ďťż

Niepokojąca prognoza ws. bezpieczeństwa Polski

Udział Polaków w misjach pokojowych w Iraku i Afganistanie sprawił, że nasz kraj może stać się celem ataku islamskich terrorystów. Tymczasem kolejne władze udają, że nie dostrzegają go zagrożenia i zbyt mało inwestują w walkę z terroryzmem. – Polskie służby nie są przygotowane na odparcie ataku terrorystycznego – ostrzega Marcin Popowski, analityk i ekspert od spraw bezpieczeństwa.

- W walce z zagrożeniem terrorystycznym, klucz do sukcesu stanowi zdobycie wyprzedzającej informacji o zamachu – uważa Jerzy Dziewulski, były szef jednostki antyterrorystycznej na warszawskim Okęciu, dziś specjalista od walki z zagrożeniami terrorystycznymi. W ten sposób Dziewulski skomentował "Angorze" i portalowi Onet.pl sukces operacji opatrzonej kryptonimem "Trybuna" opisanej w ostatnim numerze tygodnika "Angora".

Tę operację Agencja Wywiadu i Agencja Bezpieczeństwa Wewnętrznego prowadziły wspólnie z służbami specjalnymi Niemiec i z amerykańską CIA. Efektem było wykrycie szajki islamskich fanatyków, którzy zamierzali podłożyć bombę w konstrukcji Stadionu Narodowego. Bomba ta miała zostać zdetonowana w czasie jednego z meczów Euro 2012. Mogłoby to doprowadzić do śmierci kilkuset osób. Zagrożenie zneutralizowali jednak polscy wywiadowcy. Dzięki informacjom niemieckich i amerykańskich służb, śledzili każdy krok terrorystów. Udało się im zabezpieczyć podłożone przez nich bomby i zdetonować je na poligonie.

To już nie pierwsza, zakończona sukcesem, akcja polskich służb, która pokrzyżowała szyki terrorystom. Wcześniej prowadzono operacje o kryptonimach "Miecz" i "Tarcza". Ich celem było niedopuszczenie do zamachów terrorystycznych w Warszawie. Za każdym razem skuteczność działań wynikała z tego, że Polacy zostali w porę ostrzeżeni przez amerykańskich sojuszników. Naszym służbom nie udało się samym zdobyć wyprzedzających informacji. I to mimo, że eksperci od dawna wskazują, że Polska prędzej czy później będzie celem ataku terrorystów.

– Zaangażowanie naszych wojsk w Iraku i Afganistanie spowodowało, że nasz kraj znalazł się na liście potencjalnych celów islamskich organizacji terrorystycznych – tłumaczy Dariusz Loranty, wieloletni negocjator kryminalny policji, a dziś kierownik Podyplomowych Studiów Negocjacji Kryzysowych Wyższej Szkoły Zarządzania i Prawa w Warszawie. - Jesteśmy postrzegani jako państwo, które stało się sojusznikiem Ameryki w wojnie ze światem islamu. - dodaje.

Loranty zwraca uwagę, że chrześcijańskie fundamenty polskiej tradycji i kultury przyciągają terrorystów, którzy wierzą w "świętą wojnę z niewiernymi". Atak na chrześcijańską Polskę to dla nich okazja, by zginąć za wiarę. Jego zdaniem polskie służby są zbyt słabe, aby same zdobywać informacje o planach ataków terrorystycznych. Kluczem dotychczasowych sukcesów były informacje przekazywane przez Amerykanów. To zaś oznacza, że w kwestii bezpieczeństwa antyterrorystycznego wciąż jesteśmy zdani na sojuszników. A to nie daje gwarancji, że obywatele Polski mogą czuć się bezpiecznie.


"Kto mieczem wojuje................."





 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Niepokojąca prognoza ws. bezpieczeństwa Polski
singulair.serwis