|
Życie muzyka
singulair.serwis |
Mam pytanie które cholernie mnie dołuje przez dłuższy czas, a na tym forum z pewnością ktoś będzie w stanie mi odpowiedzieć. Otóż interesuje mnie to, że jak dotąd nie spotkałem się z tym żeby jakiś muzyk w np. metalowym zespole miał jakiś zawód. Na Wikipedii czytam wiele artykułów jednak nie znajduję tam informacji że dana osoba pracuje też jako załóżmy elektryk. Mam plan wyjechać za granicę bo w Polsce nie mam szans być zatrudniony. Z samego tworzenia muzyki i z działalności zespołu da się wyżyć? ...czy muzycy też muszą jakoś dorabiać? (ew. mieć zawód?)
Nie spotkałeś się? No to nieźle... z muzyki się nie da wyżyć (można na niej za to ładnie tracić ), chyba że jesteś znany. I to naprawdę znany. Tak jest w kraju, może za granicą trochę lepiej ale też nie podejrzewam, żeby było łatwo.
Załóżmy że mam zamiar założyć porządny zespół metalowy w Szwecji... czy jak będziemy znani, to będziemy zarabiać na tyle, żeby nie pracować tylko prowadzić działalność zespołu?
To jeszcze stań się znany. Nie tak łatwo, szczególnie, że Szwecja dobrym metalem stoi i konkurencja spora.
Znanymi kapelami metalowymi stoi - z tym można się zgodzić. Ale biorąc pod uwagę, że sztandarowe zespoły z tego kraju to np. Opeth i In Flames, powiedziałbym prędzej "wykonującymi metal na światowym poziomie". Bo "dobry metal" jak dla mnie brzmi nieco inaczej.
Zgadzam się oczywiście, że kraj ten trochę za ciasny, by się pchać tam z jeszcze jedną kapelą metalową. Trzeba byłoby mieć pomysł na coś absolutnie innego, chociażby grając metal w zupełnie "nieszwedzkim" stylu (czyli przede wszystkim nie przynudzać.)
No nie wiem Kobaian, Szwecja stoi też bardziej klasycznymi i skądinąd lepszymi odmianami metalu. Sam Candlemass to batalion nie do ruszenia.
Ale to jest historia. Nawet jeśli jeszcze żywa, to historia. Istnienie takich zespołów nijak się ma do szans młodej, właśnie zakładanej kapeli. Trzeba patrzeć na to, co teraz się dzieje, co się promuje i co przynosi dochód.
I w tym ostatnim wypadku problemem nie jest wysoki poziom artystyczny szwedzkich kapel, lecz że jest tam wiele znanych grup - lepszych, gorszych (częściej gorszych), ale za to robiących karierę w showbiznesie i nagrywających bardzo profesjonalne płyty. Dlatego niesformowane jeszcze kapele metalowe z Polski nie bardzo mają co tam szukać, chyba że zaprezentują coś naprawdę oryginalnego, albo przynajmniej niespotykanie wysoki poziom techniczny.
Więc tak - problemem Szwecji jest to, że w tym wcale nie tak wielkim pod względem liczby ludności kraju, jest ogromny i w dodatku nasycony rynek muzyczny. Natomiast o artyzm to prędzej należy pytać ich północnych sąsiadów.
Norwegów? Jak będę cyrk zakładał to popytam.
Nie lubię cyrku, ale gdyby przygrywał tam Rygg albo Ihsahn, chętnie bym się wybrał. Chętniej niż na koncert jakiejkolwiek szwedzkiej kapeli metalowej, przynajmniej z tych które kojarzę.
Np. ten cyrk jest całkiem przyjemny: http://www.youtube.com/watch?v=JQZ5kgIdu4M
Życie muzyka to że jesteś w pokoju jest wieczór i wszedzie walają sie nuty papier nutowy i jest zamieć a ty masz rozwiane włosy i wiatr otwiera okno siłą, trzaska ono a ty grasz z miną i wiatr wpada z wielką siłą przez okno i rozwiewa ci włosy i kartki z nutami które latają po całym pomieszczeniu dziko i a ty grasz niewzruszony
Wiesz o co mi chodziło z tyn cyrkiem Kobaian 
Wiem i podtrzymuję zdanie, że Norweska scena obok małp do cyrku, ma najciekawsze projekty jeśli chodzi o Skandynawów. Szwedzi nie są jacyś najgorsi, ale scena ma charakter zbyt komercyjny, przez co rzadziej do uszu słuchaczy przedostaje się stamtąd cokolwiek godnego uwagi.
Z resztą to dotyczy nie tylko sceny metalowej. W końcu to jeden z ważniejszych dostarczycieli muzyki rozrywkowej po UK i USA.
Oczywiście skoro jesteśmy na Półwyspie Skandynawskim, warto zwrócić uwagę, że i tak Szwedzi wypadają znakomicie w porównaniu ze swoim drugim, nie wspominanym tu sąsiadem, który obecnie przoduje w zalewaniu świata pseudometalową tandetą.
|
|