ďťż

1.

Starzec stanął środkiem alejki, na środku była lampa, około niego widać było domy, w których świeciło światło od świec. Nie było wielu osób, była noc. Przed lampom, która światłem obejmowała połowe ulicy siedział jakiś chłopiec.
Starzec zauwawszy chłopca, podszedł do niego wolnym krokiem, jego obolałych nóg.

- Chłopcze, czym żeś zgrzeszył, że los przyciągnął cię do tej lampy w taką srogą noc - spytał dociekliwie, przyglądając się zarówno chłopcu.
- Proszę pana, czekam na mojego Tate! Przychodzi tu co noc! - krzyknął chłopiec!
- Jak masz na imię kolego? - spytał pan.
- Demiro, panie. - rzekł z szacunkiem chłopiec.
Po wypowiedzeniu tych słów, zawiał wiatr lodowaty, ale to niczego nie zmieniło. Dalej rozmawiali o tej podejrzanej sytuacji..
- Rozumiem, kiedy twój ojciec tu przyjdzie?
- Cielesnie prawdopodobnie nigdy - gdy owe zdanie wypuścił z ust, jego głowa spadła w dół.
- Rozumiem.. pomodle się za jego mość.
Starzec wziął chłopca za bark i uklęknął na swych starych obolałych kolanach. Demiro, bowiem tak brzmiało jego imię zdjął swój mały brązowy berecik ze swojej głowy i położył go przed siebie, poczym uklęknął.
Obaj wykonali znak krzyża, albowiem byli wiary chrześcijańskiej, czego dowodziły krzyże powieszone nad drzwiami domków. Po chwili odmówili modlitwy w intencji zmarłego ojca/
Po czasie zaczął spadać śnieg, niczym zesłany przez Boga wysłuchującego modlitwy.
Płatki śniegu spadały powoli z gracją. Po chwili, starzec zauważył łzy cieknące po
twarzy chłopczyka - może to były płatki błękitnego śniegu? Nie był w stanie
dojrzeć głębiej. Po chwily minutowej ciszy, ucałował Demira w czoło błogosławiąc go
w tym samym czasie. Chłopiec zauważył, że pod skórzaną szatą starca, widnieje sutanna zakonna. Uśmiechnął się i pożegnął biskupa uśmiechem, który rozjaśnił łzy spływające mu po policzkach - a może to były roztopione płatki śniegu?

2.

Wojownik siadwszy lekko na krześle okrytym skórą niedzwiedzią,
przejrzał gospode swymi niebieskimi oczyma,
gospodę ozdobioną świecami brakującym światła i malowidłami ponurymi,
niczym chaos panujący nocą srogą.
Po czasie - otworzył oczy, wstał z siadu tureckiego, którego praktykował,
wyszedł z domu na oświetloną alejke.

Co do tego drugiego, to możecie go nie zrozumieć.. specjalnie napisałem tak, żebyście się zastanowili nad interpretacją, aczkolwiek nie zaprzeczam, że większość z was zrozumie to.


Ładne. Lubię takie opowiadania, gdzie litery same zmieniają si w obraz w mojej wyobraźni, a te opowiadania do takich należą
sam pisze ,a raczej pisałem książkę i dam Ci małą rade, opisuj bardziej szczegółowo postacie rozpisując sie nawet 10linijek o plamach na bucie itd
no nieżle i sory za spamy


Dzięki za komentarze. Reyvenar mam do Ciebie pytanie - na czym polegałoby drukowanie mojej książki? Napisałem własne eseje, to by była taka broszurka. Napisałem do wydawnictwa Okultura wczoraj, czy jest możliwość wydrukowania!
Zastanawiam się jakby to wszystko wyglądało.
Słabe... mało opisowe, denny język... moim zdaniem to tak trochę podchodzi pod amatorskie dno... 7/10

W dodatku nawet nie chciało mi się czytać, nic się nie rozkręca.
Trav... to aż mnie boli, żę taki zdolny człowiek coś takiego...
jak na początek to całkiem nieźle Darakoliusie rozkręci się kiedyś i będą hity jak się patrzy
Konrad - zdolny człowiek? Dlaczego tak uważasz, nigdy nie pisałem opowiadań xD..
pisałem już książkę ,każdemu sie podobał początek tylko trafił mnie jasny szlag jak miałem vene ,napisałem 8 stron i to zajebistych i mi prąd wyłączyli to całkiem dołuje
Trav, bo jesteś zdolny ogólnie... Ale opowiadania piszesz badziewne... wyćwicz, zanim zaczniesz publikować...

Rev, dlatego wolę pisać długopisem w notatniku. I fajnie się to pali, jak się na 80 stronie stwierdzi, że książka jest do kitu xD
Oj, nie no, przykro mi, beznadzieja. Gramatyka, ortografia, brak rozwinięcia opisów, cienkie dialogi...
To w stu procentach prawdziwy opis twojego opowiadania, więc nie obraź się. Może pisanie nie jest dla Ciebie?
Ta.. prawdopodobnie nie jest dla mnie;D Wole śpiewać i tańczyć..
Ale, nie zniechęcaj się za szybko. Po kilku słowach krytyki nie można od razu się poddać
Ale na to czy chcesz, musisz odpowiedzieć sobie sam...
Wiem Saint, wiem:) Ale raczej pisanie nie jest dla mnie:)
W takim razie powodzenia w śpiewie i tańcu I magii oczywiście
„Prawdziwe znaczenie słów spisanych w tej księdze może jedynie pojąć człowiek, który w swej prostocie nie uznaje ograniczeń przyjętych przez obecny świat i potrafi dostrzec prawdę ukrywaną przed innymi”

Słowa rozpoczynające świętą księgę proroctw

Stanęła przed wyborem, który miał odmienić jej życie. Sterczała tak samotna w deszczu przed frontowymi drzwiami karczmy, chłodny porywisty wiatr nie dawał odrobiny ciepła. Jej skromna luźna szata nie była szyta na taką pogodę w tym dziwnym kraju, lecz na ciepłe wieczory z najbliższymi osobami z rodziny.

Wpatrywała się w spróchniałe drzwi z licznymi przerwami, widziała przez nie tłumy mężczyzn upojonych jakimś osobliwym napojem. Podniosła głowę w górę by spojrzeć w niebo, nie dostrzegła gwiazd, lecz ciemność, niesamowitą głębie mroku. Poczuła ukucie bólu. Bólu, którego pochodzenie było bardzo dobrze jej znane, aczkolwiek nie potrafiła sobie przypomnieć gdzie go doświadczyła.

Spuszczając głowę zwróciła uwagę na umieszczony z lewej strony od drzwi frontowych przeładowany wóz. Nie dostrzegła, co jest w wozie, ponieważ uniemożliwiała jej to narzucone płótno i mocno spięte na obramowaniach wozu. Jeszcze raz spojrzała na niebo, zamykając oczy, z ust wyrwał się jej cichych, ledwo słyszalny głos.

- Niezależnie od okoliczności wypełnię Twoje wole – powiedziała do siebie, pomasowała lewe ramie i mocnym pchnięciem otworzyła drzwi …

Piszcze co sądzicie, nawet blachę odczucia. Wszystko się przyda
chłodny porywisty wiatr nie dawał odrobiny ciepła <- ja bym dodał słowo choćby czyli wyszło by chłodny porywisty wiatr nie dawał jej choćby odrobiny ciepła
troszkę bardziej opisowo pisz i dawaj ciagle komuś do czytanai co napiszesz aby wytknoł ci wady i je popraw ,swoje błedy trudno znalesc ogulnie jak sie do tego zastosujesz i napiszesz ksiazke to chetnie ją przeczytam (dodaj nutke horroru i trzymające w napięciu tajemnice, takie książki są najfajniejsze )
Pisane na szybko przez 10 minut : Nie poprawiałem błędów , więc uwaga

Bitwa o Asteron cz. 1

Opowiem wam o przeszłości. O czasach, gdzie walczono o potęgę i władze. Usiądźcie więc i posłuchajcie o zepsuciu ludzkiego żywota, o wojnie, wojnie, która zmieniła losy świata
***
Poranek był chłody i bezchmurny. Na dziedzińcu uczniowie uczyli się podstaw magii, a także jej ograniczeń. Tej grupie przyglądał się Mistrz Terenus. Był on dość niskim człowiekiem. Ubrany był w tradycyjne karmazynowe szaty mistrza.
Nagle jeden z uczniów pomylił zaklęcia i podpalił własną szatę.
- UWAŻAJ CO ROBISZ ! - krzyknął jego nauczyciel gasząc jednocześnie ucznia- Chcesz nas pozabijać ?!
Terenus wstał z fotela i podszedł do ucznia
- Chłopcze- rzekł- Choć proszę za mną
- T-t-ak mistrzu
Szli nic nie mówiąc, w pewnym momencie weszli do szkolnych ogrodów. Było to ciche miejsce z mnóstwem kwiatów i drzew. Stało tam kilka foteli, i stołków. Do ogrodów wstęp mięli tylko nauczyciele i mistrzowie. Terenus usiadł na jednym z foteli i skinął uczniowi by usiadł obok niego.
-Jak widzisz mój drogi, magia jest niebezpieczna. Władanie nią wymaga nie tylko opanowania, ale także wiedzy o niebezpieczeństwach, jakie niesie za sobą. Jesteś jednym z najlepszych uczniów szkoły, a ten hmmm wypadek. Tak, to dobre słowo. Potwierdził że jesteś gotowy rozpocząć prawdziwą naukę. Posłuchaj mnie proszę Arthelaisie. Wezmę cię na naukę, ale musi mi coś obiecać. Że nigdy, NIGDY nie nadużyjesz mocy dla własnych celów i że będziesz strzegł krainy przed magami, którzy jej nadużyją. Obiecaj mi to, a nauczę cię wszystkiego co sam umiem
- Obiecuje. Nie zawiodę cię...
Bitwa o Asteron cz. 2

"Za maską kłamstw, dobra i zła. Zawsze kryje się jedno. Ludzka natura..." - Darakolius
***
Minęło 6 lat, od kiedy Mistrz Terenus przyjął Arthelaisa na nauki i 2 lata odkąd zmarł...
W tym czasie sytuacja w państwie pogarszała się z dnia na dzień. Magowie opuszczali zgromadzenie, gdyż uważali że jest przez nie ograniczanie i że magii nie powinno się powstrzymywać.
Część z tych magów założyła inną grupę, która walczyła o "wolność" magiczną.
Byli niegroźni, aż do czasu, gdy na ich czele stanął pewien potężny mag. Mag, którego moc była prawie nieograniczona, a wiedza ogromna. Był uważany za najlepszego czarodzieja w całej krainie.
***
Sala rady Uniwersytetu Magicznego znajdowała się na ostatnim piętrze szkoły. Oprócz okrągłego stołu, na którym leżały notatki i 13 krzeseł w sali nie było żadnych ozdób i dodatków.
Obecnie odbywała się rada w sprawie odejścia 4 mistrzów Uniwersytetu do tak zwanego Zgromadzenia Magów.
W pewnym momencie do sali wszedł człowiek w czarnej szacie z kapturem.
-Mam do was wiadomość od naszego mistrza.- rzekł
-Mów- odpowiedział Wielki Mistrz.
-Nasz mistrz ma już dość waszego marnego Uniwersytetu. Nauczacie tutaj bredni, a młodzi przyjmują je za fakt. Macie w tym momencie zrezygnować ze stanowisk i złożyc pokłony nowemu mistrzowi. Od dzisiaj zapanuje wolność i nikt nam w tym nie przeszkodzi. Jeśli tego nie zrobicie- Szyderczo się uśmiechnął- zostaniecie zgładzeni...
Zebrani zaczęli nerwowo spoglądać na wszystkich wokół siebie. Nikt nie spodziewał się wojny. Wojny, która mogła unicestwić mnóstwo istnień ludzkich, a także zmienić oblicze znanego świata.
Bitwa o Asteron cz. 3

"Przemoc budzi wstręt. Wstręt budzi przemoc. Gdzie tu logika?"- Darakolius
***
Wojny magów nigdy nie trwają długo. Tak i ta trwała tylko 2 miesiące. Po jednej stronie stanęli magowie z Uniwersytetu, a po drugiej członkowie Zgromadzenia Magicznego.
Obydwie strony walczyły o wolność i władzę, ale także o zasoby Kamieni Magicznych.
Surowców, które służyły do przechowywania energii. Dzięki nim można było rzucać czary przekraczające umiejętności maga.
***
Na polu bitwy zgromadziły się dwie armie. Jedna dowodzona przez Wielkiego Mistrza Nesteriusa, zaś druga przez Mistrza Magii Arthelaisa.
Najważniejsza bitwa tej kampanii miała się skończyć tutaj. Na polach Naelonu.
Wszyscy już byli gotowi, kiedy na niebie pojawiły się czarne jak smoła chmury i spadł deszcz. Obydwie strony zgromadziły olbrzymie zasoby magicznych kamieni. Szanse były wyrównane, a żadna ze stron nie miała zamiaru ustąpić.
Narady wojenne się zakończyły. Przygotowania także. Nadchodził czas próby. Czas walki. Czas śmierci...
Magowie w ciszy ustawiali się na przeciw siebie. Czekali na rozkaz.
Nagle Wielki Mistrz Uniwersytetu krzyknął:
- ATAKOWAĆ !
Niebo przeszyły niezliczone ilości pocisków magicznych. Armia Arthelaisa podniosła tarcze, blokując ataki wroga
- UDERZAĆ ! ZABIĆ ICH !- Krzyczał dalej.
Za liniami Zgromadzenia. Grupa magów zebrała się wokół góry złożonej z magicznych kamieni. Jednym z tych magów był Arthelais. Kiedy podchodził jeden z magów zapytał się go czy to bezpiecznie odprawiać tutaj rytuał. Arthelais odpowiedział słowami, które po dziś dzień są znane w całym Asteronie:
- Jeśli nam się uda zyskamy moc, jeśli nie, to przez nią zginiemy.
Magowie Zgromadzenia wzmocnili tarczę by ochronić rytuał Arthelaisa, zaś Uniwersytet uderzał co raz mocniej. Wielu magów zgromadzenia padało na ziemię, gdyż ich tarczę nie wytrzymywały naporu wroga...
Nagle nad bitewną wrzawą podniosła się inkantacja Arthelaisa.
Ziemia się zatrzęsła. Niebo ucichło. Nad magami wzniósł się ogromny słup czystej energii. Wszystko wyglądało tak jak planowano. Lecz w pewnym momencie Arthelais zaczął się głośno śmiać, a słup magiczny z wielkim hukiem wybuchł. Energia rozlała się paląc wszystko po drodze. Delikatna struktura magii została zniszczona. Nikt nie przeżył. Lecz Asteron zachował w sobie wspomnienia tej bitwy. Całkowita zmiana struktury magii. Podzielenie kontynentu przez moc magiczną, która uśmiercała każdego, kto znalazł się w zasięgu.
Dziś już nikt nie pamięta tej bitwy... Chodzą legendy o tym że jak już pole magiczne na polach Naelonu zniknęło znaleziono zwęglone ciało człowieka. Miał przy sobie pergamin z napisem :
" Nigdy cię nie zawiodłem Mistrzu. Spełniłem obietnicę. Teraz mogę już udać się na spoczynek. Do zobaczenia..."
***
To koniec tej historii. Historii wzruszającej, choć strasznej. Dziękuje za wsłuchanie jej w ciszy. Co z resztą magów? Walczyli o wolność czy potęgę płynącą z kopalni Magicznych Kamieni? Nigdy się tego nie dowiemy.
Dziękuje za uwagę.
Na pewno usłyszycie jeszcze o Darakoliusie. Bardzie pokoleń...
uczniowie uczyli się - to nie najlepiej brzmi,
UWAŻAJ CO ROBISZ !- Bez caps lock'a,
T-t-ak - pisze się bez myślników,
Trzy zdania i trzy razy "był",
A oprócz tego książka, jak wszystkie inne, nudna. Aby była ciekawa, musi się wyróżniać, musisz wymyśleć ćoś na co nikt wcześniej nie wpadł.

Piszesz całkiem nieźle, ale popracju jeszcze trochę...
To nie książka tylko opowiadanie...
Piszę teraz zawodowo, wiec nie mam czasu, a to jest zalążek fabuł gry MMOROPG Battle for Asteron, taka krypto-reklama...
I specjalizuje się bardziej w poezji niż opowiadaniach.

Durne powtórzenia... Zamiast myślników dać powinno się kropki, a caps podkreśla to jako wykrzyczenie.
Co do tego uczniowie uczyli się to ryje sam z siebie od kilku minut
To opowiadanie jest nic nie warte ze strony artystycznej... Te "cytaty" są niepotrzebne i psują całość, Ostatnie dopełnienie jest tak płytkie i widac, ze autor był chyba na haju, a robienie takiej reklamy jest idiotyczne... Tyle ode mnie.
Krytykujesz sam siebie??? No, brawo, to naprawde godne podziwu
Zawsze krytykuje sam siebie, dlatego jak poprawiam jest mi łatwiej



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Takie amatorskie opowiadanka.
singulair.serwis