popol vuh słuchasz to nie mamy o czym gadać". Myślałem wtedy, że ten zespół po prostu będzie mu nieznany. O co chodzi z tym Popol Vuh? Dlaczego go znajo i nie szanujo zamiast nie znać i mieć w dupie tak jak większość dobrej muzyki?
A może go po prostu jednak nie znajo i jest to coś w stylu "o słuchasz coś czego nie znam to nie mamy o czym rozmawiać (bo nie znam)". nie wiem, wiem, że jestem kurwa bucem, ale korci mnie. dnia Czw 22:50, 10 Październik 2013, w całości zmieniany 1 raz
Też już nie mam ochoty bawić się z nosalami (chyba, że oni zaczynają dyskusję). Zresztą, sam jestem nosalem, z niedużą wiedzą, więc nie zamierzam jakoś bardzo atakować. Zresztą, czemu mam się czuć lepszy, jeśli zobaczę, że ktoś pisze głupoty? Pewnie osoba, która zna się ode mnie na muzyce lepiej, również może wyśmiać mnie, dlatego nie widzę w tym sensu.
Jestem mocno przekonany, że takie bycie zrytym przez człowieka z większym pojęciem skutkuje często czymś - ja nie umiem bluzgać bez bluzgania, wiec to faktycznei mija się z celem. dnia Czw 23:02, 10 Październik 2013, w całości zmieniany 1 raz

Hmmmmmm kiedyś gdy jeszcze zdarzało mi się kłócić z nosaczami w internecie (chyba z rok temu to było, już tak nie robię ) to pewnego razu gdy wymieniłęm Popol Vuh jako przykład mega muzy, typ też praktycznie mnie wyśmiał, to było coś w stylu "jak ty popol vuh słuchasz to nie mamy o czym gadać". Myślałem wtedy, że ten zespół po prostu będzie mu nieznany. O co chodzi z tym Popol Vuh? Dlaczego go znajo i nie szanujo zamiast nie znać i mieć w dupie tak jak większość dobrej muzyki?

Bo jak sprawdzili na YT to nie było wokalu.

A może go po prostu jednak nie znajo i jest to coś w stylu "o słuchasz coś czego nie znam to nie mamy o czym rozmawiać (bo nie znam)"
No nie wiem, wtedy wymieniłem kilka różnych zespołów to przyjebał się tylko do Popol Vuh.
Chyba muszę sobie zaserwować przymusowy odpoczynek od internetu, bo tego już za wiele.

A może go po prostu jednak nie znajo i jest to coś w stylu "o słuchasz coś czego nie znam to nie mamy o czym rozmawiać (bo nie znam)"
No nie wiem, wtedy wymieniłem kilka różnych zespołów to przyjebał się tylko do Popol Vuh.

Moze pomylilo mu sie z Papa Dance albo cos.

Bo jak sprawdzili na YT to nie było wokalu. Tru story.

Wybacz, Filucie, ale chyba brakuje Ci nieco pokory. Dodatkowo czas wyjść ze swego autystycznego światka i zacząć pisać w sposób zrozumiały i w ogóle zastanawiać się nad tym, jak Twój przekaz zostanie odebrany.
Pokora może też, ale ten autystyczny światek - 10/10.


No nie wiem, wtedy wymieniłem kilka różnych zespołów to przyjebał się tylko do Popol Vuh.


bo maja smieszna nazwe
gość leci na cytat miesiąca mocno
Dla odmiany coś pozytywnego. Mamy tu jakby równoległy świat, gdzie człowiek o znamiennym pseudonimie "Sweetnighter" prezentuje jazz fusion i awangardę na forum metalowym i jeszcze mu dziękują.

http://forum.metal.pl/viewforum.php?f=19&sid=57a648a84ee1e0aed1193bc9bb383536

A może to ktoś z was?
Ja, a któż by? A wybór tamtego forum jako mej katedry był świadomy i nie było weń przypadku. Tak zwani "starzy metalowcy" to na ogół ludzie, którzy chcieliby, ale nie wiedzą jak. I, co najważniejsze, wiedzą, że nie wiedzą jak, dzięki czemu są bardziej otwarci na Coltrane'a, Bacha i Fritha niż jakakolwiek inna grupa.
No tak, powinienem się domyślić po Magmie i pewnych opiniach, które wydały mi się znajome. Ładnie się tam rozpisujesz. Sam sobie poczytam to forum.
W miare postepow muzycznej chujowizny, walka z nosalami zaostrza sie.

Jozef Stalin

Ja, a któż by? A wybór tamtego forum jako mej katedry był świadomy i nie było weń przypadku. Tak zwani "starzy metalowcy" to na ogół ludzie, którzy chcieliby, ale nie wiedzą jak. I, co najważniejsze, wiedzą, że nie wiedzą jak, dzięki czemu są bardziej otwarci na Coltrane'a, Bacha i Fritha niż jakakolwiek inna grupa.
Zapoznałem się z tym tym tematem i widzę, że kawał dobrej roboty odwaliłeś. Czekam na kolejne propozycje płyt, bo dużo jest takich, których nie znam.
Przymierzam się od bardzo dawna do Heresie Univers Zero, ale nie mam ochoty na przypominanie sobie tego albumu. Niby taki mroczny, a zbladł mi.
Bo on nie jest mroczny, tylko chujaszczy.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Walka z nosalami
singulair.serwis