ďťż

Witajcie Panie i Panowie
Od bardzo dawna nie działałem zbyt aktywnie na forum, podobnie jak i w naszym ukochanym hobby - modelarstwie. Oczywiście brak czasu Natychmiast, gdy pojawiło się kilka wolnych dni postanowiłem coś zadziałać. Dla odmiany miał to być weekendowy model prosto z pudełka. Z założenia miał być prosty, nie za bardzo zdetalowany, a przez to łatwy do wykonania i miły dla oka. Będąc w zaprzyjaźnionym sklepie wpadł mi w oko ten oto modelik :



Po przejrzeniu zawartości stwierdziłem, że chyba to będzie to. Zawartość wyglądała następująco :



Do wyboru były dwa malowania :



Łaciaty Goosling z Fleet Air Arm z 1943 roku i srebrno-żółty Widgeon US Coast Guard z 1940 roku.

Ponieważ na półkach przeważają łaciato kamuflowane "letadła" wybrałem ten drugi wariant. Do pracy przystąpiłem w długi (11-13.11) listopadowy weekend. Szybko jednak okazało się, że nie uda się zrealizować "ambitnych" planów i ukończyć model w ciągu trzech dni. Wnętrze wykonałem praktycznie bez żadnych zmian, nie licząc dodanych oparć foteli, które zrobiłem z elementów, które miały być osłonami wnęk podwozia i zarazem jego jednym z podstawowych elementów.


Szybko okazało się, że elementy modelu nie za bardzo do siebie pasują i wymagają kilogramów szpachli, a ta potrzebuje czasu na schnięcie. Szpachli wymagało połączenie połówek kadłuba, silników i łączenie silników z ich gondolami na skrzydle. Trzeba było również wypełnić ślady po wypychaczach na dolnej powierzchni sterów wysokości.

, , ,

Wszystkie otwory do mocowania zastrzałów, podwozia i różnych wsporników były ogromne, a przez to wymagały zaślepienia i nawiercenia nowych.



Podwozia też nie zdzierżyłem i wykonałem je od podstaw. Miało być wszystko prosto z pudła, ale modelarska przyzwoitość nie pozwoliła.
Przy tych wszystkich wyżej wymienionych wadach i przeróbkach prace zajęły mi jeszcze dodatkowe dwa weekendy. Dobrnąłem jednak do końca montażu, a po malowaniu trochę model przybrudziłem. Nie ustrzegłem się kilku błędów ale sam się do nich nie przyznam Efekt moich poczynań oceńcie sami.

, , , , , ,
, , , ,

Z całej tej przygody jest jeden wniosek, który potwierdza regułę - Aby wykonać szybko dobry model prosto z pudełka, trzeba się wziąć za porządny model, porządnej firmy
Pozdrawiam.
Tomek


Że niby Airfix nie jest porządną firmą?
Toff
Dwadzieścia, a może trochę mniej, lat temu, sam bym sobie dał w pysk za takie zdanie o Airfixie. Modele tej firmy były obiektem pożądania, dużych finansowych wyrzeczeń i mnóstwa czasu przeznaczonego na upolowanie ich w "Składnicach Harcerskich" albo na bazarach. Jak wiesz nie istniał wtedy internet (włściwie istniał, tylko nie był tak powszechny) i strony aukcyjne, a sklepy modelarskie dopiero zaczęły powstawać w największych miastach. Niestety na dzisiejsze czasy standard wykonania modeli tej firmy jest już przeżytkiem i nijak nie pasuje do wymagań rynku (modelarzy). W swojej ofercie Airfix posiada wiele modeli wspaniałych samolotów, dla których nie ma, albo do niedawna nie było lepszej alternatywy, np. Stirling, Sunderland, Whirlwind - nowego zrobili Czesi.
Na szczęście coś niedawno zaczęło się zmieniać. Nowy właściciel firmy nie tylko wykorzystuje stare formy, ale i zaczyna wypuszczać zupełnie nowe modele. Ostatnio szperając w internecie natknąłem się na recenzje nowych wypustów Airfixa i to mnie skłoniło do zakupu P-40 A. Zakup jest świeży, bo wczorajszy. Nie zdążyłem jeszcze przyjrzeć się dokładnie wypraskom i porównać z jakimiś planami, ale na pierwszy rzut oka wygląda całkiem przyzwoicie. Postaram się zrobić jakiś in box w wolnej chwili. Wracając do tematu, to mam nadzieję, że Airfix wkrótce znowu dołączy do tych "porządnych" firm, tym bardziej, że to niegdysiejszy gigant na rynku modelarskim Europy (i nie tylko) i jak myślę u nas, tych starszych modelarzy, sama nazwa już wywołuje nostalgiczne uczucia.
Pozdrawiam.
Tomek

nie było lepszej alternatywy, np. Stirling, Sunderland, Whirlwind - nowego zrobili Czesi.
Ostatnio szperając w internecie natknąłem się na recenzje nowych wypustów Airfixa i to mnie skłoniło do zakupu P-40 A.

Czekam na obiecanego In-boxa bo model wydaje się być ciekawy. Chyba jakaś wczesna wersja P-40 bo na pudle malowanie z Pearl Harbor? Airfx wydaje ostatnio sporo ciekawych modeli (np późny rozpoznawczy Spitfire) ale trochę te linie podziału głębokie...


Karol - oznaczenia na sterze kierunku to kalka. Airfix załącza ostatnio do modeli kalki z włoskiego Cartografa. Są dobrej jakości, bez przesunięć kolorów i cieniutkie. Łatwo poddają się działaniu płynów zmiękczających i elegancko układają na nawet bardzo skomplikowanych powierzchniach.
In boxa P-40 - tak na szybko już zrobiłem.
Pozdrawiam.
Tomek
Bardzo ciekawy, choć brzydki temat:) , nie znam się na plastikach, ale mi się podoba, szczególnie zabrudzone dno. Szkoda tylko że zdjęcia z lampą, ale sam model

Pozdrawiam.



 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

 

   
 
  Mini relacja z budowy: Grumman F4J-1 Widgeon - Airfix
singulair.serwis