|
Kapitan Głowacki
singulair.serwis |
Witam, to znowu ja ze swoimi szkiełkami. Chciałem pokazać wciskanie do butelki naprawdę krok po kroku. Na początek "narzędzia", które będą używane;
 Następny krok, to zdobycie butelki. W tym podpunkcie musimy zdecydować się na wymiary odpowiadające przyszłej miniaturce. Udało mi się i mam butelkę o wymiarach 7 x 7 cm z krótką szyjką.
 Szyjka w tym przypadku jest istotna, ponieważ chcę zwieńczyć miniaturkę korkiem z przetyczką. Włozyłem zatem trochę plasteliny do butelki i za pomocą wyżej pokazanych narzędzi zrobiłem morze. Nadszedł czas na wykonanie jachtu. Z kawałka sosnowego drewna - przy pomocy Proxxona - wyciąłem i pomazałem kilkoma kolorami coś, co ma imitować kadłub. Wygląda to mniej-więcej tak;
 Zacznę teraz dorabianie paru drobiazgów do jachtu (pewnie trochę to potrwa) ale ciąg dalszy chyba nastąpi. A! I żeby nie było kłótni: to, co pokazuję zrobiłem wczoraj i przedwczoraj. Z ukłonami i skłonami Wojtek
Zaczynam zbroić fokmaszt. Wykonałem wyblinki z nici jedwabnej, szczeble kleiłem lakierem bezbarwnym. Wyblinki zostały następnie przyklejone do marsa i salingu fokmasztu. Reje zostały przywiązane węzłami prostymi do masztów. Nie mog być przyklejone, ponieważ w trakcie wkładania będą musiały być skręcane pod kątem ( z powodu średnicy butelki. Zrobiłem też ponton na rufie i to chyba na dziś koniec. Pozdrawiam Wojtek
Zaczynam zbroić fokmaszt. Wykonałem wyblinki z nici jedwabnej, szczeble kleiłem lakierem bezbarwnym. Wyblinki zostały następnie przyklejone do marsa i salingu fokmasztu. Reje zostały przywiązane węzłami prostymi do masztów. Nie mog być przyklejone, ponieważ w trakcie wkładania będą musiały być skręcane pod kątem ( z powodu średnicy butelki. Zrobiłem też ponton na rufie i to chyba na dziś koniec. Pozdrawiam Wojtek
(...)Następny krok, to zdobycie butelki. (...)
Byle by wątroba wytrzymała te poszukiwania 
Paczym dalej... 
Byle by wątroba wytrzymała te poszukiwania
Wiedziałem że to powiesz  ,a budowę z uwagą obserwuję.
Ba. Butelka jest po perfumach a ja niespecjalnie gustuję w tego typu trunkach. Myślę, że nawet po wodowaniu (wódowaniu)będę w stanie poruszać którąś kończyną. Tymczasem prace związane ze wstępnym taklowaniem postępują; Jak widać ja - stary paproch - klecę coś podobnego do jachtu. Maszty, reje, wanty i sztagi nie są oczywiście przyklejone i trzymają się "na słowo honoru" i to kogoś niedotrzymującego obietnic. Obiecuję, że po wsadzeniu do szkła to się zmieni. Niestety jutro muszę wstać o 6.00. więc na dziś raczej koniec dłubania. Pozdrawiam serdecznie oglądaczy Wojtek
Dokleiłem paduny i mam kłopot. Chciałbym dołożyć perty, tylko nie wiem, jak a właściwie z czego je zrobić. Może ktoś ma jakiś pomysł? Pozdrawiam wszystkich Wojtek
Trawiona blaszka.... Daj znac jaka jest długość rejki. Mam kilka różnych. Wraz z szelkami. Może coś się uda dopasować....
Witam Są aż trzy reje; 15 mm, 13 mm i 11 mm. Zrobiłem z uni caenis perty ale gołym okiem prawie ich nie widać . Chyba zrezygnuję z przyklejania. Choć z drugiej strony... Cóż. Z góry dziękuję. Wojtek
Ba. Butelka jest po perfumach a ja niespecjalnie gustuję w tego typu trunkach. Maszty, reje, wanty i sztagi nie są oczywiście przyklejone i trzymają się "na słowo honoru" (...) Zrobiłem z uni caenis perty ale gołym okiem prawie ich nie widać . Chyba zrezygnuję z przyklejania. Choć z drugiej strony... Taka to uroda tych nici, ale jak możesz je przykleić to "do it". Ja w moich 700 robię z nich linki antenowe albo i inaksze cienkie sznurki i już mam zakodowane we łbie, że nie wolno mi wyciągać ręki do modeli bez okularów na nosie - już kilka razy okazało się, że je (nici, nie okulary) mocno przykleiłem . "Prawie" robi różnicę. 
Masz rację. Nie napisałem a przecież to ważne. Wiercę dziury w pokładzie na głębokość 1 mm i stanowi to gniazdo, w którym później umieszczany jest maszt. Chyba nie zrobię jednak pert w tym modeliku ale za to (ponieważ Kapitan Głowacki wtedy jeszcze Rutek był moim pierwszym jachtem morskim) zrobię kolejną miniaturkę do żarówki - tym razem zamocuję perty.
Chodziło mi o umiejscowienie "na sucho" rej na masztach.
Jeszcze jedno. Blacman obiecał poszukać blaszane perty, a ja widziałem Jego twórczość, więc już teraz trę kolanami z niecierpliwości. Jakże mógłbym nie wstawić czegoś tak pięknego. W dodatku jeśli mówisz "do it" to ja nie tylko "would" ale nawet "will have to".
Jak powiedziałem tak i zrobię. Metodą kupna wszedłem w posiadanie żarówki 150 W. Po wydłubaniu środka wsadziłem tam kawałek torby foliowej i napełniłem plasteliną. Teraz będę musiał wykonać miniaturkę o długości nie przekraczającej długości "morza". Cdn. - chyba.

Przepraszam ale nie zrozumiałem. Reje są przywiązywane do masztów za pomocą nici uni caenis lub jedwabnej. Przywiązuję je węzłem prostym. Jest to konieczne, ponieważ w trakcie wkładania muszą być przekręcane pod jakimś kątem, żeby przecisnąć się przez szyjkę.
Dzięki, o to wyjaśnienie mi chodziło, bo nie wiedziałem, czy reje wjeżdżają do szkła razem z masztem, czy potem w butelce krasnoludki przyklejają je do masztu. No to paczym dalej...
 Tytułem wyjaśnień c.d. Rozebrałem wszystko, co się dało i zaczynam wkładać. Najpierw kadłub, który następnie przy pomocy prostackiego drutu (średnica 3 mm) wcisnąłem w plastelinę udającą morze. Następnym elementem jest grotmaszt, ponieważ ma mniej sznurków.


 Po przeciśnięciu grota przez dziurę trzeba go ustawić w przygotowanym w kadłubie gnieździe i przykleić. Użyłem kleju TYTAN, ponieważ schnie nie zostawiając (prawie) śladów. W taki sam sposób potraktowałem fokmaszt.

 Po włożeniu do butelki trzeba było przykleić żagle górne do dolnych rejek, dokleić wanty, sztag, paduny i tyle. Zrobiło się trochę późno, więc ciąg dalszy chyba jutro.
No niby jesteśmy "mikro" ale patrząc na to mi łeb odpada. Ręka chirurga.
Co prawda jestem dumny i blady czytając tak wspaniałe komentarz, ale i tak wiem ile jestem wart, więc postanawiam, że będę Was podpatrywał, uczył się i starał się być nieco mniej "kąpany w gorącej wodzie". Tymczasem - ponieważ chyba wszystko jest już jasne - kończę. Dokleiłem paduny na fokmaszcie, brasy tamże i na życzenie ofiarobiorcy - ptaka. Całość zamknąłem (już na własne życzenie) koreczkiem z przetyczką. I tyle.
 Tymczasem pozdrawiam oglądaczy i biorę się za następnego Kapitana Głowackiego (tym razem do żarówki). Ukłony i skłony Wojtek
Jeszcze jeden "Kapitan Głowacki" tym razem w żarówce na plastelinowym morzu. Koleżanka zamówiła rower w żarówce, więc na kilka dni likwiduję stocznię i zakładam domowy "Romet".
 Pozdrowienia dla wszystkich oglądaczy i dzięki za wsparcie. Wojtek
Coś pięknego 
Zdjęcia mówią same za siebie 
gratulacje i czekam na relację z rowerem 
Pozdrawiam, Karol
Witam WOW... super robota . Szkoda ze fotki trochę niszczą efekt ich jakość.. jestem pod wrażeniem.. kurde, może by też spróbować czegoś takiego? Pozdrawiam
|
|