Bójka na gdyńskiej plaży
singulair.serwis |
To Meksykanie sprowokowali bójkę na gdyńskiej plaży?
Bójkę z udziałem kilkudziesięciu osób na gdyńskiej plaży prawdopodobnie zaczęli Meksykanie. Z ustaleń policji wynika, że zanim doszło do bijatyki, marynarze zaczepiali plażowiczów.

Rzecznik komendanta głównego policji Mariusz Sokołowski tłumaczy, że wbrew wcześniejszym relacjom świadków, to nie kibice Ruchu Chorzów pierwsi zaatakowali Meksykanów.
Ze wstępnych ustaleń wynika, że siedmiu Meksykanów zaczepiało ludzi na plaży, a kiedy zaczepili kibiców doszło do utarczek słownych, szarpaniny i bijatyki z użyciem groźnych przedmiotów takich jak potłuczone butelki.
Będą kolejne zatrzymania
Na razie zatrzyman trzech uczestników bójki. Rzecznik prasowy komendanta pomorskiej policji kom. Joanna Kowalik-Kosińska poinformowała, że planowane jest jeszcze zatrzymanie czwartej osoby. - To obywatel Meksyku, który przebywa obecnie w szpitalu z ranami ciętymi. Jego życiu nic nie zagraża - wyjaśniła. Trwa dochodzenie w sprawie wydarzeń na plaży.
Kto sprowokował?
Według wcześniejszych informacji i relacji świadków, bijatykę mieli rozpętać kibice Ruchu Chorzów, którzy przyjechali na mecz ich drużyny w Pucharze Polski z Arką Gdynia. Zaatakowali na plaży marynarzy z meksykańskiego żaglowca, który przypłynął do Gdyni.
- Kibice byli bardzo agresywni. Mieli na sobie klubowe koszulki, wykrzykiwali hasła z nazwą swojego klubu. Widziałem np. jak grupa 20 mężczyzn kopała osobę leżącą na piasku. Wszystko to działo się na plaży pełnej ludzi - powiedział chcący zachować anonimowość świadek zdarzenia, Łukasz.
Według świadków, obcokrajowcy byli kopani i ganiani po plaży, a na ich głowach rozbijano butelki. - Kibole zachowywali się w straszny sposób. Co chwile odpalali petardy, śpiewali faszystowskie piosenki. Oczywiście nikt nie reagował - stwierdził inny świadek zdarzenia.
Świadkowie podkreślają, że policja była kilkakrotnie powiadamiana o bijatyce. Funkcjonariusze mieli mówić, że znają problem i że już skierowali na miejsce zdarzenia radiowozy. - Przez 50 minut kompletnie nikt nie dojechał - powiedział jeden ze świadków.
Zastępca komendanta pomorskiej policji wszczął kontrolę w gdyńskiej policji, która ma sprawdzić, czy funkcjonariusze reagowali na czas - poinformowała pomorska policja.
Rzecznik KGP twierdzi natomiast, że policjanci dojechali na miejsce osiem minut po zgłoszeniu bójki, a nie jak mówią plażowicze - po pięćdziesięciu. Wcześniejsze doniesienia musiały dotyczyć petard i głośnych śpiewów - mówi.
Mariusz Sokołowski tłumaczy, że funkcjonariusze nie mogą zatrzymywać za głośne zachowanie na plaży. Na plaży w Gdyni funkcjonariusze interweniowali, kiedy zostało złamane prawo - dodaje.
Prezydent oburzony
"W związku z brutalną napaścią kilkusetosobowej grupy pseudokibiców drużyny Ruchu Chorzów na gości naszego miasta - członków załogi szkolnego żaglowca Akademii Marynarki Wojennej Meksyku - »Cuauhtemoc« podczas ich wypoczynku na plaży w Gdyni, w niedzielę 18 sierpnia 2013 r. - wyrażam najwyższe oburzenie, sprzeciw i oczekiwanie surowego ukarania wszystkich sprawców. Tego rodzaju bandyckie zachowania budzą odrazę i zasługują na powszechne potępienie" - napisał prezydent Gdyni Wojciech Szczurek w oświadczeniu przekazanym mediom.
Jak dowiedziała się TVN24 Działacze Ruchu Palikota domagają się odwołania gdyńskiego komendanta policji. - Odwołując się do poczucia odpowiedzialności i oficerskiego honoru, zwracamy się do Komendanta Miejskiego Policji w Gdyni insp. Roberta Leksyckiego, by podał się do dymisji. Chcemy powiedzieć: dość nieudolności służb, które są powołane do tego, żeby nas chronić – piszą w swoim liście trzej działacze Ruchu i wzywają gdyńskiego komendanta policji do dymisji.[/img]
Zostali ukarani Polacy 