ďťż



Zespół gra w stylu Southern rock, ale wg mnie na wyższym poziomie niż np. Lynyrd Skynyrd (może dlatego że Murzyn w składzie). Choć nie tylko to, bo wg Wiki to "eclectic blend of rock and roll, blues, R&B, boogie, country, folk, gospel, soul, funk and jazz fusion influences".

Osiągnęli sporą popularność ale raczej niemal wyłącznie w USA. Band założony w 1969 w Los Angeles. Tak więc, przynajmniej terytorialnie z prowincjonalnym Południem, nie ma wiele wspólnego, ale ten klimat jest u nich wszechobecny.

Studio albums
Little Feat (1971)
Sailin' Shoes (1972)
Dixie Chicken (1973)
Feats Don't Fail Me Now (1974)
The Last Record Album (1975)
Time Loves A Hero (1977)
Down on the Farm (1979)

Po śmierci lidera, Lowella George'a w 1979r. zespół zaprzestał działalności. Potem reaktywowany.

Pierwsze 4-y albumy sa w zasadzie na jednokowym, wysokim poziomie. Tzn. niektóre utworkli są świetne, niektóre takie se. Czasem mocno nawozem zalatuje, ale to styl amerykańskiej prowincji. Atrakcyjna dla żyjącego na ciasnych przestrzeniach Europejczyka kraina pustych prostych dróg, pick upów, winchesterów i nieprzelicznych krowich stad.
Próbki;
http://www.youtube.com/watch?v=Tpp11sMXgcA
http://www.youtube.com/watch?v=4cOwR-NFksw
http://www.youtube.com/watch?v=b7TLnRThxL0

Z kolei album live - "Waiting For Columbus" zyskał opinię jednej z zacniejszych koncertówek w historii muzyki rakowej.

http://www.youtube.com/watch?v=gpeBlwEUgKY
http://www.youtube.com/watch?v=dzQAhC3ra4w
http://www.youtube.com/watch?v=7RvR3j535qc

W każdym razie - na TIRy i traktory muzyka znakomita


Słyszałem Sailin' Shoes i Dixie Chicken. Słyszałem, zauważyłem, że dobre, ale musiałbym nad tym jeszcze trochę posiedzieć, żeby naprawdę załapać o co chodzi. Kiedyś to zrobię i wtedy napiszę coś więcej.
tja, obiecanki cacanki. Przy Kyussie też obiecywałeś ...
I polubiłem go już dawno


Pomęczyłem ostatnio kolejnych dwa razy Sailin' Shoes, ale zdania, że takie se, nie zmieniłem.

Natomiast żywiec Waiting For Columbus faktycznie jest dobry, czy nawet bardzo dobry, zobaczę za kilka kolejnych przesłuchań. Fajna muzyka, bez spiny, ze szczyptą jazzu, miejscami zaskakuje brzmieniem (nigdy wcześniej nie słyszałem, żeby jamujący kowboje używali syntezatorów - nigdy też nie pomyślałbym, że takie połączenie może wypaść dobrze) i generalnie sprawia bardzo dobre wrażenie. Czy to jedna z najlepszych koncertówek w dziejach rocka? Nie wiem, ale póki co nie wydaje mi się. Chyba, że mówimy tu o najlepszych pięćdziesięciu... Ale i tak jest dobrze! dnia Czw 22:41, 14 Marzec 2013, w całości zmieniany 1 raz
Tak, na Columbusie jest zaskakująco dużo klawiszy. W ogóle to bardziej granie w stylu The Band niż Allman BB - nie ma tu za wiele gitarowego wymiatania. To taka muza jak ta dynia w hamaku na okładce - na luzie.

A z ich studyjnych albumów najbardziej lubię Dixie Chicken.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Little Feat
singulair.serwis