ďťż

A dziś będzie coś innego, nie okręcik. Chociaż też na wodzie.

Krzychu74 opracował swego czasu śliczną, duszoszczipatielną wycinankę w skali 1/50 brytyjskiego eksperymentalnego samolotu, łodzi latającej, Parnall Prawn (Krewetka). Łódź jak łódź; całą jej specyfikę stanowił podnoszony (odchylany od poziomu) do startów i lądowań silnik. Tu macie reprodukcję historii i rysunku Prawna:


Myślałam początkowo, żeby zbudować samolocik w 1/100 - ale całkiem niedawno uświadomiłam sobie, że do setki to przecież nie ma skąd wziąć ludzików. Model bez ludzików? - no nie, nie godzi się przecież!...

Przeskalowałam Prawna do 1/72.



Historyjka będzie banalna: Prawn szykuje się do startu, koledzy właśnie dostarczyli pilota łódką do samolotu, i teraz go podpuszczają: ładnie wystartuj, szczęśliwie wyląduj, a zobacz, co od nas dostaniesz...


Łódka jest żywiczna, z CMK. Będzie miała wiosła, ławeczkę i co tam jeszcze łódki mają w środku.

Wczoraj złozyłam szkielecik kadłubka:


A potem zrobiłam Wincentego Kadłubka, czyli pilota. Pilot pochodzi z I-wojennego zestawu lotników Oriona, oryginalnie miał kompletną anatomię, ale niestety. Wpierw, by zmieścił się do kabiny, ucięłam mu same nóżki, robiąc z niego lejtnanta Mieriesjewa - po kolejnej przymiarce Mieriesjew transmogryfikował w Wincentego Kadłubka. Wewnętrzna konstrukcja modelu to na mnie wymusiła, niestety.


Koncepcja ustawienia dioramki. Patyk sterczący w poprzek kadłuba to dźwigar płata. Całość mocowana póki co "na ślinę i plastelinę", więc się nie gorszcie za bardzo.



Całość stanie na wodzie, kadłub Prawna nieco zanurzony. Łódka z kumplami pilota będzie nieco niższa - nie odpiłowałam jeszcze od niej nadlewki spod spodu, chłopakom też utnę podstawki, będą stali na podeszwach butów. Samolocik oczywiście maluję; w projekcie Krzycha jest on szary, oryginalnie zapewne był w naturalnym kolorze metalu, srebrny. Oznaczenia na kadłubie odtworzę, sam kadłubek ładnie wygładzę.

I tyle na dziś. dnia Pią 7:33, 08 Cze 2012, w całości zmieniany 1 raz


Kasiu
Suuuuper
Już jestem ciekawy jak poradzisz sobie z latająco-pływającym sprzętem, który jest bliższy mej duszy niż to, co wykonujesz na codzień. Mam nadzieję, a właściwie jestem pewien, że efekt będzie jak zwykle imponujący. Siadam i patrzę z zapartym tchem. Liczę na szybki koniec prac, bo trudno żyć na bezdechu Obserwując Twoje inne relacje z budowy modeli statków i okrętów, myślę, że się nie zawiodę i nie padnę przed kompem bez tchu
Pozdrawiam.
Tomek
Tomek - będziesz musiał trochę pooddychać, bo pojutrze wieczorem jadę na urlop i prawie 3 tygodnie będę offline. Ile do pojutrza zrobię, tyle nasze, reszta po powrocie.
No to mam szanse, ze na trzy tygodnie wroce do wlasciwej wydajnosci pracy


No to zaczynam znowu oddychać. Tyle nie wytrzymam
Dziś na samym początku dniówki roboczej sama sobie włączyłam komplikator - umocowałam bowiem kadłub Prawna na podstawce i obciapałam go pierwszą warstwą wody, nie pomyślawszy, żeby go przedtem przykleić. No i skutek taki, że do samego końca dniówki nawet dotknąć go nie mogłam, bo woda jeszcze nie stężała. Dobrze mi tak.

Zrobiłam jedynie płat - linie podziału blach przetłoczone igłą, całość pierwszy raz pomalowana cienką warstwą srebrnej farby, przemalowane znaki rozpoznawcze i numery kodowe.


Jutro go zamontuję na kadłubie.

Umocowałam łódkę, zaczęłam malować.


Malują się też pacynki:


I tyle.
Kasiu
Tempo jak zawsze zawrotne
Jak robisz szablony do znaków rozpoznawczych i liter kodowych
Pozdrawiam.
Tomek
z ręki malowałam.
Nie miałam skąd wziąć ładnej kartonowej łódki w skali 1/72, to i użyłam żywicznej.

Dziś - jako że wybitnym znawcą tematyki lotniczej będąc, tjaaa... - zorientowałam się, że projektując wczoraj ustawienie dioramki, łódce wyznaczyłam miejsce idealnie tam, gdzie znajduje się boczny pływak. Pośmiałam się z własnej głupotki i przestawiłam łódź:


Teraz już o nic nie powinna haczyć.

Zamocowałam płat na zastrzałach, zmajstrowałam statecznik poziomy wraz z zastrzałami, dokleiłam owiewkę za głową pilota. I tyle mojej roboty na dziś.


Następny raport około 6 czerwca, jak wrócę z urlopu.

Cześć.

z ręki malowałam.

No to ja wymiekam .

W imieniu wszystkich podgladaczy (a kto mnie upowaznil???) zycze udanego urlopu i obiecuje, ze w czasie nieobecnosci Szefowej bedziemy codziennie myc zabki, nie bedziemy wyjadac cukru z cukiernicy i podciagniemy sie w nauce, pracy i wyszkoleniu bojowym .
Buty czyścić i kokardki na włosach ładnie wiązać!
Sprawdzę na WSMK.

No.
Dziękuję.
O kurde
Powinnaś być chirurgiem albo zegarmistrzem. Bardzo precyzyjna robota
Pozdrawia pełen podziwu.
Tomek
Jak zwykle pomysłowa i dobrze wykonana praca! Lubię oglądać kolejne Twoje dioramki
Wróciłam.

Prawn niemal skończony. Zostało wycyzelować, lekko przybrudzić, etc. W piątek, o ile dobrze pójdzie, powinnam wstawić galerię.



Pozamiatane.





dnia Pią 7:32, 08 Cze 2012, w całości zmieniany 1 raz
Witam!
Pani Prezes, ja bardzo przepraszam, że tak późno piszę, ale budka była nieczynna. Nawet napis był, ale jakiś łobuz zdjął.
A tak na poważnie to sobie cichutko obserwowałem ten wątek mając nadzieję, że większych baboli w tym samolociku nie narobiłem. Jakoś specjalnie uszy mnie nie piekły więc chyba zbyt dużych ilości "życzeń zdrowia i wszelkiej pomyślności do 7 pokolenia wstecz" dla mnie podczas sklejania modelu raczej mam nadzieję nie było.
Gratuluję fajnego modelu.

Pozdrawiam.
Jeszcze ja, jeszcze ja !
Bo nie pisałem bo byłem chory/zajęty/nieobecny.

A napisać chcę bom kleił i wiem, że taki łatwy to on nie jest na jakiego w wykonaniu Katarzyny wygląda.
Nie dość że model ładny, fajnie zakomponowany, to jeszcze w "siedem-dwójce".
Mnie to powala bo ja zwątpiłem już przy klejeniu pływaków w "pięćdziesiątce".

Gratuluję i tęsknie wyglądam twojego następnego pływako-fruwacza.
Najlepiej spod ręki Krzyśka, bo on zawsze jakieś ciekawe cudactwo wyciągnie z szafy.
Krzyśku - problemów zero. Jak dla mnie miejscami za dużo wręg, ale to sobie poupraszczałam (w pływaku głównym i w bocznych). Reszta składała się sama.

Siedem dwójka, no tak. Wielka bambaryła, ale determinowały mnie pacynki i łódka.


Gratuluje!

Twoje dioramy w efekcie końcowym zawsze są takie malownicze:)
Nie wiem czy to przez brudzenie, czy ogólną kolorystykę, ale ten efekt bardzo mi się podoba.

Swoją drogą to dopiera na zdjęciu z ręką zobaczyłem jaki ten Prawn był malutki.

Pozdrawiam.
To może być wina kolorystyki - mam skłonność do szeroko pojętych szarości i burości, za to kompletnie nie radzę sobie z czystymi, żywymi barwami. W tzw. realu, im dalej od obserwatora znajduje się obiekt, tym bardziej też traci na nasyceniu barw. No i summa summarum przypadkiem jako-tako to wszystko wygląda.
No nie wiem czy to w ogóle wina - mnie się takie przygaszone kolory bardziej podobają i budują bardzo fajny klimat. Trochę kojarzy mi się ze starymi pocztówkami, ilustracjami itd.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  [R/G] Parnall Prawn - łódź latająca, 1930 - 1/72
singulair.serwis