ďťż

Zespół znany wcześniej jako Soul Caravan, a później jako Xhol (słowo caravan zostało usunięte z uwagi na brytyjski Caravan). Jeden z najwcześniejszych zespołów krautrockowych, łączący w swojej muzyce R&B, free jazz i rock psychodeliczny. Przez lata niesłusznie zapomniany, odkryty dla świata na nowo przez Stevena Stapletona z Nurse With Wound, dla którego Motherfuckers GmbH & Co KG było jedną z głównych inspiracji do rozpoczęcia kariery muzycznej.
Być może nie jest to zespół tego formatu, co Can, Faust, Popol Vuh i inni giganci krautrocka, lecz mimo to grał naprawdę dobrą i oryginalną muzykę i warto przynajmniej się z nim zapoznać. Xhol nagrał jedynie trzy albumy studyjne, Get In High, Electrip i Motherfuckers. Debiutu nie miałem okazji usłyszeć, podobno jest bardziej soulowy, natomiast Electrip i Motherfuckers to cudowna, jazzująco-psychodeliczna muzyka. Electrip jest albumem bardziej spójnym, utrzymanym w lekkiej, żartobliwej konwencji, Motherfuckers jest z kolei bardziej eksperymentalny i zróżnicowany muzycznie. Warto zwrócić również uwagę na fakt, że album został nagrany już w 1970 roku, a wydany został dopiero 2 lata później (o czym informuje zresztą dość nietypowa okładka) z powodu jakichś trudności robionych przez wydawcę.
Myślę, że dla bywalców tego forum bardzo interesujące, być może bardziej od albumów studyjnych, będą albumy koncertowe, np. Hau-RUK zawierające dwie ponad dwudziestominutowe improwizacje, czy Altena 1969 z monumentalnym, 56-minutowym utworem Freedom Opera.

Dyskografia:

Get In High (1967)
Electrip (1969)
Hau-RUK (1971) (live)
Motherfuckers GmbH & Co KG (1972)
Motherfuckers Live (nagrania live z 1968-69, wydane w 2001)
Altena 1969 (nagranie live z 1969, wydane w 2006)
Altena 1970 (nagranie live z 1970, wydane w 2006)
Essen 1970 (nagranie live z 1970, wydane w 2009)


Xhol Caravan byli bardzo spoko. Electrip był jednym z bardzo wielu niemieckich albumów inspirowanych twórczością Colosseum, przy czym nie był w gruncie rzeczy jakoś strasznie odtwórczy, a biorąc pod uwagę wczesną datę powstania (1969) można by go nawet nazwać oryginalnym - pomimo ogólnego podobieństwa do innych projektów krautrockowych.

Xhol już tak dobrze nie wyglądał. Szczerze mówiąc nie słyszę tam żadnych eksperymentów, ani szczególnego jazzowania - jest raczej szarpanie druta i duszenie kota. Poniekąd to urocze, ale poniekąd męczące, zwłaszcza na Motherfuckers Live, w wersji ponaddwugodzinnej.

Ekipa jest totalnie niszowa, poniekąd słusznie, poniekąd nie. Xhol Caravanna pewno warto poznać, reszty już niekoniecznie.

BTW. Witamy na forum : )
Motherfuckers Live jeszcze nie słyszałem, choć to właśnie dzięki dołączonemu do niego Hot Buttered Xhol poznałem ten zespół. Studyjne Motherfuckers też uważasz za "szarpanie druta i duszenie kota"? Side 1 First Day momentami rzeczywiście jest cienkie, rozumiem też, że Grille dla wielu osób będzie po prostu nudne, ale reszta płyty? Przyznaję, że nie widzę, w czym ten album jest gorszy od Electrip (może poza ewidentnym brakiem spójności).

A Colosseum będę musiał koniecznie sprawdzić, jak tylko uporam się z tymi ~370-cioma albumami, które już mam na dysku.

Studyjne Motherfuckers też uważasz za "szarpanie druta i duszenie kota"?
A Colosseum będę musiał koniecznie sprawdzić, jak tylko uporam się z tymi ~370-cioma albumami, które już mam na dysku.

Widzisz, tylko, że trzeba jednak zachować pewną kolejność w poznawaniu muzyki. Inaczej wszystko Ci się popierdoli i będziesz potem przez lata odkręcał różne swoje błędne wyobrażenia. Chyba, że ten Xhol to pojedynczy przypadek, ale jeśli nie polecałbym zasiąść, poczytać sobie o muzyce na RYM, na Wiki, na Dinozaurach, czy nawet tutaj, poznać podstawowe kapele, a dopiero potem brać się za podziemie.


Podstawowe kapele już znam, stary znajomy dba o moją edukację muzyczną, ale dzięki za troskę

Podstawowe kapele już znam, stary znajomy dba o moją edukację muzyczną, ale dzięki za troskę
Skoro znasz Xhol Caravan a nie znasz Colosseum, to jednak świadczy o tym, że przynajmniej w wypadku niektórych kapel odwracasz kolejność poznawania.
Fakt, śmigam czasem po liście Nurse With Wound (o której zresztą przydałby się tu wątek), więc takie rzeczy będą mi się przytrafiać. Ale spójrzcie na to z drugiej strony: gdybym nie poznał Xhol, to nie założyłbym tego wątku i pewnie jeszcze przez długi czas o Colosseum bym nie usłyszał
Polecacie zacząć od Those Who Are About To Die Salute You czy Valentyne Suite?
Od obu Ja mam je na 1 cd.
A na poważnie: Debiut jest już na całkiem wysokim poziomie więc warto posłuchać. Natomiast Valentine Suite jest płytą, której nie można nie znać, jeśli chce się uchodzić za obeznanego z głównonurtowym progiem.
hmm, ciekawe to Nurse
http://www.youtube.com/watch?v=gdPt0TEFsO0

śmigam czasem po liście Nurse With Wound (o której zresztą przydałby się tu wątek)

To załóż Czytałem tę listę - jest ogromna, spora jej część to naprawdę świetne rzeczy, ale również niemało tam jakiejś totalnej cienizny.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Xhol Caravan
singulair.serwis