|
Rowerek
singulair.serwis |
Jestem entuzjastą wpychania, nie zaś modelarzem więc moje prace pozostawiają nieco do życzenia. Z drugiej strony największą frajdę sprawia mi zaprojektowanie i wepchnięcie w szkło czegoś, co wpadnie mi do głowy. Tak zwany międzyczas, czyli wykonywanie miniaturki spędzam myśląc o następnym projekcie. Tym razem postanowiłem zrobić rower w żarówce. Bardzo lubię dłubanie w drewnie i dlatego większość moich prac jest wykonywana z drewna sosnowego lub z bambusa. Rower oczywiście nie stanowi wyjątku. Wykonałem zatem bambusową ramę;
 Następnym krokiem było wklejenie błotników
 oraz zrobienie kierownicy. Tu -niestety- z powodów technicznych odstąpiłem drewno i użyłem spinacza biurowego. Z tym, że dzwonek i hamulec zrobiłem z drewna.
 No i jeszcze koła; wykonałem je też ze spinacza biurowego, paru kawałków nici jedwabnej (wyprutej z jedwabnego szyfonu, rozczłonkowanej i pociągniętej lakierem bezbarwnym) i krążków papieru użytych na piasty kół.
 Włożę całość do żarówki i chyba umieszczę obok jakiś kosz na śmieci. Jeszcze nie wiem, ale coś tam muszę postawić. Do zobaczenia po sklejeniu całości w całość. Pozdrowienia dla wszystkich tak jak ja nie posiadających kompletu klepek oraz wszystkich pozostałych. Wojtek
Powiedziane, znaczy zrobione. Dostałem od najwspanialszego kolegi rurki z drutami mieszczącymi się wewnątrz, zrobiłem więc dwa narzędzia do wkładania drobiazgu. Po naciśnięciu kawałka drewna otwierają się szczęki umożliwiające manewry wewnątrz szkła. Wygląda to tak;
 Średnica zewnętrzna mniejszego narzędzia, to 1,3 mm zaś większego 3 mm. Umożliwiają one majsterkowanie wewnątrz delikatnych szklanych pojemników. Dzięki nim w stosunkowo krótkim czasie udało mi się umieścić w żarówce to, co chciałem. Płaszczyzna, na której stoi rower podtrzymywana jest jakąś pompką (też zrobioną z drewienka. I to byłoby na tyle. Dziękuję szlachetnym oglądaczom. Nie wiem, czy ktokolwiek byłby zainteresowany szerszą relacją mojej partaniny. Jeśli tak - proszę krzyknąć. Pozdrawiam Wojtek
Rany! Zapomniałem dołożyć zdjęcie całości (złożonej w całość). Już nadrabiam
 Jeszcze raz przepraszam. Wojtek

Ty jakiś zwichrowany jesteś!  Zajefajne, ale gdzie pompka. Urządzenie to jest wielce zasłużone w historii polskiego kolarstwa.
I właśnie z powodu zasług urządzenia ( Królak i nie tylko) Pompka podtrzymuje platformę, na której stoi "lowelek". Przepraszam za marną jakość zdjęć, ale czas mam tylko nocą, to i oświetlenie jak widać ( a raczej nie widać). Pozdrawiam Wojtek
... Dziękuję szlachetnym oglądaczom. Nie wiem, czy ktokolwiek byłby zainteresowany szerszą relacją mojej partaniny. Jeśli tak - proszę krzyknąć. Pozdrawiam Wojtek
Uwaga krzyczę : UUUUUUUuuuuuuUUUUUU oooooOOOOOOoooo Łał
Z ukŁonami Andrzej Korycki
P.S. Śliczny lowelek - bardzo śliczny.


Rower miał być dla syna - entuzjasty rowerzystwa. Niestety dowiedziałem się, że model w żarówce jest strasznie "lamerski" muszę więc zrobić rower w butelce. Dobrze, że kiedyś słyszałem o języku angielskim, bo mógłbym pomyśleć, że jest to określenie pozytywne. Cóż - trzeba brać się do roboty. Do zobaczenia wkrótce Wojtek
Dziędoberek
Jak widać wszystkich obowiązuje Prawo Koryckiego : Za każdy dobry uczynek spotka Cię zasłużona kara. A bacz aby nie była zbyt surowa.
W tym wypadku druga część Prawa Koryckiego znajduje zastosowanie w całej swojej głębi i rozciągłości.
Proponuję dać synowi : a) w dupę ojcowskim pasem b) model w żarówce.
Można jeszcze spróbować innego rozwiązania (też związanego z dawaniem) : Dać synowi propozycję zamiany modelu w żarówce na dupobicie pasem ojcowskim.
Powinno to rozwiązać wszelakie związane z ofiarobiorcą i ofiarą problemy.
Z ukłonami Andrzej Korycki
P.S. Jowejek nadal mnie się podobuje w stopniu najwyższym.
Baaa! Dużo mniej zmęczę się robiąc rower w butelce, niż machając ręką. Poza tym jestem zwolennikiem dawania, ale niekoniecznie "w skórę". Chyba jednak pozostanę przy swoich metodach, choć za radę dziękuję. Wojtek P.S. A może zaakceptowałbyś "lowelek" zamiast SSN 688. Pewnie, że to nie to samo, ale w końcu też jakiś środek transportu... Ukłony
A może zaakceptowałbyś "lowelek" zamiast SSN 688. Pewnie, że to nie to samo, ale w końcu też jakiś środek transportu...
Wojtku, słów mi brak, nie czuj się w żadnej mierze zobowiązany do czegokolwiek. Od obcych mężczyzn lowelków jako prezentów nie przyjmuję. Mama mówiła, żeby na takich uważać. Tu pokażą lowelek a zabiorą Misia albo kubeczek na kakao z wiewiórką i co ja bidusia zrobię.
Z ukłonami ale bez lowelka, ale za to z Misiem i kubeczkiem z wiewiórką Andrzej Korycki
|
|