|
Caproni Campini
singulair.serwis |
Model nie jest skomplikowany i raczej nie zabierze zbyt wiele czasu na jago wykonanie.

Faktycznie elementów nie jest zbyt wiele, ale spasowanie i jakość wykonania elementów jest raczej kiepskie. Nie chodzi tu o powierzchnie, bo im nie ma co zarzucić - delikatne linie i nitowania - ale głównie problem jest z krawędziami elementów, nadlewkami i toporną drobnicą.

Problem dotyczy nie tylko tych elementów, które zaznaczyłem na zdjęciu, a generalnie większości. Pewnie sporo trzeba będzie dorobić  Prace rozpocząłem nie zgodnie z instrukcją, bo pierwszym sklejonym elementem były skrzydła. W trakcie ich wykonywania już nasunęły się pierwsze uwagi. Oprócz tego, że trzeba było mocno zeszlifować krawędź spływu skrzydła, to musiałem dorobić ścianki komór podwozia. Ziały po prostu pustką. Za to pokrywy komór, które otwierają się tylko w trakcie wypuszczania lub chowania podwozia, zostały zaprojektowane tak, że mają naniesioną wewnętrzną strukturę wzmocnień, która nie jest wcale widoczna w konfiguracji, gdy samolot stoi na "własnych nogach". Jaki tu sens 

Po sklejeniu góry i dołu skrzydła, na krawędzi natarcia powstał "szew", który należało usunąć. Samo usunięcie nie było trudne, ale niestety trzeba było przywrócić linie podziałowe i nitowanie, co zabrało trochę czasu. Na dodatek okazało się, że linie nie do końca dobrze ze sobą współgrają (te na górnej i dolnej części płata).
Poniżej gotowe i obrobione skrzydło (widać dorobione ścianki w komorach podwozia).
 Tyle na razie w pierwszej odsłonie. Postaram się w miarę regularnie przedstawiać postępy w pracach. Pozdrawiam. Tomek 
Lista obecności podpisana 
Witajcie  Udało mi się zrobić troszeczkę drobnicy. Nic wielkiego: - dodatkowe ożebrowanie ścian kokpitu  -malowanie wnętrza  - sklejenie i pomalowanie stożka wylotowego  Pomalowałem też wnętrze kadłuba w miejscu dyszy wylotowej ale po przymiarce stożka wyglądało to mało realistycznie. Widać było pusty kadłub i dlatego dorobiłem dyszę wylotową.
,
CDN. Postaram się coś podłubać i wrzucić na forum jutro. Upps... dzisiaj  Pozdrawiam. Tomek 
Witajcie  Prace nad wnętrzem kabiny rozpocząłem od spasowania na sucho jej podstawowych elementów, czyli podłogi, foteli i sterownic. I tak jak mi się zdawało ... szok Elementy są tak toporne i przewymiarowane, że po sklejeniu ich zgodnie z instrukcją, nie ma właściwie miejsca dla pilota, nie mówiąc o tym, że nie ma jak wkleić tablic przyrządów.
 W zasadzie wszystko trzeba zrobić od nowa. Na dzisiaj, to tak prawdę mówiąc odechciało mi się cokolwiek dłubać w tym obszarze. Zrobiłem tylko tablice przyrządów.

Wymagają jeszcze troszkę pracy - imitacje lampek kontrolnych i przełączników - i będą gotowe.
Na dzisiaj tyle, bo lepsza połowa upomina się o trochę czasu dla siebie i pomoc w przygotowaniu mięsiwa na wieczornego grilla dla zaproszonych przyjaciół. Pozdrawiam. Tomek 
(...)Na dzisiaj tyle, bo lepsza połowa upomina się o trochę czasu dla siebie i pomoc w przygotowaniu mięsiwa na wieczornego grilla dla zaproszonych przyjaciół. Pozdrawiam. Tomek
No i pewnie trzeba jeszcze piwo schłodzić . 
A z tym spasowaniem, to niestety short-runy b. często tak mają, ale na nowicjusza nie trafiło . Po grillu paczym dalej.
Witajcie  Zdarzyła się przerwa w relacji, ale nie w pracach nad modelem. Wyniki tych prac nie są może oszałamiające, ale powolutku do przodu. Tak jak pisałem poprzednio, kokpit jest do przerobienia. Zacząłem od przeróbki podłogi. Te dwie wielkie dziury pod nogami pilotów nie podobały mi się totalnie, więc je ograniczyłem.

Przewymiarowane wolanty wykonałem od nowa. Poniżej obydwie wersje, te z modelu i moje.

Wziąłem się także za konstrukcję sprężarki, której ułopatkowanie widoczne jest przez otwór wlotowy powietrza.

Tak w ogóle to ta pokraka, którą usiłuję wykonać, miała pierwowzór o ciekawej konstrukcji. Był to samolot w zasadzie dwusilnikowy - hybryda. Sprężarkę powietrza niezbędnego do spalania w silniku odrzutowym napędzał klasyczny, rzędowy silnik spalinowy.

Wieniec łopatkowy sprężarki oczywiście okazał się zbyt duży i aby zmieścił się w kadłubie zeszlifowałem trochę ścianki kadłuba i zmniejszyłem jego średnicę. Jak widać na przekroju, sprężarka posiadała trzy wirniki i stałe kierownice na wlocie powietrza. Nie chciało mi się powielać wirników, które i tak nie byłyby zbyt widoczne, ale dobrze widocznych kierownic nie dało się odpuścić. Dorobiłem je więc. Trochę za wąskie, ale to nie będzie widoczne.

Oczywiście widoczne wzmocnienia też trzeba było dorobić.
i całość pomalować 
Trzeba jeszcze podmalować na czarno przestrzeń między łopatkami. I to na razie tyle. Trwają prace nad kokpitem. Pozdrawiam. Tomek 
Witajcie  Mam dla Was kolejną porcyjkę modelarskiej dłubaniny. Tak jak pisałem, trwały prace nad kokpitem. Został on całkowicie przebudowany. Użyłem tylko nielicznych elementów, do jego zwaloryzowania, umieszczonych na blaszce załączonej do modelu. Okazało się, że wszystkie detale trawione nie są w skali Zostawiłem tylko tablice przyrządów i orczyki, choć są stanowczo za duże Poniżej kolejne etapy budowy kokpitu.
 
Tablice przyrządów wkleiłem w lewą połowę kadłuba. Półkę, która była przewidywana do zabudowy między kabinami musiałem podzielić na pół, bo nie dało się inaczej zabudować tablicy w tylnej kabinie. Dodatkowo zamontowałem na niej osprzęt radiowy, żeby nie straszyła pustką.

W prawj połówce kadłuba zamontowałem sprężarkę i dyszę wylotową.

W zasadzie prawie wszystko już gotowe do zamknięcia kadłuba. Pozostało tylko zmajstrować ściankę zamykającą tylną kabinę.

Mam nadzieję, że jutro będę miał kadłub gotowy 
Pozdrawiam. Tomek 
(...)Użyłem tylko nielicznych elementów, do jego zwaloryzowania, umieszczonych na blaszce załączonej do modelu. Okazało się, że wszystkie detale trawione nie są w skali Zostawiłem tylko tablice przyrządów i orczyki, choć są stanowczo za duże (...)
Nie jeden raz czytam tego typu uwagi i mnie to zastanawia, co to jest? Niechlujstwo, niedbalstwo, olewactwo klienta, czy po prostu brak umiejętności i kompetencji producenta. Jeżeli coś projektuję i wykonuję to powinno ze sobą współgrać. Oczywiście, praw fizyki i zasad techniki się nie przeskoczy, potrzebny jest niekiedy pilnik, "szmergiel" itp. utensylia, ale jeżeli nic się nie zgadza to już jest zwykle chamstwo i robienie klienta w bambus. Przydała by się modelarska czarna lista producentów bubli, może wtedy zaczęli by trochę szanować swoich klientów bo na sprzedaży typu "jakiś model jako prezent pod choinkę dla wnusia" daleko by nie zajechali.
Paczym dalej 
Heh, nie wiem czemu wymieniłeś te wolanty  A poważnie, to oczywiście elementy, które dorobiłeś są o niebo lepsze. Szkoda tylko tych wielkich orczyków, ale pewnie i tak po zamknięciu kadłuba nie będzie ich widać.
Pozdrawiam.
Witajcie  tender - masz rację. Model, który jest reklamowany jako zawierający elementy żywiczne i fototrawione i kosztujący ponad 6-dych, powinien faktycznie zawierać to co ma uprościć klejenie i wzbogacić model wykonany w technologi "short run". Bracia Czesi coraz częściej zaczynają iść w komercję, zapominając o tym, że to powinna być pasja, a nie tylko sposób na robienie kasy  jjb89 - orczyki po sklejeniu kadłuba faktycznie widoczne są tylko w części i nie rażą tak swoimi wymiarami. Wolanty, jeśli chcesz, mogę Ci przesłać w prezencie. Może zaszczepisz je w jakimś kartonowym modelu 
Postaram się dzisiaj wieczorem wrzucić coś niecoś do relacji. Pozdrawiam. Tomek 
Witajcie  Nic nie wyszło z wcześniejszych planów i dopiero dzisiaj mam możliwość wrzucenia kilku zdjęć z efektami ostatnich modelarskich poczynań.
Kadłub już w całości. Poszpachlowałem to co trzeba było po połączeniu połówek.

Po przywróceniu linii podziałowych i nitowania połączyłem kadłub ze skrzydłami i statecznikiem pionowym. Między górną i dolną połówkę skrzydła, przy krawędzi spływu, musiałem wkleić kliny, które wysklepiły trochę profil w tylnej części, tak, aby dopasować skrzydło do kadłuba.

Powstałe szczeliny zaszpachlowałem 
Gdy szpachla sobie schła, zająłem się drobnicą. Na pierwszy ogień poszły pokrywy wnęk podwozia. Najpierw wygiąłem ich górną część, czego nie przewidywała instrukcja, a co widoczne jest w oryginale

Potem wkleiłem wzmocnienia i uchwyty łączące pokrywy z goleniami podwozia

I to na razie tyle. Może coś niecoś podłubię dzisiaj, a jak się uda to się pochwalę  Pozdrawiam. Tomek 
Wolanty, jeśli chcesz, mogę Ci przesłać w prezencie. Może zaszczepisz je w jakimś kartonowym modelu Smile
Chyba Krzychowi74, bo to on w 1/50 projektuje 
Czekam na malowanie, będzie jakiś uber kamuflaż, czy srebrny? Chyba, że to niespodzianka to nie było pytania 
Pozdrawiam.
Witajcie  Prace powolutku trwają, ale musiałem pozostawić model na boku, aby wyschła dobrze szpachla. Tak prawdę mówiąc, to dawno nie używałem tak dużo szpachli na modelu. Wiadomo, że to short-run, ale bez przesady. Ostatnio tyle kitu używałem chyba do modeli Novo, czyli starego Froga, ale to modele z lat 60-tych. Teraz technologia projektowania i wykonywania form poszła nieco do przodu, więc nie powinno tak być. Niechlujstwo. Modelarze to naród z natury cierpliwy i wytrwały w dłubaniu przy modelu, ale jeśli wszystkie zabierałyby tyle czasu na ich wykonanie, to nie za wiele udałoby się wykonać , a tyle ich jeszcze czeka w kolejce, a nowe już na horyzoncie. Z drugiej strony nie byłoby się co martwić o to, gdzie postawić kolejny model  Po odstawieniu Caproni na bok, poświęciłem wreszcie trochę czasu na wykończenie drobnicy w moim Cancie Z-501. Jak go dokończę pochwalę się nim.
Jacku - ponieważ jest to model z serii "What if", to waham się nad tym, czy wybrać wersję kamuflażu z instrukcji (oczywiście tą centkowaną), czy też stworzyć swój własny fantazyjny kamuflaż. Jeszcze nie wiem.
Pozdrawiam. Tomek

Witajcie  Dzisiaj króciutko. Decyzja co do kamuflażu zapadła. Postanowiłem zaaplikować camo z instrukcji. Model już wyszlifowany, linie podziałowe i nity odtworzone, podkład ze specyfiku Gunze Sangyo naniesiony. Na przygotowaną powierzchnię natrysnąłem czarną błyszczącą Pactrę jako podkład pod metalizer.

Zrobiłem też preshading.

Planuję dzisiaj wieczorem trysnąć metalizer na dolne powierzchnie. Pozdrawiam. Tomek 
Ooo teraz to prawdziwy "What If" kamuflaż 
Witajcie  Kończąc Canta (tego) malowałem w międzyczasie dolne powierzchnie. Użyłem kilku różnych metalizerów aby trochę urozmaicić powierzchnię. W ruch poszedł Humbrol 27001, 27002 i Model Master 1401, 1403, 1415. Zabrało to trochę czasu - maskowanie, malowanie, schnięcie - maskowanie, malowanie, schnięcie i tak 5 razy. Efekt jest taki:

Pora się brać za górę. A tak a propos. Straszny brzydal z tego Caproni Chyba jeden z najbrzydszych samolotów jakie znam. Pozdrawiam. Tomek 
W każdym brzydalu jest ukryte piękno. 
W każdym brzydalu jest ukryte piękno.
Chociażby te spitfirokształtne płaty.
Witajcie  Prace malarskie górnych powierzchni zakończone. Myślę, że komentarz jest zbędny. Wszystko co udało mi się zrobić widać na zdjęciach.


 W międzyczasie malowała się też drobnica: pokrywy podwozia, owiewki, koła

Na to wszystko natrysnąłem błyszczącą Pactrę i jak dobrze pójdzie, to dzisiaj wieczorem wezmę się za kalki  To na razie tyle. Postaram się przyśpieszyć pracę, bo w przyszłym tygodniu wyjeżdżam na zasłużony urlop i nie będzie mnie 2 tygodnie Zero komputera i modelowania i dlatego pasowałoby skończyć przed wyjazdem. Pozdrawiam. Tomek 
Te ciapki to z ręki ???
Tak Z ręki Malowane akrylami GUNZE Mr Hobby Aqueous Color Acrylic, aerografem Revell "Master Class" - system Badger - dysza 0,25. Pozdrawiam. Tomek 
Wyszło takie małe nieporozumienie terminologiczne, bo pisząc " z ręki" myślałem o pędzelku. Teraz już załapałem.
|
|