ďťż

Witam wszystkich
Postanowiłem wsadzić do butli miniaturkę jachtu Zew Morza. Obawiam się, że moje umiejętności nie są na odpowiednim (akceptowalnym) poziomie, ale obiecuję, że będę się starał. Na początek zdobyłem szklany pojemnik po perfumach (nieznanej nazwy) i włożyłem do środka trochę morza.

Następny krok, to wystruganie - jestem fanatykiem drewna - kadłuba i pomalowanie go. Do kadłuba przymocowałem brązową listwę odbojową i pokryłem pokład deskami. Przyznaję się, że nie zrobiłem w deskach kołkowania. Wiem, że nic mnie nie tłumaczy, ale kadłub ma długość 40 mm. W dodatku będzie pokryty różnego rodzaju nadbudówkami.

Jak już kiedyś wspominałem nie jestem modelarzem (tylko wpychaczem) zaś fotograf ze mnie gorszy, niż modelarz. Biorąc to pod uwagę pokornie proszę o wybaczenie jakości. Zrobiłem pierwsze wyblinki grotmasztu. Pewnie lepsze byłyby trawione, ale po pierwsze nie umiem tego robić, a po wtóre te są moje.

I to byłoby na tyle. Jeśli nie zostanę wyrzucony ciąg dalszy nastąpi.
Wojtek


A za co masz być wyrzucony? Bo budujesz mikromodele? Nie żartuj.
Ale faktycznie, fotograf to z Ciebie kiepski
Nic nie widać, to i ciężko ocenić.
Działaj dalej.
To cóś, czego nie widać, to wyblinki własnej produkcji. Jak mówiłem fotograf ze mnie taki jak modelarz. No i co zrobić. Cierpię i trwam.
Pozdrowionka
Wojtek
Pokryłem pokład różnymi ustrojstwami, po czym próbowałem wepchnąć całość do butelki. Okazało się, że jest to czasowo niemożliwe z powodów wymiarów. Z tego powodu musiałem zrobić kadłub dzielony wzdłuż odbojnicy i teraz jest to do włożenia. Całość wygląda tak;Poręcze relingu zrobiłem z przeszlifowanego forniru (jak już wspomniałem jestem fanatykiem drewna) i przykleiłem do zlutowanego wcześniej relingu.


To znowu ja. Nie mogę spać nocami, zaś w moim wieku ćwiczenia gimnastyczne raczej odpadają, więc efekt dzisiejszej nocy wygląda tak;
Dalej też (chyba) coś będzie.
Ukłony
Wojtek
Jak nie jest jeszcze za późno (chodzi o budowę i wpychanie modelu a nie o porę doby ) to czy na ogólne życzenie telewidza z Ustrzyk mógłbyś zamieścić foty procesu technologicznego owego wpychania - oczywiście jeśli nie wymaga to jakiejś ekwilibrystyki manualnej (sam nie wiem o co chodzi ale brzmi to dobrze ).
Wczorajszej nocy dokonałem ostatnich operacji (właściwie przedostatnich) i chciałbym przedstawić (d-) efekty

Tuż przed wkładaniem wszystko nie jest jeszcze połączone. Maszty stoją "na słowo honoru" wanty, wyblinki, szoty itp. też wiszą.

Nastąpił ogólny bałagan, czyli rozczłonkowanie wszystkiego, co się da i umieszczanie kolejno w butli. Na pierwszy ogień poszedł kadłub (w dwóch częściach). Po sklejeniu wewnątrz butelki, wepchnąłem fokmaszt razem z żaglami, linami itd. Następnie wkleiłem maszt na miejsce. Tak samo postąpiłem z grotmasztem.

Przepraszam telewidza z Ustrzyk, ale wiadomość Twoją odczytałem już po fakcie. Jeśli chcesz, następnym razem może być więcej. Tymczasem, po umieszczeniu grotmasztu i przyklejeniu (klej Tytan) wszystkich lin całość wygląda tak;

I to właściwie już koniec. Przepraszam szlachetnych oglądaczy za marną jakość zdjęć; robiłem je jak widać przez szkło powiększające( z którym na codzień a właściwie co noc) pracuję. Pozostaje jeszcze tylko korek zabezpieczający przed kurzem i brudem: i to będzie wszystko.
Drogi telewidzu jeśli byłbyś zainteresowany, a ja nie zostanę wybanowany - następny będzie Henryk Rutkowski a właściwie teraz Kapitan Głowacki. Mogę pstrykać częściej.
Ukłony dla wszystkich.
Wojtek

Tak wygląda korek i jeden grosz. I to byłoby na tyle.
Ukłony i pozdrowienia dla wszystkich.
Wojtek
Jeżeli ustalimy, że tego nie można zrobić, to będzie jakaś płaszczyzna porozumienia.

Gratulacje - śliczny modelik.

Z ukłonami
Andrzej Korycki

(...)Przepraszam telewidza z Ustrzyk, ale wiadomość Twoją odczytałem już po fakcie. Jeśli chcesz, następnym razem może być więcej. (...)
Drogi telewidzu jeśli byłbyś zainteresowany, a ja nie zostanę wybanowany - następny będzie Henryk Rutkowski a właściwie teraz Kapitan Głowacki. Mogę pstrykać częściej.


Dziękuję za fotki. Problem w tym, że tego co chcę zobaczyć nie da rady zrobić jedna osoba jako, ze interesuje mnie technologia klejenia w butelce (np. przyklejanie lin, czyli nitek, do kadłuba), a kleić i jednocześnie fotografować to przynajmniej o jedną rękę za mało.
P.S. Nie muszę chyba dodawać, że moja kopara jest wbita w glebę .
Gratulacje
Brawo.
Może rzeczywiście będzie trochę trudno, ale będę próbował pokazać klejenie itpd. Z tym, że będziesz raczej rozczarowany. Jestem prostym człowiekiem i moje narzędzia też są proste bardzo. Do przyklejania lin używam kleju TYTAN, ponieważ po wyschnięciu nie widać (przez szkło) śladów klejenia. Na ogół. Do operowania linami -wewnątrz szkła - używam tak subtelnych narzędzi jak spinacze biurowe i dwa narzędzia, które sobie zrobiłem (tak prymitywne jak ja), których jednak nie potrafię nazwać. Zatem proszę o chwilkę cierpliwości muszę bowiem wyciosać z sosny kadłub Kapitana Głowackiego.

(...)Jestem prostym człowiekiem i moje narzędzia też są proste bardzo. (...)(tak prymitywne jak ja)
Zatem proszę o chwilkę cierpliwości muszę bowiem wyciosać z sosny kadłub Kapitana Głowackiego.

Mogą być nawet dwie albo i trzy chwilki, bo akurat mi się nie pali . Wyobraźnie mi coś trochę podpowiada jak można w środku butelki dłubać, ale trochę jest za mała do ogarnięcia całości. Czytałem o technologii stawiania masztów i olinowania przy pomocy jednej nitki, ale po 1. - otwór flaszki musi być większy od kadłuba i leżących na nim masztów z olinowaniem a po 2. - jak zrobić takie miniaturowe przeguby przy podstawach masztów?
Sklejanie kadłuba z dwóch części w środku butelki tak żeby wszystko "zafungowało" i potem stawianie na nim masztu to dla mnie czysta abstrakcja. Poczekam na kolejną Twoją relację to może mi się trochę rozjaśni



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Zew Morza
singulair.serwis