|
Jackson C. Frank
singulair.serwis |
Koleś pochodzący z Buffalo, w stanie Nowy Jork. Nagrał tylko jedną ale świetną płytę w 1965 roku, zatytułowaną jego nazwiskiem. Podobno miał wpływ na innych singerów-songwritterów, m.in. Nicka Drake'a albo Paula Simona.
Tutaj jest link do ciekawego artykułu o nim (i trochę o jego tragicznym życiu): http://www.theguardian.com/music/2014/jan/09/jackson-c-frank-tragic-tale-forgotten-60s-legend
Dyskografia: (1965) Jackson C. Frank
Tutaj link do mojego ulubionego kawałka: https://www.youtube.com/watch?v=n2-Ez98tbYo
Uznałem, że warto o nim wspomnieć. Koleś miał przeje*ane życie. Z początkowo zapowiadającego się nieźle artysty zniknął nagle (dosłownie) i popadł w zapomnienie.

Srsly, dude?
Słuchałem go kiedyś, było chujowo.
Słuchałem go kiedyś, było bardzo fajnie. Aż sobie płyty całej posłucham chyba.
Słuchałem go kiedyś i podobało mi się, nawet fajne, folkowe, płaczliwe, ale bez przesadnej pretenchy granie. W ogóle widzę, że nabił sobie trochę fejmu ten kolo, bo jak jeszcze patrzyłem na jego profil na rymie jakiś rok temu to miał nawet nie tysiąc ocen i średnią mniejszą niż teraz. Nie żeby coś tego, ale jestem ciekawy, kto tego Pana w odmętach muzyki teraz odnalazł.
Podobno jeden z jego utworów został wykorzystamy w jakimś filmie Daft Punk, lel. Więc może stąd. Mój znajomy tak na niego wpadł i mi polecił. Dobrze, że przynajmniej jest melancholijny do bólu, a nie nudny jak flaki z olejem jak Nick Drake.
Drake nie jest nudny
Słuchałem go kiedyś, było chujowo.
Muszę Pink Moon jeszcze raz posłuchać!
Drake nie jest nudny
Drake jest słaby i chudy.
Drake jest słaby i chudy.
Przecież on nie żyje.
I bardzo niesmialy
Przecież on nie żyje. A tak, byl* bardzo niesmialy
Przecież on nie żyje.
Nie udawaj gupiego, mowie o jego muzie.
rzeczywiscie slaba ta jego muza

Podobna do żony Terlikowskiego. Ej, a może to Terlikowski jest Nickiem Drake'm? Może udał własną śmierć, nauczył się polskiego, zrobił sobie dziesięcioro dzieci i założył Frondę? I co Ty na to Herkulesie? Taki on chudy???!!!1/
Obaj chujowi wiec w sumie mozliwe.
Drake > Dylan
Drake > Dylan
Terlikowski > Reszta Świata
Epica > Mozart
wszystko > muzyka
Drake > Dylan
To bylby dobry zart gdyby byl chociaz zabawny.
wszystko > muzyka
Okulary Terlikowskiego > Wąsy Franka Zappy
Ej, no kurwa, bez przesady, Dylan jest król jeziora.
^DYLAN JEST KRÓL FOLKU JAK LEW JEST KRÓL DŻUNGLI
Terlikowski > Król Lew
A tak przy okazji - słuchałem całej płyty i uważam, że jest bardzo fajna.
dnia Wto 22:06, 20 Styczeń 2015, w całości zmieniany 1 raz
Terlikowski > Król Lew
A tak przy okazji - słuchałem całej płyty i uważam, że jest bardzo fajna.
Terlikowskiego czy Krola Lewa?
Bajdełej, znacie jeszcze jakiegoś dobrego folkowego pieśniarza, poza Dylanem i Youngiem, którego warto poznać? Gdzieś mi się przewinął Van Morrison i Tim Buckley u kogoś na lastefemie, ale nie zainteresowałem się tą dwójką jeszcze.
Obaj bardzo fajni, chociaż nazwanie ich folkowymi jest niezbyt trafne (chociaż nie, że całkiem nie).
Dlaczego niezbyt trafne? Byli piosenkarzami i autorami tekstów, a ich utwory utrzymane były w stylistyce folkowej, prawda? Dylana chyba mógłbym nazwać poetą, natomiast nie wiem jak z Youngiem (chyba też mógłbym), bo jego twórczość jest mi tymczasowo bardziej odległa.
No właśnie rzecz w tym, że nie do końca w folkowej. Trochę na pewno tak, ale to nie jest folk, tam jest dużo różnych rzeczy.
Wszyscy ci goście bardzo grali fajnie (chyba każdy ma temat na forum i tam są wypisane najfajniejsze płyty, więc nie będę pisał tutaj co warto, a czego nie warto), ale prawdziwym folkowcem tak naprawdę był z nich Dylan.
No tak, prawdę mówiąc to napisałem tamto z myślą o Dylanie. Na pewno każdy ma swój temat, w wolnej chwili rzucę okiem. Zastanawiałem się tylko, czy ktoś nie zna może jakiegoś artysty podobnego do Franka (autentycznego i melancholijnego). W każdym razie, podrążę jak znajdę chwilę.
No tak, prawdę mówiąc to napisałem tamto z myślą o Dylanie. Na pewno każdy ma swój temat, w wolnej chwili rzucę okiem. Zastanawiałem się tylko, czy ktoś nie zna może jakiegoś artysty podobnego do Franka (autentycznego i melancholijnego). W każdym razie, podrążę jak znajdę chwilę.
Bert Jansch. Ogólnie nie moje klimaty ale chyba fajniejsze niż Jackson.
Leadbelly to też dość znany folkowiec, ale w wersji bardziej bluesowej i jest nieco problemów z dostępnością tych nagrań w dobrej jakości.
i jest nieco problemów z dostępnością tych nagrań w dobrej jakości.
Spokoooooooooooojnie, jest Soulseek 
Edit: Tak jak myślałem, Lead Belly jest w 320 kbps. Dzięki za rekomendacje!
Leadbelly to też dość znany folkowiec, ale w wersji bardziej bluesowej i jest nieco problemów z dostępnością tych nagrań w dobrej jakości.
A ma już koleżanka konto na Rutrackerze?
|
|