|
Fear Of God
singulair.serwis |
Można grać thrash tak aby przyćmić jaśniejące gwiazdeczki Slayera, Metalliki, Megadethu, Anthraxa i innych takich?
Czy może to zrobić kapela, której lideruje kobieta?
Może.
Jeśli ma własny pomysł na thrash, własny pomysł na wokal i potrafi włożyć siebie w to co robi.
Fear Of God to kapela z USA, która nagrała dwa albumy ale będę pisać tylko o tym pierwszym. Czy to w ogóle jest jeszcze thrash? Czy thrash może być taka dobrą muzyką? Czy to jest płyta do słuchania, czy płyta do której można umierać? Same pytania i jeszcze trochę pytań! Niech przemówi więc sama kapela.
Oto utwór z płyty Within The Veil z 1991 roku
http://www.youtube.com/watch?v=8S3X9fxfuTQ
Jest on nagrany ku pamięci najlepszej przyjaciółki wokalistki która na jej oczach popełniła samobójstwo po tym jak została dla zabawy poparzona gorącym żelazem przez grupę żołnierzy. Dziewczyna miała 13 lat i była prostytutką, bo nie miała innego wyjścia. Tytuł opisuje zmianę kolory skóry dziewczyny z czerwonego na szary. Jeśli komuś przeszkadza jednak PRAWDZIWOŚĆ to odsyłam do satanistów ze Slayerka.
Jeśli ktoś jednak wymaga opinii, gdyż np. sam nie potrafi wnioskować to trafiłem na bardzo trafną recenzję: http://www.darkplanet.pl/Fear-Of-God-Within-The-Veil-41529.html Sam mógłbym też szerzej napisać ale nie jestem w stanie w tym momencie.
Generalnie - muzyka malująca emocjami, na wskroś negatywnymi ale jakże prawdziwymi. Dawn Crosby już nie żyje, życie było dla niej zbyt okrutne, żeby długo się go trzymać. Jak ktoś się zainteresuje czemu to niech poszuka sobie wywiadów których zdążyła udzielić przed śmiercią.
Podoba mi się wokal. I niewiele więcej. Najmniej perkusista, który popisywać się w zwrotce, nic ciekawego tymi swoimi stopami nie wnosząc.
"Within The Veil" to warta całkiej sporej uwagi rzecz, o której pewnie niejeden thrasher nawet nie słyszał, a szkoda, bo to zdecydowanie album wyróżniający się na tle innych albumów thrash metalowych (i nawet trochę do nich nie pasujący). Ten ich drugi, "Toxic Voodoo" to już niespecjalnie, dość nudny, na tyle że nie warto go słuchać IMO.
Dlatego nawet o Toxic Voodoo nie wspomniałem. A Within The Veil to do dzisiaj mój ulubiony thrashowy album. O lata świetlne nad innymi.
Ja jestem człowiekiem z natury na tyle ciekawskim (a momentami głupim, bo czas na tym tracę), że sprawdziłem ten album. Zaś "Within The Veil" to świetny krążek, którym powinna się zainteresować osoba lubiąca thrash. Podejścia pewnie nie zmieni, ale przynajmniej usłyszy ta osoba coś ciekawszego.
|
|