ďťż

Model zaczęty jeszcze w lipcu. Niestety, po otwarciu pudełka pomyślałem że ten model nie da się skleić. Powód? Główne elementy kadłuba byłby powykręcane, do tego każdy w inną stronę. Generalnie każda część wymagała dopasowania połączonego z zasklepianiem szczelin. Tu niezastąpiony okazał się polistyren różnych grubości. Od siebie dodałem przerobione wloty powietrza, oraz kilka drobnych detali. Na początek zdjęcia kadłuba przed malowaniem - białe to polistyren, oraz przy wylotach szpachla. Tym samym nie obyło się bez trasowania linii :


Na forach plastikowych widziałem dwie galerie tego modelu. Z jednej strony zwracano twórcom uwagę za ich wygląd, ale naprawdę tak wygląda po złożeniu w standardzie.
Co do mojego wykonania, na ziemię nie powala... na swoje usprawiedliwienie dodam że jest to mój pierwszy plastik od sześciu lat, do tego traciłem chęci do niego.
Foty po malowaniu, jeszcze bez uzbrojenia:


Ciekaw jestem Waszych opinii.


Witam!
Tomek, nie masz co się usprawiedliwiać. Z Twojego opisu wynika, że było z nim sporo roboty i pewnie nie jeden modelarz cisnął by ten model do kosza, Ty zaś wyszedłeś z tej walki zwycięzko. Brawo!

Pozdrawiam.
Witaj imienniku Tomku
Powiem Ci, że faktycznie ten model nie powala na łopatki, ale .... Gratuluję takiego wyniku, jaki możemy zobaczyć na zdjęciach. Kiedyś popełniłem ten model, ale był wtedy pod szyldem firmy LEE. Spodziewam się, że Kitech pochodzi z tych samych form, a więc wypraski musiały być w gorszym stanie od moich. Ja nie zdołałem zdobyć się na przeróbki i zmajstrowałem 25-go w standardzie, prosto z pudła. Straszna to była robota i kosztowała kupę nerwów i kilogram szpachli. Odtworzyłem tylko zatarte linie i model powędrował na półkę, ale nie od frontu, a dopiero w drugim szeregu.
Tak więc nie masz się czego wstydzić. Myślę jednak, że jest to nauczka na przyszłość. Lepiej kupić coś lepszego i być zdrowszym. Z drugiej jednak strony przy takich modelach można się wiele nauczyć i wzbogacić warsztat. No i oczywiście tego typu modele nie obciążają zbytnio kieszeni. Sam oceń co lepsze.
Pozdrawiam.
Tomek
Dziękuję za pozytywne słowa
Tomku - rzeczywiście jeśli chce się zbudować dobry model, trzeba za niego odpowiednio zapłacić... cena jest w większości przypadków wyznacznikiem jakości.
Z drugiej strony cieszę się że udało mi się jakoś złożyć go do kupy, mój warsztat na tym nie stracił a zyskał

P.S. a pro po Mielca i tym samym Podkarpacia, zapraszam do Rzeszowa na nasze comiesięczne spotkania modelarskie


Tomku
Wielkie dzięki za zaproszenie. Jeśli tylko będę miał trochę wolnego czasu, to zapewne wdepnę choć na chwilę. A może dłuższą chwilę
Czy na spotkanie zabieracie ze sobą jakieś modele? Czy też mam coś ewentualnie przydźwigać, coby się pochwalić i poddać ocenie modelarskiej braci?
Pozdrawiam.
Tomek
Zdarza się czasem coś przynieść
Tutaj relacje z pozostałych spotkań.

Pozdrawiam i zapraszam
Witam,

na koniec pozostało mi lakierowanie. Całość pokryłem matem Pactry. Niestety nie udało mi się zniwelować odbłysku kalkomanii... i nieco ją widać pod światło.

Zapraszam do galerii końcowej :

Cześć Tomasz
Uzbrojenie trochę wzbogaciło wygląd Twojego Foxbata i zrobił się groźniejszy Niestety kalki faktycznie błyszczą. Czy kładłeś je na podkład z błyszczącego lakieru Dawałeś jakąś chemię Czasem zdarza się, że przy kiepskich kalkach, sztywnych, grubych sam podkład i chemia nie wystarcza, a okazuje się to dopiero po pomalowaniu końcowym (matem lub półmatem) Na ogół , ciężko cokolwiek zrobić po tym fakcie, aby efekt srebrzenia zniknął. Jest to wynik pozostałości powietrza pomiędzy filmem kalki, a powierzchnią modelu. Kiedyś zdarzały mi się takie przypadki i wymyśliłem na to sposób. Nacinałem delikatnie kalkę skalpelem i podważałęm ją tak, aby troszkę odeszła od powierzchni. Następnie taką szczelinkę zalewałem mocno rozrzedzonym błyszczącym lakierem bezbarwnym i delikatnie dociskałem do powierzchni. Po wyschnięciu lakieru dodatkowy retusz matem w miejscu nacięć i po problemie
Jeśli masz ochotę poeksperymentować, to na 25-tym możesz spróbować tej metody, bo nie jest ona zbyt ryzykowna (przynajmniej dla mnie). Lepiej chyba jednak, a na pewno bezpieczniej, popróbować gdzieś na boku, bo szkoda takiego nakładu pracy jaki włożyłeś w tego MiG-a, gdyby coś nie wyszło.
Jeszcze jedna ważna rzecz. Tomku nie zostawiaj takiego nadmiaru przeźroczystej kalki (obrzeża) wokół elementu , który naklejasz. Mniejsza kalka - mniejszy kłopot
Pozdrawiam.
Tomek
Jeszcze małe uzupełnienie Lepszy jest lakier olejny i koniecznie rozcieńczany w benzynie od akryla. Lepiej penetruje szczeliny i ciasne przestrzenie
Pozdrawiam.
Tomek
Dziękuję za porady Faktycznie kalki sprawiają wrażenie jakby nie wszędzie przylegały... teraz zwróciłem uwagę. Nakładałem je na matową warstwę farbki humbrolowskiej. Lakier nitro jest dobrym rozwiązaniem, dzięki niemu wszelkie kleje i błony przezroczyste stają się niewidoczne... tylko że ma tendencje do żółknięcia. I dla tego zdecydowałem się na akryl. Następnym razem pozostaje mi bardziej pokombinować, łącznie z tym co Piszesz
Tomku nie chodziło mi o lakier nitro On zniszczy farbę Rozcieńcz zwykłą bezbarwną emalię modelarską błyszczącą. Pomoże na 100%. A tym zółknięciem, to się nie przejmuj. Nawet jeśli troszkę zmieni barwę po latach, to i tak (wybacz) lepiej to będzie wyglądać niż srebrzące się kalki.
Pozdrawiam.
Tomek
Źle emalię nazwałem Spróbuję coś pokombinować, z tym że na razie model musi poczekać.
Pozdrawiam



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  [R/G] Mig-25 z Kitechu 1-72, czyli oporna materia
singulair.serwis