ďťż

Księża na celowniku mafii narkotykowych

Zabójstwa z ostatniego weekendu, w których ofiarami byli katolicki ksiądz i dwaj studenci seminarium, a które miały miejsce w południowo-zachodnim Meksyku, pokazują, że po raz pierwszy płatni zabójcy kartelów narkotykowych wzięli na celownik osoby związane z kościołem – mówi Manuel Corral, rzecznik sekretarza meksykańskiej Rady Biskupów.
39-letni ksiądz Habacuc Hernandez Benitez został zastrzelony, kiedy podróżował samochodem w miasteczku Arcelia w stanie Guerrero, wraz z dwoma studentami seminarium, 19-letnim Eduardo Oregon Benitezem oraz 21-letnim Silvestre Gonzalezem Cambronem.

- W tym przypadku wszystko wskazuje na to, że handlarze narkotyków śledzili ich przez jakiś czas, aż w końcu wpędzili w zasadzkę – mówi Corral, który nie chciał jednak podać nazwy kartelu, który stoi za zabójstwem.

Władze nie poinformowały, jaki mógł być motyw tego zabójstwa, ale Corral powiedział, że jeden z wątków śledztwa dotyczy faktu, iż jeden z zabitych studentów seminarium mógł mieć kogoś w rodzinie, kto był zaangażowany w działalność jakiegoś kartelu narkotykowego, a zabójstwo całej trójki mogło być jakiegoś rodzaju zemstą.

Od roku 2005 w Meksyku zabito co najmniej siedmiu księży, z czego niektórzy były porwani, zastrzeleni, lub pobici na śmierć. W niektórych z tych przypadków policja podejrzewała, że zabójstwa zostały zorganizowane przez członków zorganizowanej przestępczości, ale sobotnie zabójstwa w Guerrero nie pozostawiają żadnych wątpliwości co do tego, kim byli sprawcy – mówi Corral. Z pewnością byli to zabójcy z kartelu narkotykowego – dodaje.

Hernandez oraz dwaj seminarzyści odprawili właśnie nabożeństwo w miasteczku Arcelia i wyjeżdżali stamtąd, kiedy nieznana grupa uzbrojonych mężczyzn zaczęła strzelać do ich samochodu. Informacje takie przekazują przedstawiciele miejscowej organizacji praw człowieka Montana Tlachinollan. Z lokalnej prasy wynika jeszcze, że kiedy zabójcy przestali w końcu strzelać do samochodu księdza, wyciągnęli jego oraz dwóch seminarzystów z samochodu i strzelili im w plecy.

Incydent przeraził mieszkańców na tyle, że nikt nie chciał nawet zidentyfikować ciał – poinformowała Montana Tlachinollan. Trzy ofiary musiał zidentyfikować dopiero ktoś, kto specjalnie po to przyjechał do miasta.

Od roku 2006, kiedy władzę w kraju objął prezydent Felipe Calderon, ogłosił on, że walka z kartelami narkotykowymi stała się jednym z priorytetów. Prezydent wysłał ponad 25 tysięcy żołnierzy, aby wsparli oni miejscowe siły policyjne. W zeszłym roku w walkach związanych z przestępczością narkotykową zginęło 78 meksykańskich żołnierzy oraz ponad sześć tysięcy innych osób. W tym roku z tego samego powodu zginęło aż 2900 ludzi – wynika z danych przedstawianych przez gazetę El Universal.

Manuel Corral, rzecznik sekretarza meksykańskiej Rady Biskupów, dodaje, że osoby związane z kościołem również stają się już ofiarami przemocy związanej z narkotykami, która dotyka praktycznie wszystkie regiony w Meksyku. - Zagrożenie nie jest nowe – mówi. - Od kiedy handel narkotykami staje się coraz bardziej popularny, czyli od około 2004 roku, księża ciągle krytykują tego rodzaju działalność, a przez to wciąż są zastraszani - dodał.

W kwietniu arcybiskup stanu Durango znajdującego się na północy zwiększył jeszcze obawy związane z groźbą ataków na księży. Arcybiskup powiedział wtedy, że najbardziej poszukiwany człowiek w Meksyku, szef kartelu Sinaloa Joaquin "El Chapo" Guzman, mieszka w mieście Durango i "wszyscy o tym wiedzą, poza samymi władzami". Komentarz, który padł podczas prywatnej rozmowy zwiększył jeszcze zagrożenie atakami odwetowymi, a sam arcybiskup szybko musiał wycofać się publicznie ze swoich wcześniejszych twierdzeń, ponieważ informacja bardzo szybko się rozeszła wśród wielu osób.

Z 15 tysięcy księży w Meksyku, Corral szacuje, że około tysiąca otrzymało groźby w jakiejś formie, a około trzystu księżom grożono bezpośrednio. Te bezpośrednie groźby, które zwykle oznaczały "zamknij się, bo inaczej my zamkniemy ciebie", były anonimowe albo wychodziły ze strony zorganizowanych organizacji przestępczych – mówi Corral. W ponad dwudziestu przypadkach groźby były na tyle poważne, że księży trzeba było przenieść do innych parafii ze względu na ich bezpieczeństwo.

Jak zauważa Corral, atakowanie i straszenie księży jest bardzo poważnym sygnałem, ponieważ jest to znak, że kartele narkotykowe przekraczają kolejną granicę. Sytuacja staje się coraz bardziej poważna. Biskupi poinformowali, że z badań, które przeprowadzają wśród rodzin w swoich diecezjach, na samym szczycie listy problemów, z którymi muszą zmierzyć się rodziny, znalazły się handel narkotykami oraz używanie narkotyków przez kogoś w domu. Dla porównania, jeszcze trzy lub pięć lat temu, tego rodzaju problemy w ogóle nie były wymieniane.

Wraz z coraz poważniejszymi działaniami podejmowanymi przez służby walczące z przestępczością narkotykową w Meksyku i w Stanach Zjednoczonych, wyraźnie zwiększa się też używanie narkotyków w samym Meksyku. Jak zauważa Corral, używanie narkotyków doprowadza do rozbicia rodzin i sprawia, że nowe pokolenie handlarzy staje się bardziej brutalne i mniej szanuje instytucje, takie jak kościół. Jednak paradoksalnie, to właśnie ci handlarze, którzy straszą księży, są tymi samymi ludźmi, do których szczególnie chce dotrzeć kościół.

- Misją kościoła jest odbudowanie właściwej struktury społeczeństwa – mówi Corral. - Nie możemy żyć w strachu - dodał.

Meksykański stan Guerrero, znane miejsce wypoczynkowe Acapulco ze względu na piękne plaże, w ostatnich latach stał się istotną częścią walk toczących się między największymi kartelami narkotykowymi. Kartel Sinaloa, tzw. kartel z Zatoki oraz organizacja znana jako La Familia walczą tam o szlaki przemytu prowadzące na teren Stanów Zjednoczonych.


Mafia dba o swoje interesy...........

Kościół im przeszkadza bo walczy z narkomania.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Księża na celowniku mafii narkotykowych
singulair.serwis